Klęska Realu

Nieuznany gol Robinho i bramka Canobbio, której nie było - w ten sposób Madryt przeżył kolejny ciężki wstrząs. Real przegrał u siebie z Celtą Vigo 2:3..

Ale nie tylko arbiter Rafael Ramirez Dominguez doprowadził do klęski "Królewskich". "Marca" komentuje, że zwycięstwo beniaminka było zasłużone. Real bez Zidane'a nie potrafił sobie poradzić ze zdyscyplinowanym rywalem. Debiut Robinho na Santiago Bernabeu był nieudany, mimo że Brazylijczyk brał udział w wielu akcjach Realu. Nowy gwiazdor robił dużo zamieszania, ale bez efektu. Dziennikarz kibicującego Barcelonie "Sportu" pozwolił sobie nawet na komentarz: "Przez tydzień wmawiano nam wszystkim, że oto w Madrycie mają nowego boga futbolu, tymczasem gdy przyszło co do czego, to bóg nie potrafił oderwać nóg od ziemi".

Rzeczywiście debiut Robinho w Primera Divison (w pierwszej kolejce Real wygrał z Cadizem) wypadł znakomicie. Wywołał wokół piłkarza taki entuzjazm, że nawet trener brazylijskiej kadry Carlos Alberto Parreira poczuł się w obowiązku tonować nastroje. Ostrzegał przed traktowaniem Robinho jak gracza z innej planety.

Po porażce z Celtą "As" opublikował zdjęcie Brazylijczyka z podpisem: "Robinho już wie, że to nie będzie łatwe". Dziennik nawiązywał nie tylko do trudów Primera Division, ale do błędów sędziowskich. Rzeczywiście w akcji rozstrzygającej mecz Rafael Ramirez Dominguez miał wiele do powiedzenia. W 78. min Canobbio trafił piłką w poprzeczkę, ta odbiła się od ziemi, nie mijając jednak linii bramkowej. Tymczasem sędzia uznał gola. "Marca" oceniła także, że w decydującym momencie tej akcji Baiano, zanim podał do Canobbio, faulował Sergio Ramosa. Tak czy siak, nowy stoper, pierwszy hiszpański transfer Florentino Pereza, nie popisał się w tej akcji. I jego debiut w Realu (wymuszony kontuzją Pavona) też był nieudany.

Po meczu Robinho powtarzał, że zupełnie nie rozumie, dlaczego arbiter nie uznał zdobytego przez niego gola. - Sędzia odgwizdał spalonego, tymczasem na pozycji spalonej był Ronaldo, który nie brał udziału w grze, a nie ja - mówił dziennikarzom. I tylko Roberto Carlos uspokajał: - Nie zaczynajmy sezonu od skarg na sędziów.

Robinho wciąż czeka na pierwszego gola w lidze hiszpańskiej, tymczasem pierwszą bramkę dla Realu zdobył jego rodak Julio Baptista kupiony przed sezonem z Sevilli. Najpierw wywalczył rzut karny, który wykorzystał Ronaldo, doprowadzając do remisu, a potem strzelił głową na 2:1. Do przerwy wszystko szło według planu, a potem przyszła porażka, której - jak przyznał - trener Valderlei Luxemburgo w ogóle nie brał pod uwagę. Piłkarze Realu skarżyli się, że Celta grała bardzo defensywnie, a oni tracili głupie gole po stałych fragmentach gry. - Dlatego trener tak się na nas złościł - stwierdził Baptista.

Czy to znaczy, że Real czeka kolejna powtórka horroru z dwóch ostatnich lat, kiedy galaktyczna drużyna nie zdobyła absolutnie nic? Już drugi raz Florentino Perez "odnawiał" swój sławny zespół i już drugi raz start nie jest imponujący. Baptista i Robinho wnoszą do zespołu nową jakość, ale dawne sławy wciąż tkwią w kryzysie.

Wyniki drugiej kolejki ligi hiszpańskiej

Real Madryt - Celta Vigo 2:3 (2:2): Ronaldo (37-karny), Julio Baptista (44) - Pablo Contreras (8), Antonio Nunez (45+2), Fabian Canobbio (78)

Deportivo Coruna - Atletico Madryt 1:0 (0:0): Joan Capdevila (90+5)

Betis Sewilla - Osasuna 1:0 (0:0): Ricardo Oliveira (64-karny)

Barcelona - Mallorca 2:0 (0:0): Samuel Eto'o (27, 32)

Getafe - Athletic Bilbao 1:1 (1:1): Daniel Gueiza (27) - Javier Casas (40)

Malaga - Espanyol 1:2 (0:1):Gerardo (88-karny) - Pablo Zabaleta (43), Luis Garcia (63)

Racing Santander - Cadiz 0:1 (0:0): Jonathan Sesma (84)

Real Sociedad - Alaves 2:1 (2:0): Jose Javier Barkero (10-karny,35) - Enrique De Lucas (90 +2)

Real Saragossa - Valencia 2:2 (2:1):Ewerthon (8), Cani (28) - Miguel Angel Angulo (2), David Villa (82)

Villarreal - Sevilla 1:1 (0:1): Luciano Figueroa (73) - Adriano Correia (41)