Polska już jest w trakcie ogromnej przemiany. "Przywyknijmy"

Piotr Wesołowicz
- Działacze powinni pokazywać obie drużyny - panów i pań - jako zwycięzców. A nie budować między nimi hierarchię i betonować różnice. Sukces nie ma płci - mówi Sport.pl Jędrzej Hugo-Bader, ekspert od marketingu sportowego z agencji VMLY&R.

Piotr Wesołowicz: Jak zareagowałeś na to słynne już zdjęcie z Superpucharu Polski w siatkówce: siatkarki, które za to samo trofeum wygrały 50 tys. zł, a siatkarze – 100 tys. zł?

Jędrzej Hugo-Bader*: Mam wrażenie, że cały czas – mimo szumu, które to zdjęcie wywołało – nie wszyscy mamy poczucie zgrzytu, jeszcze nie do końca nam się zapala czerwona lampka, że dzieje się coś niedobrego.

Zobacz wideo Kto zostanie trenerem polskich siatkarzy? Świderski tłumaczy sytuację głównego faworyta

Argument obrońców starego ładu brzmi: męski sport lepiej się kalkuluje. Wzbudza większe zainteresowanie, lepiej się ogląda, czyta, konsumuje. To prawda czy mit?

– Jeśli spojrzymy na wyniki oglądalności – dla przykładu – finałów mistrzostw świata w piłce nożnej mężczyzn i kobiet, to ta teza pewnie się obroni. Ale ja zrobiłbym krok wstecz i zapytał: dlaczego się broni?

Zauważ, że gdy mówimy o finale mistrzostw świata w piłce, to nawet nie musimy dodawać, że chodzi nam o futbol mężczyzn. To dla nas oczywiste. Dopiero gdy mówimy o futbolu pań, dodajemy, że to "piłka nożna kobiet".

Podobnie jest z największymi imprezami sportowymi: kiedy Polacy grają na Euro czy mundialu, wywieszamy biało-czerwone flagi. Kiedy grają futbolistki – bądź przedstawicielki niemal każdej innej dyscypliny sportu – to takiego w społeczeństwie poruszenia nie ma.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

A może to kwestia sukcesu, osiągnięć? Na początku wieku, gdy polskie siatkarki dwukrotnie zdobywały mistrzostwo Europy w latach 2003 i 2005, to one były "Złotkami". I pewnie też twarzami dyscypliny w kraju. Panowie nie mieli wówczas takich sukcesów, jak obecnie.

– Oczywiście. Sukces nie ma płci. Kochamy Anitę Włodarczyk, bo jesteśmy dumni z jej osiągnięć. Ale przywykliśmy do tego, że herosi, sportowi gladiatorzy to mężczyźni. A to nie jest prawda.

To coś, co musimy przezwyciężyć nie tyle ekonomicznie, ile kulturowo. Zrozumieć, że jest tyle dyscyplin sportu, które mogą uprawiać i mężczyźni, i kobiety. I nie muszą oni ze sobą konkurować.

Co to znaczy?

– Zostając przy futbolu: piłka nożna mężczyzn i kobiet nie muszą być wobec siebie w sprzeczności. Mało tego: one mogą mieć zupełnie różnych odbiorców. I mogą być to zupełnie inne dyscypliny sportu.

Populiści wyciągną mecze, w których dorosłe reprezentacje kobiet grały z nastoletnimi chłopcami…

– … i wysoko przegrały. Tak – mężczyźni są zwykle silniejsi, lepiej zbudowani i szybsi od kobiet. Nawet same piłkarki podkreślają, że uprawiają inną dyscyplinę niż panowie: ich piłka jest mniej siłowa, ma inne tempo.

I rzeczywiście: w momencie, gdy zaczniemy porównywać futbol mężczyzn i kobiet jeden do jednego, to zawsze będzie do czego się przyczepić. Ale rzecz w tym, by uwolnić się od tych ciągłych porównań. Futbol pań i panów nie musi być dla siebie konkurencją. Wręcz przeciwnie.

Ostatnio zrealizowaliśmy kampanię, w której o tym mówiliśmy. Chcieliśmy, by kobiety grające w piłkę zostały zauważone. I wiesz co? Bardzo mnie ucieszył odbiór. Te dziewczyny otrzymały mega wsparcie odbiorców. Głównie młodych ludzi. Bo mają swoją pasję, która realizują, i warto trzymać za nie kciuki.

Fenomenem jest tenis. Równowaga płac w największych turniejach, zainteresowanie są tu równe bądź zbliżone u pań i panów. Kobiety wywalczyły sobie tę suwerenność dyscypliny – jest tenis kobiet i tenis mężczyzn.

–  W tenisie proces trwał od lat – i się dokonał. Pułap płac jest tutaj zbliżony. Najbardziej znane tenisistki są nie mniejszymi gwiazdami w skali światowej niż tenisiści. A w Polsce – nawet są większymi gwiazdami od swoich kolegów.

Czy to w ogóle możliwe, by świat futbolu, siatkówki, koszykówki doszedł także do takiego miejsca?

