Rajd Dakar. Osiem salt na wydmach "niewidzialnego" Rafała Sonika

Podczas czwartego etapu kibice Sonika długo niepokoili się, gdzie jest Polak. Wszystko przez awarie urządzeń lokalizacyjnych. Krakowowinain dojechał do mety i znów awansował w klasyfikacji generalnej.

Polaka brakowało na oficjalnej stronie internetowej dakar.com, która pokazuje na żywo czasy uczestników na kolejnych punktach pomiaru czasu, ale na granicy z Boliwią podczas krótkiej neutralizacji okazało się, że był to wina awarii urządzeń organizatora.

Sonik był wówczas 11., a do końca odcinka specjalnego jeszcze odrobił trzy pozycje. A w klasyfikacji generalnej awansował o cztery miejsca. Kamil Wiśniewski był 19..

Dakarowcy mieli okazję w czwartek poznać tereny, na których do tej pory, jeszcze nigdy nie toczyła się rywalizacja. Na trasie pojawiły się między innymi potężne, bardzo strome i przerośnięte krzakami oraz trawą wydmy. Organizator, podczas rekonesansu nie zdołał pokonać tych gór piasku, ale mimo to poprowadził przez nie odcinek specjalny, by uczynić wyzwanie jeszcze trudniejszym.

To jeszcze bardziej niepokoiło team Sonika i niektórych kibiców, gdy quadowiec nie pojawiał się na kolejnych punktach kontrolnych, a organizator nie udzielał informacji. Jak się okazało obawy nie były do końca bezpodstawne, bo Sonik zaliczył na piasku wywrotkę.

– Jechałem grzbietem okropnych wydm, z których musiałem zjechać. Zacząłem trawers i właśnie wtedy zahaczyłem prawym przednim kołem o krzak. Wyrzuciło mnie w powietrze, zrobiłem osiem salt przez bok i zatrzymałem się na dnie wąwozu. Po drodze zasłaniałem się rękami, zastanawiając się, kiedy quad spadnie mi na głowę. Na szczęście zawisł na tym krzaku, tylnymi kołami pół metra nad ziemią. Miałem ogromne szczęście – przyznał Sonik.

Inni mieli za to pecha – na czwartym etapie z rywalizacji odpadł broniący tytułu Toby Price, Armand Monleon, czy Alessandro Botturi. Wszyscy są doświadczonymi motocyklistami i z trasy musiały zabrać ich śmigłowce.

– Marcelo Medeiros wycofał się po złamaniu obojczyka, Gaston Gonzalez ma uszkodzony quad i nie jest w najlepszej formie, Pablo Copetti długo stał na oesie z awarią, a Siergiej Kariakin dzień wcześniej cudem dojechał do mety z przednią oponą założoną na tylne koło – wyliczał Sonik. – W tej perspektywie jestem ogromnym szczęściarzem.

Poza przygodą na wydmach krakowianin nie popełniał już znaczących błędów. To dało mu na mecie ósmy rezultat i awans na 9. miejsce. Nowym liderem został Kariakin, do którego Polak traci nieco ponad 37 minut.

Wiśniewski konsekwentnie realizuje swój cel. – W pierwszej części trzeba było jechać wolno i rozważnie. Potem mogłem się już trochę rozpędzić – mówił na mecie.

Dakar z każdym dniem staje się trudniejszy. W piątek zawodnicy pojadą w 692-kilometrową podróż do Oruro. Odcinek specjalny, który zaplanowano na dystansie aż 447 km ma być jednym z najbardziej wymagających. Dwie sekcje wydm i wysokość będą stanowić główne przeszkody na drodze do mety.

Wyniki 4. etapu: 1. Walter Nosiglia (Boliwia) 6:06.22, 2. Siergiej Kariakin (Rosja) 11.28 straty, 3. Daniel Domaszewski (Argentyna) 19.12,... 8. Sonik 31.33, 19. Wiśniewski 1:36.48

Klasyfikacja generalna: 1. Kariakin 16:18.42, 2. Casale (Chile) 0.28, 3. Axel Dutrie (Francja) 3.00,... 9. Sonik 37.07, 18. Wiśniewski 2:43.44.

Rajd Dakar. Rafał Sonik: Miałem dużo szczęścia, wyleciałem z quada, paliwo lało się z baku...