5. kolejka PLS. Liga jak mundial - same horrory

Polska Liga Siatkówki jak mistrzostwa świata - co kolejka, to horror i gra na wysokim poziomie. W 5. serii wicemistrz Polski z Jastrzębia zdobył Częstochowę.

To kolejny mecz, który kibice zapamiętają na długo. Ponad dwie godziny emocji, pięć wyrównanych i stojących na wysokim poziomie setów. Tak wyglądał sobotni pojedynek Wkręt-Metu i Jastrzębskiego Węgla w Częstochowie. Spotkanie, w którym wystąpiła czwórka wicemistrzów świata z Japonii, przyciągnęło blisko 3 tys. kibiców. Nie mogli narzekać. Gospodarze świetnie rozpoczęli pierwszego seta. Prowadzili bardzo wysoko, nawet różnicą siedmiu punktów, i wydawało się, że rozniosą rywali w puch. Stało się jednak inaczej. W drugiej części partii zamiast dobijania rywali były nerwy i porażka 23:25. Dla niektórych był to kluczowy moment spotkania. - Gdyby nie ten pierwszy set, już dawno byłoby po meczu - stwierdził Damian Dacewicz, były zawodnik AZS, Polskiej Energii Sosnowiec i Skry Bełchatów. Ekspert telewizji Polsat stwierdził tak w trakcie czwartego seta, kiedy drużyny szykowały się do tie-breaku.

Dacewicz miał rację. Gospodarze po przegranym początku spotkania stracili pewność siebie. Gdy w drugiej partii rywale odskoczyli im na pięć punktów (11:16), zaczęli tracić wiarę w zwycięstwo. Odzyskali ją dzięki rezerwowym: Adrianowi Patusze, Marcinowi Wice i Pawłowi Woickiemu. Rozgrywający przyspieszył grę gospodarzy i skutecznie zagrywał. Wika atakował zdecydowanie lepiej od Rileya Salmona. W drugim secie posłał kilka piekielnie mocnych serwisów, z którymi nie poradził sobie libero jastrzębian Paweł Rusek. - Grałem przeciwko swojej byłej drużynie. Pojawił się dodatkowy dreszczyk emocji i jeszcze większa mobilizacja. Chciałem wyjść w podstawowym składzie. Nie udało się, ale myślę, że później pomogłem kolegom - mówił Wika.

Wkręt-Met po walce na przewagi wygrał drugiego seta, był także lepszy w trzecim. Czwarty i piąty należały jednak do jastrzębian, wśród których błyszczał Dawid Murek. Skrzydłowy kończył akcje nawet przy potrójnym bloku i piekielnie mocno zagrywał.

- Czuję, że jestem w dobrej formie. Nie narzekam. A ze zwycięstwa bardzo się cieszę, bo Częstochowa grała dobrze. Myślę, że z taką grą będą w stanie powalczyć za tydzień w Olsztynie - podsumował Murek.

- W naszej grze jeszcze czegoś brakowało. Prawdę mówiąc, nie do końca wiem czego, ale uważam, że i tak zasłużyliśmy dzisiaj na zwycięstwo. Dlatego niedosyt jest, i to duży - komentował Paweł Woicki.

- Częstochowa zasłużyła na zwycięstwo? Nie wiem, kto to powiedział. Przecież oni w drugim secie przegrywali pięcioma punktami. Gdyby się wtedy nie podnieśli, byłoby 3:0 - skwitował rozgrywający Jastrzębskiego Węgla Jakub Bednaruk, który w trzecim secie świetnie zastąpił Bułgara Iwanowa.

- Kuba to nasz bohater, żeby mu tylko palma nie odbiła - śmiał się kapitan drużyny z Jastrzębia Daniel Pliński.

Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa - Jastrzębski Węgiel 2:3 (23:25, 29:27, 25:21, 23:25, 12:25)

 

Wkręt-Met Domex: Stelmach 1 punkt, Salmon 3, Eatherton 14, Billings 21, Gierczyński 23, Szczerbaniuk 6, Gacek (libero) - Wika 16, Woicki 1, Patucha 3. Jastrzębski Węgiel: Iwanow 2, Siezieniewski 10, Kadziewicz 14, Szymański 24, Murek 18, Pliński 8, Rusek (libero) - Yudin 1, Gorzewski, Bednaruk 1.

Billings, niedoszły bohater

Brook Billings mógł być bohaterem sobotniego spotkania. Choć jest nie do końca zdrowy, świetnie spisywał się w ataku, w niczym nie ustępując swojemu vis-a-vis Grzegorzowi Szymańskiemu. Amerykaninowi przytrafiły się jednak wpadki w ważnych momentach setów. To on nie trafił w boisko w ostatniej akcji czwartej partii. Uderzył piłkę końcówkami palców i posłał ją daleko w aut. Rozegranie nie było może najlepsze, ale mógł np. spróbować zaskoczyć rywali kiwką. Billingsowi nikt nie miał jednak tego za złe. Atakujący i tak spisuje się o niebo lepiej niż w ubiegłym sezonie i należy do najskuteczniejszych zawodników w lidze.

Pozostałe wyniki i tabela: PZU AZS Olsztyn - Jadar Radom 3:0 (25:22, 25:23, 25:14), J.W. Construction AZS Politechnika Warszawa - BOT Skra Bełchatów 1:3 (14:25, 25:20, 17:25, 26:28), EnergiaPro Gwardia Wrocław - Delecta Bydgoszcz 3:1 (26:24, 25:19, 12:25, 25:18), Resovia - Mostostal Kędzierzyn-Koźle 3:2 (21:25, 25:19, 23:25, 25:21, 15:13).