Rajd Dakar. Etap skrócony o połowę. Znów równa jazda Przygońskiego, duża strata Sonika

Jaku Przygoński choć był w piątek dziewiąty, to utrzymał szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Ponad 100 minut do zwycięzcy stracił quadowiec - Rafał Sonik.

Piątek to był kolejny etap Dakaru 2017 powyżej 3000 m n.p.m.. 447 km odcinka specjalnego zapowiadała znów trudną przeprawę dla uczestników rajdu.

Kolejny raz potwierdziło, że w Dakarze nie liczy się tylko szybkość. Nie mniej, a może nawet i bardziej jest właściwa nawigacja. Błyskawicznie przekonali się o tym motocykliści. Część zawodników z czołówki (m.in. Stefan Svitko, Pablo Quintanilla, Xavier de Soultrait) wybrała złą drogę i potraciła od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. Na dodatek np. lider Joan Barreda Bort czy Michael Metege dostali godzinę kary za tankowanie poza strefą. Dobrze trasę wybierał za to Sam Sunderland, trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej.

To jak trudne były warunki do ścigania potwierdziła decyzja organizatorów, którzy zakończyli etap po pierwszej części odcinka specjalnego. Po przejechaniu 219 km uczestnicy wjeżdżali do strefy neutralizacyjnej – to fragment dojazdówki pomiędzy dwoma oesami, który należy pokonać w wyznaczonym czasie. Tam postanowiono zakończyć piątkowe ściganie. Dalej pogoda nie pozwoliła na ściganie.

Wśród motocykli wygrał Sunderland, przed Adrienem van Beverenem (7 minut 19 sekund straty) i Juanem Garcią (9.31).

Piąty etap nie był szczęśliwy dla Rafała Sonika. Wydawało się, że wszystko idzie po jego myśli, bo na trzecim punkcie pomiaru był siódmy. Na metę dojechał jednak dopiero 18., a do zwycięzcy stracił ponad godzinę i 44 minuty (lepiej wypadł jego kolega z teamu Kamil Wiśniewski – był 14.). W klasyfikacji generalnej jest 11. Sonik prawdopodobnie miał kłopoty z nawigacją, bo na piątkowym etapie wielu kierowców aut i motocyklistów nie mogło odnaleźć właściwiej drogi. Odcinek specjalny został skrócony prawie o połowę, bo było zagrożenie ulew.

Rafał SonikRafał Sonik Jose Mario Dias

W rywalizacji aut trwa hegemonia Peugeota. Tym razem etap wygrał ten najmniej utytułowany na Dakarze – Sebastian Loeb. W czołowej piątce było czterech kierowców francuskiego koncernu, mimo że po rozbiciu samochodu wycofał się Carlos Sainz. Z Peugeotem próbował walczyć jedynie Nani Roma (Toyota), który był drugi. Zwycięstwo w całym rajdzie będzie prawdopodobnie wewnętrzną kwestią Francuzów. W klasyfikacji generalnej zajmują całe podium – prowadzi Stephane Peterhansel, przed Loebem (1 minuta, 9 sekund straty), Cyrilem Despresem (4.54). Czwarty Roma traci 5.35, ale piąty Mikko Hirvonen już ponad 42 minuty, a szósty – Jakub Przygoński (obaj Mini BMW) prawie godzinę.

Więcej o: