Ekstraklasa w Sport.pl. Czy Nowak odmienił zawodzącą Lechię Gdańsk?

W Lechii Gdańsk transferów w zimie wielu nie było, ale i tak zaszła rewolucja. Nowy jest trener, kapitan, ustawienie zespołu i role poszczególnych zawodników. Wszystko w jednym celu - by tworzony w Gdańsku projekt wreszcie wypalił. Pierwszy wiosenny mecz Lechia Gdańsk rozegra w sobotę (godz. 18) z Podbeskidziem. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Na pierwszych treningach było sporo śmiechu, gdy piłkarze w trakcie zajęć brali bidony z wodą. Wszystko przez doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował obecny trener gdańszczan, Piotr Nowak i miał zawodnikom Philadelphii Union zabraniać picia, gdy biegali po kilkanaście kilometrów. Ale na obozach przygotowawczych Lechii nie było ani zakazów, ani mobbingu, ani innych niespodziewanych zdarzeń. Wreszcie zespół uczył się funkcjonować jak... zespół.

- Ten okres przygotowawczy spowodował, że nie tylko lepiej rozumiemy się na boisku, ale przede wszystkim dotarliśmy się jako zespół, czego wcześniej gdzieś nam brakowało - mówi nowy kapitan Lechii, Sebastian Mila. Po prawdzie, Lechii brakowało więcej niż tylko spójności - po prostu stabilizacji w kadrze, zrozumienia między zawodnikami i dobrej formy fizycznej oraz piłkarskiej. Często było tak, że sumy za jakie piłkarze zostali sprowadzeni do klubu nie były uzasadnione tym, jak prezentowali się na boisku.

Rewolucję Piotr Nowak zaczął od nowego systemu. Zdecydował, że do jego drużyny najbardziej pasowało będzie ustawienie 3-5-2, mówił nawet, że podstawy tej taktyki są dla zawodowców łatwe do opanowania. Jednak Lechii zabrało to więcej czasu - przegrywała w sparingach i traciła w bardzo łatwy sposób gole, jak choćby z FC Vaduz, aż cztery w czterdzieści pięć minut. - Ta zmiana sprawiła nam dużo trudności - przyznawał Mila. - Przyswojenie nowego systemu wymagało mozolnej pracy na każdym treningu, zresztą co chwilę zatrzymywanym przez szkoleniowca, który tłumaczył nam co robimy dobrze, a co źle. Musieliśmy poradzić sobie z wieloma nowymi sytuacjami, wielu rzeczy musieliśmy się nauczyć. Nie było to łatwe bo większość z nas grała innym systemem przez wiele lat.

Jednak obserwatorzy Lechii twierdzą, że w końcu wszystko nagle zaczęło działać. Symptomy pozytywnych efektów przełożyły się na cały zespół - ulubieniec Nowaka, Serb Milos Krasić ma być najważniejszym ogniwem zespołu. Trener do byłego gracza Juventusu mówi per "maestro", zachwyca się pojedynczymi zagraniami. I wreszcie Krasić ma przypominać o klasie, za którą poważne europejskie firmy płaciły w milionach euro, skończyć z reputacją wycieczkowicza. Jesienią rozegrał ledwie osiem spotkań, tylko w trzech wyszedł w pierwszym składzie. I zwykle prezentował się słabo.

Zresztą nie tylko on. Najwięcej pretensji było także do Sławomira Peszko, którego kilka razy publicznie krytykował były trener Lechii, Thomas von Heesen. Chciał wystawiać za niego młodszych piłkarzy, twierdził, że tak reprezentant kraju nie może się prezentować. Ale i u skrzydłowego, walczącego o wyjazd na Euro 2016 miało sporo się zmienić. - Ze swojej formy jestem w 90 proc. zadowolony, dalej brakuje mi skutecznego wykończenia akcji - przyznawał kilka dni temu Peszko. - W sparingu z Zawiszą (Lechia wygrała 2:0 - przyp.red.) najważniejsze było dla nas to, by sprawnie przejść z obrony na połowę przeciwnika. Jak już to zrobimy, otwierają się sektory, w których mamy dużo miejsca i można rozegrać ciekawą akcję - dodaje.

Założenia taktyczne są nieznane, ale Nowak chce, by Lechia wreszcie była zespołem zrównoważonym - nie było różnicy między defensywą a ofensywą, w każdej z faz meczu zawodnicy muszą funkcjonować razem. I na boisku działać szybko, bez zastanowienia, automatycznie. Kwestią sporną jest to, czy ten automatyzm udało się Lechii osiągnąć w takim stopniu, by w pierwszej kolejce wiosny zaskoczyć rywali.

- Jestem zadowolony - twierdzi Piotr Nowak. - Tak jak podkreślałem, musimy konsekwentnie wierzyć w to, co robimy. Dzisiaj widać było, że wszystkie linie się zsynchronizowały, zaczęło to fajnie wyglądać, ale próba generalna nadejdzie dopiero za tydzień. Do tego czasu będziemy jeszcze nad wieloma elementami pracować - dodał szkoleniowiec Lechii.

Zobacz wideo
Więcej o: