Futbol wraca na Stadion Olimpijski

PIŁKA NOŻNA. Ostatni raz przy świetle elektrycznym mecz piłkarski rozegrano tu prawie dziesięć lat temu. Później Stadion Olimpijski był już tylko sporadycznie wykorzystywany do imprez piłkarskich. Po latach uśpienia sportowy kolos odżyje piłkarsko - w rundzie rewanżowej sezonu 2003/04 będzie grał tu drugoligowy Polar Wrocław

- Polar chce grać swoje mecz na Stadionie Olimpijskim przy świetle elektrycznym, aby wrocławscy kibice oglądali pojedynki w takich warunkach, w jakich powinno oglądać się mecze piłkarskie. Chcemy także przyciągnąć na nasze mecze kibiców z centrum Wrocławia, a nie tylko z dzielnicy Zakrzów, którzy do tej pory w niezbyt dużej grupie nam kibicowali - tłumaczy Tomasz Szypuła, wiceprezes Polaru Wrocław.

Do tej pory swoje mecze drużyna Polaru rozgrywała na malutkim stadionie w peryferyjnej dzielnicy Wrocławia - Zakrzowie. Jednak spotkania tego zespołu nigdy nie cieszyły się wielkim zainteresowaniem kibiców, średnio oglądało je około 200-300 widzów, co w ostatnich sezonach było najsłabszym wynikiem oglądalności w drugiej lidze piłkarskiej. Teraz działacze Polaru wierzą, że pojedynki rozgrywane w sobotnie wieczory przy sztucznym świetle na Stadionie Olimpijskim przyciągną znacznie więcej kibiców. Chcą ich zachęcić, przygotowując interesującą ofertę. Kobiety, młodzież do lat czternastu i zorganizowane grupy szkolne pod opieką będą mogły oglądać mecze Polaru za darmo.

Dzięki pomysłowi szefów Polaru futbol powraca na jeden z najpiękniejszych i największych obiektów piłkarskich w Polsce, gdzie kiedyś swoje najważniejsze mecze rozgrywał nie tylko najsławniejszy klub Wrocławia - Śląsk, ale również narodowa reprezentacja Polski. Na Stadionie Olimpijskim grały m.in. drużyny: Liverpoolu (z Johnem Toshackiem), Borussi Moenchengladbach (z Allanem Simonsenem), Napoli i Realu Sociedad San Sebastian, a także reprezentacje Francji, Portugalii, Szwecji czy ZSRR. Tu swoje bramki zdobywali tak wybitni piłkarze, jak Gerard Cieślik, Ernest Pohl, Włodzimierz Lubański, Stanisław Oślizło, Kazimierz Deyna i Zbigniew Boniek.

Ponad 25 lat temu Stadion Olimpijski był najnowocześniejszym obiektem piłkarskim w Polsce. Mecze mogło oglądać na nim około 50 tysięcy widzów. W 1978 roku nad głównym stadionem całego kompleksu zainstalowano cztery potężne, prawie 80-metrowe wieże oświetleniowe, które dawały światło o natężeniu 2800 luksów. W tamtych latach było to najsilniejsze oświetlenie stadionu piłkarskiego w Europie! Rok później pod murawą stadionu zainstalowano elektryczne ogrzewanie płyty.

Ogrzewaną murawę boiska - oprócz Stadionu Olimpijskiego - miał w Polsce wówczas tylko obiekt ROW-u Rybnik. Jednak instalacja w Rybniku była zdecydowanie mniej nowoczesna - aby ogrzać murawę, całą instalację należało włączyć aż miesiąc wcześniej i pożerała ona ogromne ilości prądu. Z czasem zaczęła się psuć, aż w końcu o niej zupełnie zapomniano i w 1996 roku, podczas renowacji murawy boiska, glebogryzarki całkowicie zniszczyły urządzenie, aluminiowe pręty pękały pod nią jak zapałki.