– Piłka nożna jest akurat dyscypliną, w przypadku której pewne skostnienie, przyzwyczajenie, że coś było "od zawsze", jest najdotkliwsze. Ten proces, który przeszedł tenis, w futbolu już się rozpoczął, efekty już są widoczne, ale będzie on jeszcze trwał, to powolna, długofalowa inwestycja kulturowa. 

W federacji UFC – największej organizacji walk MMA na świecie – ten proces wydarzył się dość nagle. Z początku kobiet nie dopuszczano do walk, ale wszystko zmieniło się, gdy do oktagonu weszła Ronda Rousey. I z miejsca stała się wielką gwiazdą UFC – nie mniejszą niż mężczyźni.

A potem pojawiły się kolejne zawodniczki, m.in. Joanna Jędrzejczyk. Asia mówiła kiedyś, że podstawowe stawki za walkę są w UFC równe dla mężczyzn i kobiet. Do tego dochodzą oczywiście bonusy czy kontrakty indywidualne.

W UFC nikogo już nie dziwi, że na karcie walk kobiety są wypisane obok mężczyzn, a nie drobnym druczkiem albo w ogóle. A choćby fenomenalna walka Asi Jędrzejczyk z Zhang Weili została wybrana najlepszą walką roku w UFC bez podziału na kategorie.

Dlaczego to się w MMA udało?

– Być może dlatego, że jest to sport, który wystartował bez tego kulturowego ciężaru, jaki ma choćby piłka nożna, której historia sięga już nie dziesiątek, a setek lat. Mam przed oczami obrazki angielskich dżentelmenów biegających po boisku w kaszkietach i eleganckich strojach sportowych.

No właśnie – sport dla dżentelmenów. Sam pisałem o tym, gdy przed laty angielska federacja wprost zakazywała kobietom grać zawodowo w futbol, przeganiano je ze stadionów, nie pozwalano tworzyć drużyn…

– Niedawno przeczytałem zabawnego tweeta, którego autor napisał, że jego partnerka wyciągnęła go na mecz kobiecego futbolu. Napisał go w lekko drwiącym tonie, jakby koniecznością było wytłumaczyć się z tego, że w ogóle ogląda sport kobiet. Oczywiście wiem, że to był żart.

Trochę jak w Seksmisji – "kobieta mnie bije". To oglądanie sportu pań też jest takie trochę dziwne, kosmiczne, ironiczne, że można się pośmiać z samego siebie, że w ogóle się to robi.

I choć jestem przekonany, że nie było w tym tweecie złych intencji, obrażania piłkarek, czy ich dyskryminowania, to jednak pokazał on, jak mocno weszło nam w krew postrzeganie kobiecego sportu.

Ale to się zmienia – dziewczynki coraz chętniej uprawiają sporty "zarezerwowane dla chłopców".

– Tak, i to chyba jest sedno sprawy. Jeśli będziemy ograniczać dyskusję do porównywania płac czy zainteresowania sportem kobiet i mężczyzn, możemy się tylko dołować. Ale najważniejsze jest to, co u podstaw. Jest coraz więcej dziewczyn, które chcą kopać piłkę.

Pamiętam czasy, gdy chodziłem jeszcze do szkoły i jakimś cudem znalazła się dziewczynka, która chciała grać w piłkę z chłopakami. Wtedy to było czymś dziwnym, osobliwym. Dziś jest to normalne – są grupy treningowe dla dziewczyn, są rozgrywki, w których biorą udział. Ogólnopolskie turnieje dziecięce i młodzieżowe uwzględniają i chłopców, i mężczyzn. W Polsce w ligowej strukturze kobiecego futbolu jest już pięć poziomów gry – to już coś fajnego.

Sam Zbigniew Boniek mówił, że na początku pracy w PZPN nie dotował piłki kobiecej, bo zwyczajnie nie było czego. Ale w trakcie kilku lat piłka kobiet przeszła rewolucję. Siedem lat temu grało kilka tysięcy kobiet, dziś – ponad 30 tysięcy.

– I nawet jeśli w głównej mierze robią to hobbystycznie, to niech to robią. Wykonują tę pracę, którą przed laty wykonywali mężczyźni, do których przywykliśmy jako do sportowców. Teraz przywyknijmy do kobiet uprawiających sport. Wtedy i na zmianę płac przyjdzie czas.

Ale tu nie do końca chodzi o liczby. A o świadomość. Jeśli bronimy się tymi liczbami, to niekoniecznie musimy z nich robić coś, co utrwala ten stan rzeczy przez nas przyjęty. Czyli nie musimy pokazywać światu, że faceci dostali dwa razy więcej kasy, niż kobiety.

Co więc doradziłbyś siatkarskim władzom, które wypłaciły dwie różne nagrody za ten sam puchar?

– Trzeba pokazywać obie drużyny – panów i pań – jako zwycięzców. A nie budować między nimi hierarchię i betonować różnice. Przecież grali na tym samym parkiecie.

*Jędrzej Hugo-Bader - ekspert od marketingu sportowego z agencji VMLY&R. Obecnie realizuje działania dla marki adidas

Więcej o: