Rusza NBA. Najlepsi jeszcze lepsi

We wtorek pierwsze mecze nowego sezonu NBA. Zdecydowanym faworytem znów są San Antonio Spurs, ale mogą im zagrozić wzmocnieni Miami Heat. W lidze gra jeden Polak - Maciej Lampe.

Spurs wygrali w ostatnim finale z Detroit Pistons tylko 4:3, ale nikt nie miał wątpliwości, że to zdecydowanie najlepszy zespół ligi. Nie do zatrzymania wciąż jest Tim Duncan, napęd zespołowi dają szybkonodzy Tony Parker i Emanuel Ginobili, o znakomitą obronę dba Bruce Bowen, a kiedy trzeba - ze swoimi trójkami włącza się Robert Horry. Pod wodzą trenera Gregga Popovicha Ostrogi ze stanu Teksas grają też najmądrzejszą koszykówkę w NBA.

To wszystko nadal będzie aktualne, bo wszyscy wyżej wymienieni pozostali w San Antonio. Co najbardziej niesamowite, zespół został poważnie wzmocniony. Doszli weterani - Nick Van Exel i Michael Finley oraz doświadczony w bojach europejskich i międzypaństwowych Argentyńczyk Fabricio Oberto. Spurs w takim składzie - a nie wymieniliśmy jeszcze przecież Beno Udriha, Brenta Barry'ego, Nazra Mohammeda czy Radoslava Nesterovicia - mogą być nie do ruszenia.

Tymczasem na Wschodzie NBA były znakomity trener Pat Riley - teraz w roli prezesa Miami Heat - zbudował równie bogaty w osobowości zespół. Już wcześniej na Florydzie mieli superduet - Shaquille'a O'Neala i Dwyane'a Wade'a. Ciągle też w Miami powtarzają, że do finałów NBA Detroit Pistons weszli tylko dlatego, że w Heat kontuzje zmogły dwóch najważniejszych graczy w najważniejszym momencie. Teraz najwięcej do powiedzenia może mieć niedoceniany trener Stan Van Gundy (starszy brat bardziej znanego Jeffa, obecnie trenera Houston Rockets), który musi poradzić sobie z niesfornymi i chętnymi do rzucania nowymi nabytkami - rozgrywającymi Jasonem Williamsem i Garym Paytonem oraz skrzydłowymi Jamesem Poseyem i Antoine'em Walkerem. A w zespole są jeszcze przecież Alonzo Mourning i Udonis Haslem. Czy jedna piłka wystarczy? Jeśli nie, to niewykluczone, że z klubowego biura Riley przeniesie się znów na ławkę, aby walczyć o piąty tytuł mistrza NBA (cztery poprzednie wywalczył w Lakersach w latach 80.).

Mamy także w NBA polskiego jedynaka Macieja Lampego, który po zwiedzeniu Nowego Jorku (Knicks) i Phoenix (Suns) w połowie poprzedniego sezonu znalazł się w Nowym Orleanie. Teraz zaś, nie zmieniając klubu, przeniósł się znów o jakieś 1000 km na północny zachód. Po zalaniu Nowego Orleanu jego klub Hornets grać będzie większość meczów w Oklahoma City. Jakby kłopotów było mało, zespół trenera Byrona Scotta jest w kompletnej rozsypce. W zeszłym sezonie odszedł najlepszy zawodnik Baron Davis, a tuż przed tymi rozgrywkami oddano do Milwaukee centra Jamaala Magloire'a. Powinno to otworzyć szansę na boisku dla Polaka, ale... miejscowi dziennikarze jakoś o tym nie wspominają, szukając następcy Magloire'a wśród innych.

20-letni Lampe ma kontrakt już tylko na rok, więc przydałby się teraz jakiś przełomowy sezon. Jeśli będzie wykorzystywał szanse, kiedy dostanie sporo minut (tak jak w sparingu z San Antonio, kiedy rzucił 23 punkty), a także kiedy gra tylko przez chwilę (jak w większości meczów przedsezonowych), powinno być dobrze. Lampe bowiem nie zapowiada się już na gwiazdę NBA, ale może na długie lata zostać w najlepszej lidze świata jako ważny zawodnik, jeśli pogodzi się ze swoją rolą.

