Korupcja w lidze - prokurator ma kłopoty

Wrocławski prokurator Tadeusz Potoka, który pierwszy rozpoczął walkę z korupcją w ligowej piłce nożnej, został przeniesiony do Wołowa. Dla niego to degradacja.

Dwa lata temu Potoka rozpoczął śledztwo w sprawie korupcji w II lidze piłkarskiej. Odsłoniło ono ustawianie za pieniądze wyników meczów, powiązania z hazardem. Prokurator doprowadził na ławę oskarżonych piłkarzy. Od stycznia toczy się sprawa czterech byłych zawodników Polaru Wrocław, Zagłębia Lubin i Śląska Wrocław. Śledztwo Potoki było impulsem dla Piotra Dziurowicza, byłego prezesa GKS Katowice który ujawnił nazwiska arbitrów piłkarskich, działaczy i zawodników zamieszanych w handlowanie meczami w ekstraklasie.

Dlaczego Potokę przesunięto na prowincję? - Chcieli się go pozbyć - mówi wrocławski prokurator zastrzegający anonimowość. - Był medialny, a poza tym łączono go też z Platformą Obywatelską. Potoka podczas prowadzenia śledztwa często występował w mediach, a poseł PO Grzegorz Schetyna zapowiedział nawet latem, że jeśli Platforma wygra wybory, właśnie on zostanie mianowany szefem prokuratorów, którzy zwalczać będą korupcję w sporcie.

Decyzję o przeniesieniu Potoki na prowincję podjął szef prokuratury okręgowej we Wrocławiu Janusz Jaroch. - Absurd i bzdura - mówi pytany o polityczne przyczyny decyzji. - Po prostu w prokuraturze Wrocław Psie Pole był jeden etat za dużo, a w Wołowie brakowało prokuratora. Potoka mógł się nie zgodzić i zostałby we Wrocławiu.

Potoka nie chce jednak tego potwierdzić. Odmówił komentarza. W prokuraturze na Psim Polu jego miejsce zajęła Beata Łęcka, żona Roberta Łęckiego, prokuratora mianowanego niedawno przez Jarocha szefem wydziału V (śledczego). Prokurator Jaroch twierdzi, że Potoka ma doprowadzić do końca przed sądem sprawę Polaru, Zagłębia i Śląska. Sprawę Dziurowicza przejął już wcześniej od niego Wydział VI (przestępstwa gospodarcze).