Koszykarze Branickiego zremisowali ze Zniczem w ćwierćfinałowym meczu o drugą ligę

Koszykarze Branickiego Białystok w pierwszym meczu ćwierćfinału rozgrywek o drugą ligę zremisowali 82:82 z mistrzem mazowieckiej trzeciej ligi Zniczem Pruszków

Mimo, że faworyta ćwierćfinału można było upatrywać w koszykarzach z Pruszkowa, pierwsze dwie kwarty były stosunkowo wyrównane. Chociaż... sam początek był nerwowy, a obie ekipy opanowała niemoc strzelecka. Pierwszy po 2,5 minutach przełamał się Radosław Zaręba, który dla Branickiego zdobył trzy punkty rzutem z dystansu. Zespół z Pruszkowa z racji przewagi wzrostu znacznie częściej wygrywał walkę na tablicach. Zwłaszcza w ofensywie, dzięki czemu miał więcej okazji do rzutów na kosz Branickiego. Nic więc dziwnego, że dość szybko pruszkowianie odskoczyli na osiem punktów (11:19). Wtedy na boisko wszedł jednak Robert Byliniak, który jako rozgrywający poukładał grę białostoczan. Kilka jego asyst pozwoliło odrobić część strat. Jednak to czwarty celny rzut za trzy punkty najskuteczniejszego w tej części spotkania Zaręby (13. punktów) spowodował, że pod koniec pierwszej kwarty Branicki prowadził 20:19.

Dobrą grę Byliniak opłacił trzema faulami i już na początku kolejnej kwarty trener białostoczan Marek Kubiak musiał posadzić go na ławce rezerwowych. Jednak w 14. min do gry wchodzi jego brat Daniel, który dwukrotnie rzuca z dystansu, dzięki czemu ekipa Branickiego odskakuje na sześć punktów. Później przez kilka minut białostoczanie nie mogą trafić do kosza, co skwapliwie wykorzystuje Znicz. Odrabia kilka punktów straty, ale i tak to gospodarze na przerwę schodzą prowadząc 43:39.

Początek trzeciej kwarty dobrze zaczął się dla Branickiego, który w 26. min uzyskał najwyższą w meczu przewagę (55:45). Spora w tym zasługa Daniela Byliniaka, który trzy razy pod rząd trafiał do kosza Znicza. Jego brat Robert w tym samym czasie zszedł z boiska z powodu kompletu fauli. Później brakowało jego rozegrania. Branicki roztrwonił tą przewagę w dwie ostatnie minuty. Cała czwarta kwarta była już wyrównana, a spotkanie zakończyło się remisem 82:82, co jest dopuszczalne w przypadku dwumeczu.

Trener Kubiak nie był do końca zadowolony z wyniku, narzekał na dużo strat i nie wykorzytane osobiste, które zadecydowały o remisie.

- Sprawa awansu jest jeszcze otwarta, chociaż na wyjeździe wygrać będzie znacznie trudniej - mówi trener Kubiak.

BRANICKI BIAŁYSTOK - ZNICZ PRUSZKÓW 82:82.

Kwarty: 20:21, 23:18, 21:23, 18:20.

Branicki: Rzepiejewski 8, Zaręba 23 (6), Jakubowski 7, Pura 10 (2), Łodko 2 oraz R. Byliniak 0, Zabielski 10, D. Byliniak 21 (2), Zalewski 1, Marczulewicz 0.