Sport.pl

Miłość do Chelsea kontra miłość do piłki nożnej. Co dalej z karierą Johna Terry'ego?

John Terry wciąż zastanawia się nad swoją przyszłością. 36-latek na pewno pożegna się z Chelsea, ale dopiero najbliższe dni pokażą, czy wiedziony miłością do The Blues nie zdecyduje się zakończyć kariery.

- Potrzebuję tygodnia, żeby przysiąść i porozmyślać. Jeszcze nie wiem, co zrobię – mówił kapitan Chelsea po przegranym 1-2  finale Pucharu Anglii z Arsenalem. W niedzielę podczas klubowej ceremonii podsumowującej sezon przyznał, że trudno mu sobie wyobrazić reprezentowanie innych barw niż The Blues. Z drugiej strony, takie obrotu spraw nie wykluczył. – Przychodzi mi z wielką trudnością samo myślenie o tym, że mogę grać dla innego klubu, ale taki jest cel mojego odejścia. Zobaczymy, co się stanie i co przyniesie przyszłość – powiedział 36-letni defensor.

Minione dni dla wieloletniego kapitana Chelsea upłynęły pod dyktando słowa „ostatni”. W zeszłą niedzielę pożegnał się z kibicami na Stamford Bridge, najpierw wyprowadzając drużynę na murawę, a następnie opuszczając boisko w 26. minucie. W czwartek opróżnił swoją szafkę w centrum treningowym w Cobham. Żadnych pamiątek ze sobą nie brał. - Nie, posłuchajcie, zabrałem ze sobą wspomnienia, które nigdy nie uciekną. To brzmi trochę ckliwie, ale to właśnie ja, jestem z Chelsea na dobre i na złe, mam niesamowite wspomnienia. Chelsea to mój klub. Kocham go – opowiadał po finale Pucharu Anglii.

Cel? Wrócić na Wembley

Cały sobotni mecz Terry przesiedział na ławce rezerwowych. Po zakończeniu spotkania wypełnił jeszcze kapitańskie obowiązki i pocieszał kolegów z drużyny. Podszedł też do kibiców, by po raz ostatni podziękować im za wsparcie. Tak żegnał się z fanami, ale i Wembley. – Prawdopodobnie po raz ostatni miałem przyjemność być na Wembley jako zawodnik. Mam jednak nadzieję, że któregoś dnia wrócę tu jako trener. To mój cel – nie ukrywał Anglik w pomeczowych rozmowach.

36-latek podczas 22-letniej przygody z Chelsea pracował ze szkoleniowcami, których przedstawiać nie trzeba. Chronologicznie patrząc, m.in. z Claudio Ranierim, Jose Mourinho, Luizem Felipe Scolarim, Guusem Hiddinkiem, Carlo Ancelottim, Rafaelem Benitezem czy Antonio Conte w minionym sezonie. – Chcę być trenerem. Uważam, że nauczyłem się zbyt wiele, żeby się tą wiedzą nie podzielić, bez względu na to, czy chodziłoby na początku o młodych piłkarzy czy w którymś momencie o zawodników na tym poziomie – motywuje swoje trenerskie aspiracje.

Zakochany w piłce nożnej

Serce Terry'ego bije dla Chelsea, ale nie mniej kocha samą piłkę nożną. Żeby grać, jest w stanie opuścić The Blues. Paul Lagan, angielski dziennikarz, który od lat relacjonuje mecze Chelsea i śledził karierę Terry'ego począwszy od jego debiutu na Stamford Bridge, opowiada o miłości 36-latka do futbolu. - Wiele razy widywałem go na meczu rezerw, zawodników młodzieżowych. Po prostu przychodził, żeby ich wspierać. Pytałem go: John, co tu robisz? Odpowiadał: oglądam moich przyjaciół. On kocha piłkę nożną, kocha ludzi futbolu. Właśnie dlatego będzie grał tak długo, jak będzie mógł – mówi Lagan.

- Dalej przychodzi na mecze młodzieżowej drużyny. Interesuje się tym. Dla nich jest autorytetem. Potrafi podejść do 16-letniego zawodnika i powiedzieć: widziałem wczoraj, jak grałeś, dobry mecz. Taki chłopak od razu dostaje skrzydeł – dodaje Lagan.

Drugi po trenerze

Przez szatnię The Blues na przestrzeni ostatnich kilkunastu sezonów przewinęło się wiele silnych osobowości. Jedno się nie zmieniało. - Kiedy Terry wchodził do szatni, piłkarze odwracali się w jego stronę. Kiedy mówił, każdy go słuchał. Myślę, że John jest osobą, która rozumie niuanse rządzące piłką nożną. W zespole nigdy wszyscy nie są szczęśliwi, kiedy grają, uwielbiają trenera, kiedy siedzą na ławce, uważają go za zło wcielone. Terry starał się to wszystko złagodzić. Potrafił wziąć niezadowolonych piłkarzy i przekonać ich, że jeśli tworzą kolektyw, na koniec sezonu wszyscy razem zdobywają trofeum. Niezależnie kto prowadził Chelsea, Terry był personą numer dwa w szatni – opowiada Lagan.

Bohater w trzech słowach

Nawet jeśli ikona mistrza Anglii w przyszłym sezonie założy koszulkę z innym herbem niż Chelsea, nie powtórzy się historia z Frankiem Lampardem, którego odejście do New York City FC i półroczna przygoda z Manchesterem City wśród wielu fanów The Blues wzbudza niesmak. - Jeśli Terry będzie grał w innej drużynie i strzeli Chelsea gola, publiczność na Stamford Bridge zacznie mu bić brawo. Tak wiele zrobił dla tego klubu – mówi Lagan. Co na to sami kibice? Zapytani przed finałem Pucharu Anglii o Terry'ego, odpowiadali krótko: Captain. Leader. Legend. (Kapitan. Lider. Legenda).

Więcej o:
Komentarze (1)
Miłość do Chelsea kontra miłość do piłki nożnej. Co dalej z karierą Johna Terry'ego?
Zaloguj się
  • budda5

    0

    Z Terrym związane jest jedno z moich najpiękniejszych przeżyć sprzed dekady. Oto bowiem grubo po 23 mam opuszczać pub w niemrawym nastroju, już jestem w drzwiach gdy rzut karny wykonuje kapitan Chelsea. Biegnie do piłki i ... yebs! Piłka poza bramką.
    Serce urosło. Wracam. Po chwili strzela Anelka i chooi. Nie ma gola. United z pucharem. Piję do rana. Dzięki John. Bez Ciebie nie byłoby tamtych chwil :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX