GKS Katowice zgłosił akces do hokejowej ekstraligi. "Taka liga to powód do wstydu"

Po roku przerwy na taflach hokejowej ekstraligi znowu ma rywalizować GKS Katowice. Niewykluczone, że były mistrz Polski zagra o medale na licencji Naprzodu Janów.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

W Katowicach od kilku lat mówi się o budowie silnego klubu, który miałby być wizytówką polskiego hokeja. Pojawiały się nawet pomyły zgłoszenia drużyny do silnej, międzynarodowej ligi EBEL oraz organizacji spotkań w katowickim Spodku.

Kołem zamachowym dla tego pomysłu miały być niedawne, kwietniowe mistrzostwa świata, które odbyły się w stolicy aglomeracji. - Moim zdaniem nie do końca udało się wykorzystać potencjał tamtego turnieju. Coś tam drgnęło, ale jednak wciąż wokół klubu z Katowic jest zbyt dużo znaków zapytania. Gdyby dziś był luty, to powiedziałbym, że organizacja nowego GKS-u przebiega zgodnie z planem. Za chwilę jednak będziemy mieć już lipiec. To trwa stanowczo za długo - mówi Mirosław Minkina, wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.

Minkina potwierdza jednocześnie, że GKS zgłosił akces do rywalizacji z najlepszymi. - Możliwości powrotu do ligi jest kilka. Najprościej wykupić dziką kartę. GKS może jednak zagrać także na licencji Naprzodu Janów, który ma prawo do gry o mistrzostwo Polski, a wygląda na to, że skupi się wyłącznie na szkoleniu dzieci i młodzieży. Janów może stać się w niedalekiej przyszłości ważnym centrum szkoleniowym. Są plany, żeby powstało tam drugie lodowisko. Przenośna tafla, która służyła hokeistom podczas mistrzostw świata w Spodku jest do dyspozycji miasta, a w Janowie obok lodowiska jest przecież miejsce, gdzie można ją wykorzystać - przypomina prezes.

GKS powoli budzi się do życia, ale co mają powiedzieć w Sosnowcu... - Kłócą się działacze spółki, która reprezentowała Zagłębie w ekstralidze i stowarzyszenia, które spółce to miejsce użyczyło. Dla związku partnerem do rozmów jest stowarzyszenie, bo to jednak ono dysponuje prawem do gry w lidze. Na razie Zagłębie jest daleko od rywalizacji z najlepszymi - zaznacza Minkina.

Względny spokój panuje natomiast w GKS-ie Tychy, JKH GKS-ie Jastrzębie i Polonii Bytom. - GKS Tychy to zupełnie inna bajka. To stabilny, dobrze zorganizowany i w pełni wypłacalny klub. Wzór dla innych. JKH ma swoje problemy finansowe. Nie są w stanie zbudować drużyny na miarę tej, która jeszcze dwa lata temu biła się o mistrzostwo Polski. Struktury, szkolenie dzieci i młodzieży są jednak w Jastrzębiu mocne. Ten klub nie zginie. Głowę coraz wyżej podnosi też Polonia. Zespół solidnie się wzmacnia, a że ma wsparcie w prezydencie miasta, który lubi sport, to przyszłość klubu też nie jest zagrożona - podkreśla.

Tak naprawdę kluby ze Śląska i Zagłębia nie mają odwrotu, albo przygotują się do gry w ekstralidze, albo nie będą grały wcale. Pierwsza liga już w zeszłym sezonie była karykaturą rozgrywek.

Zgłosiły się do niej tylko kluby z Gdańska i Dębicy. Drużyna z Trójmiasta wywalczyła awans, a teraz wygląda na to, że Dębica nie będzie miała w ogóle z kim grać. Klub z Torunia - spadkowicz z ekstraligi - chce bowiem zapłacić za dalsze prawo gry z najlepszymi.

- Pierwsza liga w ubiegłorocznym kształcie i realiach zupełnie nie ma sensu. Taka liga to powód do wstydu. Niestety od lat sami na to pracujemy budując system rozgrywek na bardzo luźnych zasadach. Otwarta ekstraliga sprawiła, że pierwsza liga zupełnie straciła sens. Jeżeli na zapleczu ekstraligi nie będzie grało przynajmniej sześć drużyn, to już lepiej, żeby nie grały wcale - kończy Minkina.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.