Rząd daje 10 mln na Euro

Premier Kazimierz Marcinkiewicz powołał Komitet ds. Organizacji Euro 2012 i daje 10 mln zł na przygotowanie polskiej oferty. - Jak będzie trzeba, damy więcej. Musimy wygrać - deklaruje szef rządu.

Jeśli premier będzie zabiegał o piłkarskie mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie z takim zaangażowaniem, z jakim grał w piątek na warszawskim Torwarze w piłkę, to szanse na ich organizację jeszcze wzrosną. Marcinkiewicz mimo wyjściowych butów, spodni i koszuli pięknie wykończył akcję Romana Koseckiego (dziś posła PO) i politycy zremisowali z chłopcami z Kosy Konstancin 1:1.

Mecz rozegrano po konferencji prasowej, na której Marcinkiewicz ogłosił powołanie specjalnego Komitetu Wykonawczego do Spraw Organizacji Euro 2012. W jego skład wejdą przedstawiciele większości ministerstw (m.in. MF, MG, MSW, MSZ), a także PZPN, PKOl oraz przedstawiciele prezydentów sześciu miast, które chcą organizować mecze (Chorzów, Gdańsk, Kraków, Poznań, Warszawa, Wrocław). Wszyscy ci ludzie (nie ma jeszcze szczegółowego składu) będą się od teraz zajmować "dzień w dzień" wyłącznie sprawami Euro. - Komitet zaczyna roczną pracę, która musi zakończyć się sukcesem - zadeklarował Marcinkiewicz. Sukces ma przyjść w grudniu 2006 r. To wtedy UEFA ogłosi, kto będzie gospodarzem Euro. Oprócz Polski i Ukrainy, które kilka tygodni temu niespodziewanie przeszły do finałowego etapu, kandydują też Chorwaci z Węgrami i faworyzowani Włosi. - Startujemy z trzeciego miejsca, ale z ogromną determinacją i wiarą w zwycięstwo - powiedział premier i obiecał, że 10 mln zł pójdzie na Euro z budżetu na przyszły rok. Powtórzył też, to co mówił w exposé, czyli że w Polsce mają powstać cztery nowoczesne stadiony i jeden stadion narodowy.

Z deklaracji premiera cieszą się w PZPN, który w pierwszym etapie sam przygotowywał ofertę (pomagał w tym jedynie były minister sportu Jerzy Ciszewski). - Premier zamienił słowa w czyny - mówił Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN. - Te 10 mln ma pójść na przygotowanie szczegółowej oferty, którą Polska i Ukraina przedstawią UEFA w grudniu przyszłego roku - powiedział minister sportu Tomasz Lipiec. Tych pieniędzy nie należy więc mylić z kosztem imprezy, który ma wynieść kilkaset milionów euro. Stadiony mają jednak zbudować w kilka lat samorządy przy wsparciu rządu i Unii Europejskiej. To samo dotyczy rozbudowy sieci hoteli, autostrad, lotnisk, które mają powstawać do 2012 r. Oferta jest jednak bardzo ważna, bo to głównie na jej podstawie UEFA dokona wyboru gospodarza (wszystko musi być dokładnie zaplanowane, wyliczone, ocenione przez ekspertów, sfotografowane itd.). Już w pierwszym etapie włoski rząd wydał na ofertę ok. 20 mln euro (ponad 80 mln zł), a władze Chorwacji i Węgier - po 2 mln euro (w sumie - 16 mln). Polski rząd nie dał ani złotówki. Marcinkiewicz chce to zmienić, zapowiada nawet, że jeśli 10 mln okaże się niewystarczające, to jeszcze dołoży. Swoją "cegiełkę" ma też dodać PZPN. Za dwa tygodnie UEFA prześle do trzech kandydatów tzw. wymagania ofertowe, wtedy prace Komitetu mają ruszyć pełną parą.