Chciałbym podziękować wszystkim kibicom, którzy wspierali nas na dobre i na złe. Nie mówię żegnajcie, ale do zobaczenia. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę. W Białymstoku jest niesamowity klimat do piłki. Zdobyłem z tym klubem czwarte, trzecie i drugie miejsce. Zabrakło wisienki na torcie – mistrzostwa – przyznał Michał Probierz na konferencji prasowej po meczu z Lechem Poznań.
Do tytułu i szału radości w Białymstoku zabrakło jednego gola. Sytuacje były. Sędzia doliczył dziesięć minut, ale gola zrzucającego Legię z tronu Jagiellonia nie strzeliła. – Dziś płaczemy, ale jutro będziemy się cieszyć. Przegrywaliśmy 0:2, ale pokazaliśmy charakter i wróciliśmy do gry. Zabrakło niuansu, który mógł dać nam mistrzostwo. Szkoda, bo decydujący gol mógł paść w 99. lub 100. minucie – żałował niewykorzystanych sytuacji Probierz.
Z trenerem zgodził się Rafał Grzyb, kapitan Jagiellonii. – Wróciliśmy z piekła do nieba. Lech Poznań potrafi świetnie ustawiać się w defensywie, a my strzeliliśmy im dwa gole. To nie jest łatwa sprawa. Do pełni szczęścia zabrakło jednej ładnej akcji. Niedosyt jest, ale wicemistrzostwo to wielki sukces dla całego piłkarskiego środowiska w Białymstoku – przyznał pomocnik Jagiellonii.
Michał Probierz odsłonił również kulisy swojego odejścia z Jagiellonii. – Poinformowałem władze klubu, że odchodzę już w styczniu. Ale nie wiem, gdzie będę pracował w nowym sezonie. Przekazałem tę informację, bo chciałem być w porządku wobec ludzi, którzy tu pracują. Nie prowadziłem też żadnych negocjacji podczas pracy w Białymstoku. Trzeba być profesjonalistą. Oczywiście, zapytania z różnych klubów są, ale jeszcze nie wiem, gdzie będę pracował w nowym sezonie – zakończył kończący pracę z Jagiellonią Michał Probierz.