Defensywny pomocnik klubu z Cichej doznał urazu - zerwał wtedy więzadła - podczas jesiennego meczu z Lechem Poznań. Na szczęście dziś jest już gotowy do gry. Zawodnik wystąpił w meczu z Unia Kalety (4:0) - pierwszym z letnich sparingów niebieskich.
- Przyszedł dzień, kiedy w końcu mogłem zagrać. Miałem długą przerwę po kontuzji, później rehabilitacja, więc cieszę się, że mogłem zagrać chociaż te kilka minut. Powoli oswajam się z boiskiem, bo po takiej przerwie wszystko trzeba zacząć od nowa. Trzeba "zatrybić" na nowo ze wszystkim. Cieszę się, że mam pierwsze minuty za sobą i teraz będzie już z górki - przyznał Urbańczyk.
- Nie będę oszukiwał, że nie ma czegoś takiego jak strach przed starciem z rywalem. Radzę sobie z tym, ale to nie jest łatwe. Wiadomo, że różne myśli są z tyłu głowy szczególnie w tych pierwszych meczach. Jednak z każdym treningiem czuję się coraz pewniej i mam nadzieję, że z meczami będzie tak samo - zaznaczył młody pomocnik Ruchu.