Turów Zgorzelec - Polonia SPEC Warszawa 86:73

KOSZYKÓWKA. Koszykarze Turowa Zgorzelec pokonali Polonię Warszawa 86:73 i tym samym uratowali posadę trenera Mariusza Karola. - Nie pokazaliśmy jeszcze całego swojego potencjału - cieszył się po meczu Karol.

W pierwszym meczu ligowym podopieczni Karola doznali kompromitującej porażki w Koszalinie. Gdyby ten sam scenariusz powtórzył się wczoraj - trener Karol mógł stracić posadę w Zgorzelcu. Wczoraj jego koszykarze znowu nie zagrali rewelacyjnie, ale w czwartej kwarcie wyraźnie przeważali i nie mieli problemu z pokonaniem Polonii.

Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, chociaż nie brakowało w nim walki. Oba zespoły zdobywały punkty głównie po indywidualnych, efektownych akcjach. Podopieczni Karola zupełnie nie potrafili jednak wykorzystać swojej przewagi podkoszowej. W trakcie pierwszych dwudziestu minut meczu Rafał Bigus doczekał się tylko jednego podania! - Spodziewałem się czegoś więcej po Rafale. Liczyłem, że zdobędzie więcej punktów - przyznał po meczu Karol. - Ale to nie tylko jego wina. To pozostali gracze nie nauczyli się jeszcze wykorzystywać jego umiejętności.

Zdecydowanie najbardziej wyrazistym graczem Turowa był Radosław Hyży. Nowy zgorzelecki skrzydłowy nie tylko zapisał na swoim koncie jedenaście punktów, ale przede wszystkim zaprezentował miejscowej publiczności próbkę swojego wybuchowego temperamentu. W trakcie walki podkoszowej starł się z Erickiem Taylorem i Krzysztofem Roszykiem. Tego drugiego poturbował tak dotkliwie, że tamten jeszcze przez dwie minuty nie mógł dość do siebie i zwijał się z bólu na parkiecie. Miejscowym kibicom jego zagrania tak bardzo przypadły do gustu, że wygwizdali Michaela Ansleya, kiedy zmienił go na parkiecie. Większy entuzjazm na trybunach wywołało jedynie pojawienie się na boisku Edwarda Żaka.

Koszykarze Turowa zapewnili sobie zwycięstwo dopiero w czwartej kwarcie. Jeszcze w 33. minucie był remis 61:61, ale wtedy w starciu z Hughesem ucierpiał Hyży i sędziowie zagwizdali faul techniczny. To był przełomowy moment spotkania. Koszykarze Turowa zdobyli wtedy dziewięć kolejnych punktów, nie tracąc ani jednego. W 35. minucie było już 70:61. Goście próbowali jeszcze odrabiać straty, głównie rzutami za trzy punkty i indywidualnymi wejściami pod kosz, ale w niczym im to nie pomogło. Turów już do końca pewnie kontrolował wynik meczu.

- Mój zespół nareszcie zaczął biegać i bronić - cieszył się po meczu trener Mariusz Karol. - Cieszę się, że w kolejnym meczu zdobyliśmy więcej niż osiemdziesiąt punktów.

Oprócz Karola swoje miejsce w zespole uratował też Janavor Weatherspoon, chociaż znowu zagrał fatalnie. Działacze przekonują, że chcą dać mu jeszcze jedną szansę, ale nie wiadomo, jak długo będą tolerować jego beznadziejną formę. Szczególnie że grą w Turowie wciąż bardzo zainteresowany jest Rodriguez.

Turów Zgorzelec - Polonia SPEC Warszawa 86:73 (25:25, 18:16, 12:16, 31:16)

Turów: Greene 17, Pluta 13, Szawarski 10, Ansley 8, Bigus 3 oraz Laksa 4, Machowski 12, Weatherspoon 5, Hyży 11, Grudziński 0, Czerwonka 0, Żak 3.

Polonia: Hughes 16, Roszyk 7, Owens 4, Karwowski 19, Taylor 16 oraz Majewski 0, Ochońko 1, Pisarczyk 0, Przybylski 0, Bacik 10.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.