Już trzeci sezon w Polsce mecze NBA pokazywać będzie Canal+ Sport. Większość transmisji na żywo zaplanowano na noc z piątku na sobotę oraz późny wieczór w niedzielę. Pierwsza transmisja już we wtorek - a właściwie w środę nad ranem, kiedy o 4.30 będzie można obejrzeć spotkanie Phoenix Suns i Dallas Mavericks.

Przedsezonowy ranking "Gazety"

Konferencja Wschodnia

1. Miami Heat - sporo nowych dobrych graczy, trudno będzie ich pokonać.

2. Indiana Pacers - wraca Artest, ale nie ma Reggiego Millera. Czy to wystarczy do finału?

3. Detroit Pistons - bez trenera Larry'ego Browna będzie trudno wrócić do finałów.

4. Cleveland Cavaliers - LeBron James będzie znów lepszy, a kolegów ma też coraz bardziej klasowych.

5. New Jersey Nets - zdrowi Kidd, Carter i Jefferson powinni coś wybiegać w tym sezonie.

6. Chicago Bulls - młode Byczki są coraz starsze i obronią play-off.

7. Washington Wizards - kilku graczy odeszło, kilku przyszło, pozycja podobna jak w poprzednim roku.

8. New York Knicks - sam trener Larry Brown jest wart miejsca w play-off. A i skład lepszy.

9. Orlando Magic - coraz lepszy Dwight Howard pomoże w lepszych wynikach, ale to za mało.

10. Boston Celtics - stawiają na młodzież, ale czy na właściwą?

11. Philadelphia 76ers - Allen Iverson nie ma zespołu, z którym mógłby powalczyć. Chris Webber? To już historia.

12. Milwaukee Bucks - numer 1 draftu Andrew Bogut nie będzie tutaj rewelacją.

13. Atlanta Hawks - czy można być podekscytowanym, jeśli na wiele lat ma tu być gwiazdą Joe Johnson?

14. Charlotte Bobcats - drugi sezon w lidze zakończy się sukcesem - nie będą najgorsi.

15. Toronto Raptors - zapłacą cenę za oddanie niemal za darmo Vince'a Cartera i kilku innych graczy.

Konferencja Zachodnia

1. San Antonio Spurs - po dojściu Finleya i Van Exela mistrz jeszcze mocniejszy.

2. Houston Rockets - czas Yao i T-Maca nadchodzi.

3. Phoenix Suns - bez Stoudemire'a na pół sezonu, ale ciągle mocni - bo mają Nasha.

4. Denver Nuggets - trener George Karl jest kluczową postacią tego klubu.

5. Golden State Warriors - niespodziewanie ciekawy zespół z Baronem Davisem na czele.

6. Los Angeles Lakers - Kobe Bryant i Phil Jackson znów razem. Coś musi z tego wyjść, prawda?

7. Sacramento Kings - Bibby, Stojaković i Brad Miller - całkiem młode oblicze Królów. Wystarczy na play-off?

8. Dallas Mavericks - Nowitzki został sam. W Dallas nie ma już ani Nasha, ani Finleya. To będzie kosztować.

9. Utah Jazz - Kirylenko to znakomity zawodnik, ale w tym klubie mocno samotny.

10. Minnesota Timberwolves - w czym są lepsi od zeszłorocznej katastrofy, skoro stracili Sprewella i Cassella?

11. Seattle SuperSonics - znacznie osłabieni (zwłaszcza przez odejście trenera McMillana), wypadną z walki o play-off.

12. Los Angeles Clippers - wielu utalentowanych zawodników, ale zespół ciągle zmierza donikąd.

13. Memphis Grizzlies - Damon Stoudamire, Eddie Jones, Bobby Jackson? Starość jako wzmocnienie?

14. Portland Trail Blazers - niedawne dobre czasy odeszły w niepamięć. Pozostała gangsterska sława graczy.

15. New Orleans/Oklahoma City Hornets - zdecydowanie najsłabszy zespół ligi. Może choć będzie z tego korzyść dla naszego Lampego?

Typował Adam Romański

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.