Warto dodać, że od tamtego czasu do 2003 roku żaden stadion w Polsce nie miał podgrzewanej murawy. Dopiero po odwołaniu meczu Wisła Kraków - Lazio Rzym ze względu na oblodzenie boiska właściciel Wisły Bogusław Cupiał założył podgrzewaną płytę na krakowskim stadionie. Od niedawna podobną aparaturę ma stadion Groclinu w Grodzisku Wielkopolskim.

Niestety, pod koniec lat 80. Stadion Olimpijski zaczął podupadać. Już wcześniej właścicielem obiektu została Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, a uczelni nie stać było na remonty i utrzymywanie stadionu. Rozmowy pomiędzy AWF i miastem, które chciało przejąć lub wydzierżawić stadion, nie przyniosły żadnych efektów do dziś. Sztuczne ogrzewanie murawy ostatni raz włączono w 1987 roku podczas meczu reprezentacji Polski i Norwegii. Później instalacja nie była używana i w końcu zardzewiała. Wymontowano specjalistyczne transformatory, bez których znajdująca się nadal pod murawą sieć rur grzewczych jest bezużyteczna.

Z czasem wypalały się także lampy oświetleniowe na jupiterach. Poza tym od połowy lat 80. nikt nigdy nie czyścił lamp - w efekcie, zabrudzone, świecą znacznie słabiej niż na początku użytkowania. Gdy kilka dni temu zmierzono natężenie oświetlenia na murawie boiska, okazało się, że w najjaśniejszych miejscach wynosi ono około 900 luksów, po bokach zaś niewiele ponad 500 luksów. A przypomnijmy, że kiedyś natężenie jupiterów wynosiło aż 2800 luksów.

Po meczach Polska - Norwegia i Śląsk Wrocław - Real San Sebastian (1987 rok) futbol na dobre zniknął z Olimpijskiego. Mecze piłkarskie rozgrywano na nim sporadycznie. W połowie lat 90. przez kilka miesięcy ze Stadionu Olimpijskiego korzystali piłkarze drugoligowej wówczas Ślęzy Wrocław. W 1994 roku rozegrano na tym obiekcie dwa ostatnie pojedynki przy świetle elektrycznym. Najpierw były to derby Wrocławia Ślęza - Śląsk, a potem 30 listopada spotkanie Pucharu Polski Ślęza - GKS Katowice. Od tamtej pory na Olimpijskim przy świetle elektrycznym organizowano już tylko żużlowe Grand Prix, żużlowy drużynowy Puchar Świata, finał Złotego Kasku w tej dyscyplinie oraz koncerty muzyczne.

Teraz przedstawiciele Polaru wraz z AWF Wrocław chcą ożywić Stadion Olimpijski. Aby jakiekolwiek imprezy mogły odbywać się przy sztucznym świetle, AWF na długości 800 metrów wymieniła przegniły kabel średniego napięcia, który zasila stadionowe jupitery. Koszt tych robót wyniósł 100 tysięcy zł. W ostatni wtorek zespół Polaru przeprowadził pierwszy trening na stadionie przy sztucznym świetle, a jutro rozegra mecz sparingowy z Chrobrym Głogów. Również przy sztucznym świetle. A w przyszłą sobotę w pierwszym meczu rundy rewanżowej Polar zmierzy się z Cracovią.

Stadion nie zostałby dopuszczony przez PZPN do rozgrywek drugoligowych, gdyby nie przeprowadzono na nim robót zabezpieczających. Te wykonuje Polar. Kiedyś na stadionie mogło zasiąść 50 tys. widzów - dziś policja i straż pożarna zezwalają, aby na imprezy sportowe sprzedano nie więcej niż 9400 biletów. Wszystko przez to, że na większej części obiektu znajdują się stare, drewniane ławki. Te sektory wyłączone są z użytkowania. Tylko na trybunie głównej i na sektorach pod wieżą zainstalowano plastikowe krzesełka. Polar instaluje specjalne ogrodzenia, aby kibice nie mogli przejść na sektory zamknięte, a przede wszystkim remontuje szatnie i pokoje sędziowskie. W szatniach wymieniane są kafelki i prysznice, przygotowywane są również wydzielone pomieszczenia dla masażystów.

