Sto lat Panie Jerzy

W końcu przyszedł czas na odpoczynek - mówi Jerzy Kulej, który dziś kończy 65 lat

Dwukrotny złoty medalista olimpijski w boksie nie będzie hucznie obchodził swoich urodzin. - Spotkam się z najbliższą rodziną i przyjaciółmi w jednej z knajpek. Powspominamy stare czasy i porozmawiamy - opowiada świetny przed laty bokser. Urodzony w Częstochowie pan Jerzy nie spodziewa się żadnego prezentu. - Nawet głupio by mi było, gdybym coś dostał. Najważniejsze, że będę mógł się nacieszyć towarzystwem - wyjaśnia.

Jerzy Kulej do 65. urodzin podchodzi bardzo sentymentalnie. - Przychodzi refleksja, jak to wszystko szybko płynie. Dopiero co byłem najmłodszy w kadrze, a dziś kończę 65 lat. W tym wieku zamyka się najlepszy, najbardziej twórczy okres w życiu człowieka - mówi, ale po chwili dodaje, że od teraz będzie miał więcej czasu dla siebie i najbliższych. - W końcu trochę odpocznę. Zacząłem pracować, gdy nie miałem jeszcze skończonych 15 lat. Byłem gońcem w hucie. Później był boks i ostatnio polityka, z której już się wycofuje - kończy jubilat.

Jerzy Kulej, ur. 19 października 1940 r. w Częstochowie.

Mistrz olimpijski z Tokio i Meksyku w boksie w wadze lekkopółśredniej. W trakcie kariery stoczył 348 walk. Wygrał 317 z nich, 6 zremisował i tylko w 25 przegrał. Po odłożeniu rękawic był trenerem (ukończył Wydział Nauczycielski-Trenerski warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego), działaczem sportowym. Przez ostatnie cztery lata posłem na Sejm. Ma za sobą także rolę filmową - zagrał w obrazie Marka Piwowskiego "Przepraszam, czy tu biją".

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.