W środę początek play off Lech Basket Ligi

Zepter-Idea jest w tym sezonie jedynym niepokonanym zespołem w Lech Basket Lidze. Ale czy to znaczy, że może być pewien mistrzostwa Polski?

W środę początek play off Lech Basket Ligi

Zepter-Idea jest w tym sezonie jedynym niepokonanym zespołem w Lech Basket Lidze. Ale czy to znaczy, że może być pewien mistrzostwa Polski?

We Wrocławiu nikt nie wierzy, że Zepter może przegrać chociażby jeden raz. W klubie wszyscy myślą o kolejnym sezonie, a przynajmniej o tegorocznym finale. W informacji o sprzedaży biletów na play off można przeczytać, że zebranie kompletu wejściówek ze spotkań pierwszej i drugiej rundy upoważnia do uprzywilejowanego zakupu biletów na finał...

- Na razie myślimy tylko o pierwszym meczu z Pogonią Ruda Śląska - zapewnia Adam Wójcik. - Następnymi meczami i rundami będziemy się martwić później. Czy sezon dla mistrzów Polski się skończył? Nie. I nie tylko dlatego, że trener Andrej Urlep wciąż powtarza, jak to inne zespoły specjalnie mobilizują się na grę z Zepterem, a w play off walczy się od nowa. W przyszłym sezonie w "prawdziwej" Eurolidze będzie miejsce dla tylko jednego polskiego zespołu. Przypadnie ono zapewne mistrzowi Polski.

W wygraną z Zepterem nie wierzą trenerzy zespołów, które w tym sezonie były najbliżej pokonania wrocławian. Szkoleniowiec Polonii-Warbud (przegrała w Warszawie po dwóch dogrywkach) Jarosław Zyskowski zna słabe strony zespołu Urlepa, ale na pytanie, czy gdyby przyszło mu jeszcze w play off zagrać przeciwko Zepterowi, po namyśle odpowiada: - Tu proszę wpisać mój śmiech. Jaką ma radę dla trenerów zespołów, z którymi Zepter zagra? Ma duże problemy z obroną strefową. Jeśli przeciwnicy Raimondsa Miglinieksa i Macieja Zielińskiego nie dorównują im warunkami fizycznymi, powinni zrezygnować z obrony indywidualnej. Siłą Zeptera są także środkowi. Kluczowa więc będzie walka pod koszami. Ale nie widzę w Polsce zawodników, którzy dorównają Jamisonowi i Joe McNaullowi - mówi Zyskowski. Czy jego zdaniem Zepter utrzyma koncentrację? - Koszykarze są teraz trochę wściekli, bo ich występy w Suprolidze skończyły się nie tak, jak oczekiwali. Zdobycie MP to jedyna okazja, by frustrację wyładować - mówi trener Polonii.

Jeśli wrocławianie w pierwszej rundzie wygrają z Pogonią Ruda Śląska, w półfinałach spotkają się z Prokomem-Trefl Sopot. W zespole Eugeniusza Kijewskiego nie będzie mógł grać Rafał Bigus, bo taka jest umowa między klubami. Ale sytuacja kadrowa Zeptera też nie przedstawia się najlepiej. Kontuzjowany jest Dominik Tomczyk, Tomasz Cielebąk, a nawet Aleksander Avlijas. Z wartościowych zawodników na ławce rezerwowych Zepter ma na razie tylko Uvisa Helmanisa i Roberta Kościuka.

Według Jacka Gembala - drugiego z trenerów, który był o krok od wygranej z Zepterem w tym roku (Hoop przegrał w Pruszkowie 87:88), te osłabienia nie będą miały większego znaczenia. - Pozostali zawodnicy Zeptera dysponują ogromnym doświadczeniem. Jak z nimi wygrać? Najważniejsze to grać śmiało, nie zachowawczo. Nie pozwalać na kontrataki, bo w tym są najlepsi w Polsce. Druga rzecz to powstrzymanie Miglinieksa. Należy go kryć bardzo agresywnie, podwajać, nie pozostawić mu swobody w podawaniu. W meczach z Maccabi Tel Awiw Miglinieks został tak pokryty, że Zepter zupełnie stracił skuteczność. I trzeba zwrócić uwagę na walkę pod koszami. Trudno powstrzymać wrocławskich środkowych, ale nie jest to niemożliwe - tłumaczy Gembal.

- Jesteśmy głównym faworytem. Wszyscy oczekują, że będziemy mistrzem, wygramy wszystkie mecze - mówi trener Urlep. - Dla nas to jest gra o wszystko, bo mistrz Polski zagra w Eurolidze. Ale taki cel, jak my, ma przynajmniej sześć drużyn. Wierzę, że nasz wynik w sezonie regularnym nie był przypadkowy i potwierdzimy to w play off.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.