Sensacja na US Open. Osaka pokonała Serenę Williams. Amerykanka straciła gema po kłótni

Naomi Osaka triumfatorką US Open! 20-letnia Japonka gładko wygrała z Sereną Williams 6:2, 6:4. Amerykanka kończyła mecz na kłótniach z sędziami. Straciła przez nie gema.

W 1. secie oglądaliśmy festiwal błędów Williams. Naomi Oskaka pierwszy raz przełamała ją, gdy Amerykanka miała problemy z serwisem trafiającym w pole. Przy drugim break-poincie w prostej sytuacji uderzyła piłką w siatkę. W pierwszym secie popełniła w sumie 13 niewymuszonych błędów (Osaka 5). Czasem wydawało się, że siła jaką Williams wkłada w uderzenia bardziej jej przeszkadza. Na sprytną, waleczną i błyskotliwie serwującą Japonkę to nie wystarczyło. 1. seta młoda tenisistka wygrała 6:2 po swym mocnym podaniu.

Awantura Williams

W drugim secie arbiter wezwał do siebie Williams, bo uznał, że ta komunikuje się ze swym trenerem. Amerykanka wyglądał na zdenerwowaną. Nie polemizowała długo. Mocno skupiona starała się jednak nie oddawać Japonce punktów i wygrywać swoje podania. Przełamała Osakę, ale tylko raz. Po długim boju i wyrównanym gemie, gdy publiczność zachwycała się 19 wymianami obu pań i kilkoma obronami break pointów Japonki. Osaka szybko jednak straty odrobiła. Williams jakby nie wiedziała jak to się stało. Rzuciła rakietą. Dostała drugie ostrzeżenie. Poszła z pretensjami do arbitra. Mówiła, że nie rozumie skąd było pierwsze upomnienie, bo do coachingu w jej mniemaniu nie doszło.

Za długie dyskusję z arbitrem Williams przy stanie 3:4 dostała trzecie ostrzeżenie, które oznaczało odebranie jej gema. Wynik szybko zmienił się na 3:5. Amerykanka się popłakała, poprosiła na kort arbitra głównego zawodów i długo dyskutowała. Nic to nie dało.

Pierwsza taka Japonka

Pełna złości i żalu wygrała swoje podanie na 4:5. Znów na jej twarzy pojawiły się łzy, pewnie żalu. Do serwisu podeszła zaskoczona całą sytuacją Osaka. Tym razem wykorzystała sytuację i zakończyła mecz mocnym serwisem. W całym spotkaniu popisała się 6 asami i schodziła z kortu płacząc ze szczęścia po dwóch setach i wyniku 2:6, 4:6.

Osaka triumfowała w swym zaledwie 11. wielkoszlemowym starcie! Po raz pierwszy doszła w nim dalej niż do IV rundy i od razy zabłysnęła w finale. Została pierwszą Japonką, której udało się go wygrać. Zarobiła przy tym 3,8 mln dolarów.

Na ceremoni dekoracji publiczność nie była łaskawa dla Osaki i często gwiazdała. Japonka się popłakała, nie wyglądała na szczęsliwą, nie przemawiała długo. O brawa zaapelowała nawet Williams. Trener Amerykanki przynał w rozmowie z tamtejszą telewizją, że podpowiadał swojej zawodniczce, więc ostrzeżenie było słuszne.