Czerkawski w Szwajcarii

Miałem propozycje z NHL, ale świadomie wybrałem grę w Rapperswil-Jona Lakers - mówi najlepszy polski hokeista Mariusz Czerkawski

34-letni prawoskrzydłowy w ostatnim sezonie grał w Toronto Maple Leafs i Boston Bruins. Ale występował rzadko - w sumie rozegrał 35 spotkań, w których strzelił osiem goli. - To mnie frustrowało, bo wciąż chcę grać. Oczekuję radości, liczę na zdrową motywację - tłumaczy decyzję o podpisaniu kontraktu w Szwajcarii Czerkawski.

Liga szwajcarska to europejska czołówka pod względem finansowym i sportowym (lepiej jest tylko w Rosji i w Szwecji). Rapperswil-Jona Lakers w ostatnim sezonie ligi szwajcarskiej dotarli do półfinału rozgrywek. - Nie zapoznałem się jeszcze ze składem, ale wiem, że będzie mocny. Zagramy o mistrzostwo - zapewnia Polak, który w Szwajcarii może liczyć na porównywalną gażę do tej, którą miał ostatnio w NHL. - Zarabiałem 500 tys. dol., ale jak się od tego odliczy ogromny podatek i opłacenie menedżera, to tak naprawdę zostaje 150-180 tys. dol. Teraz się nie dowiecie, ile będę zarabiał, bo tylko w NHL pensje są oficjalne. Ale to będą podobne pieniądze - tłumaczy Czerkawski.

Wychowanek GKS Tychy miał też propozycje z New York Islanders, New York Rangers i Bruins. - Chodziło o podobne zarobki, ale i o podobną rolę. Czyli praktycznie w ogóle bym nie grał - podkreśla Czerkawski. - Kontrakt podpisałem bardzo wcześnie, bo w ostatnich sezonach zwlekałem z tym do ostatniej chwili - dodaje zawodnik. Czy gra w lidze szwajcarskiej oznacza, że hokeista zatrzasnął za sobą drzwi do NHL, w której rozegrał 745 meczów, strzelił 223 gole i miał 227 asyst? - Bez przesady. Ale z drugiej strony już nie będę szukał na siłę miejsca za oceanem. W Szwajcarii podpisałem roczny kontrakt, bo nie wiem, co będzie za rok - mówi Polak, który przyznał, że być może zakończy karierę.

Czerkawski działa też przy Polskim Związku Hokeja na Lodzie - jest doradcą prezesa Zenona Hajdugi. - Nie mam głosu na posiedzeniach zarządu, nie mam wpływu na podejmowanie decyzji. Po prostu przyglądamy się z Krzyśkiem Oliwą [inny były gracz NHL - red.] z zewnątrz. Nikt nas za bardzo nie słucha, nikt do nas nie dzwoni i nie pyta o radę - opowiada Czerkawski.