Sycz i Kucharski znowu razem?

Sycz i Kucharski znów będą razem pływać - wynika z regat w Duisburgu. Rańda - brązowy medalista mistrzostw świata na dwójce z Syczem sprzed roku - odpłynie w rywalizację skiffistów.

Paweł Rańda zastąpił w dwójce Tomasza Kucharskiego na sześć tygodni przed mistrzostwami świata w Gifu, w Japonii. Kucharski, który zdobył z Robertem Syczem dwa złote medale olimpijskie, musiał leczyć zaniedbaną kontuzję grzbietu - wdał się krwiak, naderwane były mięśnie pleców. Choć czasu było bardzo mało, Sycz i Rańda zdążyli się zgrać i zdobyli zaskakujący w tych okolicznościach brązowy medal. - Ktokolwiek chciałby kandydować do osady, musi udowodnić swoją przydatność. Mam na myśli Tomka - mówił wówczas Sycz, którego pozycja w osadzie była i jest niepodważalna.

Kucharski podszedł do słów starego partnera poważnie. Zaczął przygotowania już we wrześniu. Trener Jerzy Broniec, od 11 lat zajmujący się dwójką, od tego czasu powtarzał opinie, które zwykle zaczynały się od słów: "Jeszcze nigdy Tomek...". Tak więc we wrześniu powiedział: - Jeszcze nigdy Tomek tak wcześnie nie zaczynał przygotowań.

W maju stwierdził: - Jeszcze nigdy tak wcześnie Tomek nie był w tak wysokiej formie.

Powiedział to po imponującym zwycięstwie Kucharskiego w Poznaniu na regatach otwarcia sezonu krajowego. Broniec nakazał trójce kandydatów ścigać się tam na jedynkach. Jeden wyścig wygrał Rańda, drugi z wielką przewagą Kucharski.

W sobotę i niedzielę trener Jerzy Broniec przeprowadził chyba ostatnią próbę. W Duisburgu na regatach otwarcia międzynarodowego sezonu startowały dwie dwójki wagi lekkiej. Obie popłynęły w wyścigach ze zwykłymi osadami (ciężar wioślarza wagi lekkiej nie może przekroczyć 70 kg; u zwykłych wioślarzy nie ma limitu wagi): w sobotę pływała dwójka Sycz - Rańda, w niedzielę Sycz - Kucharski.

Osada z Rańdą skończyła finał na siódmym, ostatnim miejscu. Do drugich na mecie Michała Słomy i Marcina Brzezińskiego - osady wagi ciężkiej - zabrakło im 10 sekund.

W niedzielę dwójka z Kucharskim była trzecia. Do drugich Słomy i Brzezińskiego straciła cztery sekundy (zresztą w sobotnich eliminacjach do niedzielnego finału, w których ścigali się w jednym biegu, strata była jeszcze mniejsza).

- Wyraźnie widać, że szybsza jest dwójka z Kucharskim - stwierdził prezes PZTW Ryszard Stadniuk. Trener Jerzy Broniec był zdenerwowany pytaniami o wnioski z regat: - Obie osady popłynęły poniżej oczekiwań. Gdyby Kucharski, Sycz, Rańda byli w formie, to w biegu z wiatrem osada "ciężkich" Słomy i Brzezińskiego powinna przegrać - powiedział trener Broniec.

O tym, czy popłyną Sycz z Kucharskim, czy Sycz z Rańdą, będzie wiadomo na pewno przed czerwcowymi regatami Pucharu Świata w Poznaniu. - Tam popłynie flagowa osada - zakończył Broniec.