Krystyna Szymańska-Lara wygrała program "Kochamy polskie seriale"

W sobotę koszykrka Krystyna Szymańska-Lara wraz z rodziną wygrała pierwszy etap teleturnieju w 1TVP "Kochamy polskie seriale".

Krystyna Szymańska-Lara wygrała program "Kochamy polskie seriale"

W sobotę koszykrka Krystyna Szymańska-Lara wraz z rodziną wygrała pierwszy etap teleturnieju w 1TVP "Kochamy polskie seriale".

Zwycięzcy znali odpowiedź m.in. na pytanie jak miał na imię filmowy Maliniak z serialu "Czterdziestolatek" (Roman). Teraz wielokrotną reprezentantkę Polski w koszykówce, mistrzynię Europy i członkinię kadry olimpijskiej Sydney 2000 czeka nagranie programu półfinałowego. Jeśli awansuje do finału i wygra, otrzyma nagrodę w wysokości 300 tys. zł.

Tomasz Kułakowski: Pamięta Pani pytanie, które zdecydowało o zwycięstwie?

Krystyna Szymańska-Lara: - Niech się zastanowię... Nie. Nagranie było w marcu i nie mogę sobie przypomnieć. Pamiętam tylko, że końcówka programu była bardzo wyrównana i o naszym zwycięstwie zadecydowała błędna odpowiedź naszych rywali.

Skąd pomysł wystąpienia w teleturnieju? Przez ostatni rok nie grała Pani w koszykówkę z powodu kontuzji kolana. Czy w tym czasie zamiast treningów oglądała Pani seriale?

- Nie. Broń Boże. Na pomysł wystąpienia wpadł mój mąż. Ja cały czas trenuję, staram się doprowadzić moją nogę do pełnej dyspozycji. Nie siedzę specjalnie przed telewizorem, by oglądać seriale. Choć teraz, kiedy stoimy przed szansą dużej wygranej, może faktycznie oglądamy ich trochę więcej... Ale tylko w wolnych chwilach. Traktujemy to jako przyjemność. Nie podporządkowujemy temu naszego dnia.

Czy zdąży Pani wyleczyć kontuzję i zagrać w koszykówkę w przyszłym sezonie?

- Mam nadzieję. Teraz trenuję bez pośpiechu, pod okiem małżonka. Zupełnie inaczej niż przed rokiem, kiedy starałam się za wszelką cenę wyzdrowieć, by wystąpić na igrzyskach. Nie wiem jeszcze gdzie zagram, ale w ogóle się tym teraz nie przejmuję. Na znalezienie klubu mój menedżer ma czas do października.