Zagraniczni koszykarze Broka zastrajkowali

To była kulminacja kabaretu, który od kilku miesięcy odbywa się w Słupsku. Do Włocławka, na najważniejszy mecz w tym sezonie, pojechało zaledwie siedmiu zawodników Broka - wyłącznie Polacy.

Zagraniczni koszykarze Broka zastrajkowali

To była kulminacja kabaretu, który od kilku miesięcy odbywa się w Słupsku. Do Włocławka, na najważniejszy mecz w tym sezonie, pojechało zaledwie siedmiu zawodników Broka - wyłącznie Polacy.

W pierwszej piątce wyszli: Andrzej Pluta, Artur Golański, Radosław Hyży, Krzysztof Wilangowski i Kordian Korytek. Na ławce rezerwowych siedzieli Rafał Frank i kontuzjowany Dawid Przybyszewski. Trzej zawodnicy zagraniczni: John Taylor, God Shammgod i Gordan Zadravec zostali w Słupsku, tłumacząc się zaległościami finansowymi klubu. Jeszcze kilka godzin przed meczem pod dom każdego z zawodników podjechał samochód, którym obcokrajowcy mieli pojechać na mecz. Żaden z nich do niego nie wsiadł. Nikt nie potrafił tego wytłumaczyć. - To jakaś farsa. Przecież jeszcze w czwartek Taylor zapewniał, że będą grali do końca. Ci ludzie są niepoważni - mówi Andrzej Pietroń, nowy prezes słupskiego klubu.

Szczególnie dziwne jest zachowanie Shammgoda, który jako jedyny zawodnik Broka regularnie otrzymuje wynagrodzenie. - Shammgod używał argumentów, których w ogóle nie rozumiałem. Mówił, że nie będzie grał, ponieważ na mecz nie jedzie Zadravec. Przecież Shammgodowi akurat płacimy - mówi Pietroń. Informację potwierdził Tarek Khrais, koszykarski agent firmy Court Side, który opiekuje się większością koszykarzy grających w Słupsku. - Wobec Shammgoda klub ma zdecydowanie najmniejsze zaległości. Nie wiem, dlaczego zawodnik nie pojechał do Włocławka. Tracę nad nimi kontrolę - mówi Khraiss. Agent nie potrafi również powiedzieć, po co wracał do Polski Taylor, który dopiero w tym tygodniu po miesiącu nieobecności pojawił się w Słupsku, a zagrał tylko w dwóch meczach.

- Chwała należy się zawodnikom, którzy w ogóle pojechali na ten mecz - mówi Stevan Tot, trener Broka. - Ja już nie wiem, czym to wytłumaczyć. W efekcie pieniądze wygrały ze sportem.

Jak ukarani zostaną zagraniczni zawodnicy słupskiej drużyny? - Jeszcze nie wiem - mówił w niedzielę Pietroń. - Na pewno jeszcze dziś lub jutro odbędzie się spotkanie, na którym przedyskutujemy te sprawy.