Noteć stara się o grę w Era Basket Lidze

W Inowrocławiu trwa wyścig z czasem. Noteci pozostało jeszcze 20 dni na udowodnienie Polskiej Lidze Koszykówki, że jest w stanie spłacić długi i grać w Era Basket Lidze.

Termin wyznaczony przez PLK obu tegorocznym spadkowiczom: Noteci i Gipsarowi Ostrów mija z końcem lipca. - Niczego nie będziemy robić jednak na siłę. Musimy mieć wszystko załatwione na 100 procent - mówi prezes SSA Noteć Cezary Rydlichowski.

Wymogi postawione przez PLK musi spełnić 14 zespołów, bo tyle zgłosiło się do ligi. Do dziesiątki, która pozostała w lidze dołączyli beniaminkowie: Polpak Świecie i Kotwica Kołobrzeg. W 14 jest też Unia Tarnów, która powraca zamiast dotychczas występującej krakowskiej Wisły. Są także obaj spadkowicze: Noteć i Gipsar. Taki był formalny wymóg, by już na starcie nie stracić szansy na powrót do ekstraklasy. Potem trzeba będzie przedstawić dowody spłaty lub ugody z dłużnikami, gwarancję 1,5-milionowego budżetu, a na koniec jeszcze wykupić za 150 tys. złotych dziką kartę uprawniającą spadkowiczów do gry w EBL.

Według Rydlichowskego najważniejsze są obecnie dwie rzeczy i bez ich załatwienia Noteć nie zagra w ekstraklasie:

zapewnienie pieniędzy na ten sezon (planowany budżet Noteci ma wynosić 1.5 mln zł - to minimum wymagane w EBL)

sukcesywne, w trakcie sezonu, spłacanie zadłużenia z przeszłości

- Pieniędze musimy mieć na cały sezon, by nie doprowadzić do powiększenia naszych długów. Jesteśmy na etapie finalizowania wielu umów i listów intencyjnych ze sponsorami - tłumaczy Rydlichowski.

Szef Noteci liczy też na pieniądze od byłych sponsorów klubu, którzy nie wywiązali się z zawartych umów - trwają procesy sądowe z tymi firmami. Dzięki nim można będzie spłacić długi wobec byłych zawodników i trenerów inowrocławskiego klubu.

Los Noteci rozstrzygnie się za trzy tygodnie, kiedy Rada Nadzorcza PLK wyda opinię, czy drużyna spełnia postawione warunki - Jesteśmy w roli petentów i będziemy czekali cierpliwie na wyrok. Sam jestem zwolennikiem polityki mniejszych kroków w dochodzeniu do finansowej normalności , bo gdyby rada nadzorcza postawiła wysoko poprzeczkę od razu wszystkim klubom, to w lidze zagrałyby teraz może dwa zespoły - mówi Rydlichowski.

Zostały dwa filary

W Inowrocławiu zdają sobie sprawę, że trwa też wyścig z czasem i innymi klubami w konstruowaniu składu. Jedno starcie Noteć już przegrała, bo do Polpaku Świecie odszedł Krzysztof Szubarga - Krzysiek, razem z Tomkiem Mrożkiem i Arturem Robakiem miał być jednym z trzech filarów zespołu. - Szkoda, że odszedł, ale to jest rynek - opowiada Cezary Rydlichowski.

Pozostała dwójka ciągle jest wolna - Rozmawiamy z nimi ciągle. Artur Robak, wbrew pogłoskom nie podpisał kontraktu z AZS Koszalin - mówi prezes Noteci.

Jeśli chodzi o zagranicznych zawodników planowany jest m.in. powrót Marko Djuricia i Aleksandra Stakicia.

W SEZONIE 2004/05

Krzysztof Szubarga

śr. pkt - 12,3

śr. asyst - 4,0

śr. czas gry - 28 min 38 s

Tomasz Mrożek

śr. pkt - 14,4 pkt

skut. za 3 pkt - 42 proc.

śr. czas gry - 35:05

Artur Robak

śr. pkt - 9,4

śr. zbiórek - 5,3

śr. czas gry - 28:56