Dziś wiadomo, że na generalny remont i przebudowę Stadion Olimpijski będzie musiał poczekać co najmniej kilka lat. O ile do takiego remontu kiedykolwiek dojdzie. Na razie przesądzone jest, że w 2005 roku rozpocznie się generalna przebudowa stadionu piłkarskiego przy ulicy Oporowskiej, na którym swoje mecze rozgrywa Śląsk. Remont Oporowskiej potrwa dwa lata i w tym czasie piłkarze Śląska przeniosą się właśnie na Stadion Olimpijski. Dopiero później, a więc po 2007 roku, być może rozpocznie się debata na temat - co dalej z Olimpijskim? Nieoficjalnie podaje się, że koszt przebudowy kolosa wyniósłby około 140 mln złotych. Ale przyszłość tego historycznego obiektu uzależniona jest od porozumienia władz miejskich z przedstawicielami Akademii Wychowania Fizycznego.

STADION OLIMPIJSKI

O kompleksie Stadionu Olimpijskiego można śmiało powiedzieć, iż jest to jeden z najpiękniejszych tego typu obiektów w Polsce. Kompleks malowniczo położony nad Odrą, otoczony ogromnym parkiem, mieści w sobie: stadion piłkarsko-żużlowy, stadion lekkoatletyczny z tartanową bieżnią, basen kryty, halę sportową, kompleks kortów tenisowych, strzelnicę, liczne boiska treningowe nazywane Polami Marsowymi. Od wielu lat - pod względem sportowym - jest słabo wykorzystywany i powoli staje się coraz mniej użyteczny. A szkoda, gdyż był tworzony z myślą o rozgrywaniu na nim ważnych imprez sportowych.

Wrocławski stadion zaprojektował w latach 1924-1925 znany niemiecki architekt Richard Konwiarz. Ten sam, który wraz z Maksem Bergiem projektował położoną nieopodal Halę Ludową.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, skąd wzięła się nazwa Stadionu Olimpijskiego. Olimpiada w 1936 roku przeprowadzona została w Berlinie i na pewno nie planowano zorganizowania żadnych konkurencji na stadionie we Wrocławiu. Infrastruktura stadionu nie była wówczas przystosowana na tego typu imprezy. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że nazwa wzięła się od tego, iż we Wrocławiu planowane było rozgrywanie spotkań eliminacyjnych do igrzysk w Berlinie. Niewykluczone także, że "Olimpijski" wziął się od tego, że medale olimpijskie (te same, które dostawali sportowcy) otrzymał twórca obiektu Richard Konwiarz, który został uhonorowany brązowym medalem w konkursie architektonicznym podczas igrzysk w Amsterdamie (1928 rok) oraz Los Angeles (1932).

Stadion Olimpijski budowano w dwóch etapach - od 1926 do 1929 roku oraz w latach 1933-1938. Obok wznoszono również halę sportową, strzelnicę, restaurację, a także wieżę spadochronową (dziś nie istnieje). Podczas rozbudowy w latach 1933-38 zbudowano przystosowaną do defilad bramę, która pozwalała na przemarsz kolumnom marszowym o szeregach 24-osobowych. Obok stadionu stoi ogromny plac zajmujący 140 tysięcy metrów kwadratowych. Przed wojną nazwano go imieniem Hermana Goeringa (dzisiejsza nazwa tego terenu to "Pola Marsowe").

Stadion główny ma murowaną elewację z 22 wejściami. Przed wojną przy każdym z wejść były flagi uwieńczone u dołu tondem ze swastyką i wieńcem w środku. Wieżę stadionową zdobił orzeł ze swastyką, a pod spodem był napis "Ehre, Freiheit, Vaterland" (Honor, Wolność, Ojczyzna).

Przed wojną na wrocławskim obiekcie odbyło się kilka wielkich imprez. W 1930 roku zorganizowano III Igrzyska Niemieckie, natomiast w 1938 roku na stadionie przemawiał sam Adolf Hitler. Podobno w tym wydarzeniu uczestniczyło aż 600 tysięcy osób.