Pomorski żużel bez telewizji

Żadna ogólnopolska telewizja nie pokaże prawdopodobnie meczów Apatora/Adriany i BTŻ Polonii Bydgoszcz. W piątek z rozmów z klubami żużlowymi wycofała się definitywnie Telewizja Publiczna

Intensywne rozmowy z TVP trwały przez kilka ostatnich tygodni. Szanse na podpisanie umowy malały już od dawna, bo praktycznie codziennie ubywały kolejne kluby. Już pod koniec ubiegłego roku z Polsatem związał się wrocławski Atlas, jego śladem w tym tygodniu poszli także prezesi Włókniarza Częstochowa i ZKŻ Zielona Góra. I to mimo faktu, że 10 lutego działacze wszystkich klubów ustalili, że rozmowy ze stacjami telewizyjnymi w imieniu wszystkich drużyn ekstraligi (oprócz Atlasu) leżą w gestii prezydium GKSŻ. - Po prostu Polsat oferuje lepsze warunki. Z tą stacją związały się już kluby z Wrocławia i Częstochowy. Nas chciał uprzedzić jeszcze klub z Tarnowa. Ale wygraliśmy ten wyścig. Inne kluby w Polsce już nie dostaną tak korzystnego pakietu jak nasz - cieszy się szef ZKŻ Robert Dowhan.

Tymczasem TVP już na samym początku negocjacji postawiła warunek: umowę musi podpisać przynajmniej siedem klubów. W takiej sytuacji telewizja publiczna pokazywałaby prawdopodobnie 45-minutowy skrót z wybranego meczu ekstraligi w niedzielny wieczór. Kluby z Wrocławia, Częstochowy i Zielonej Góry wybrały Polsat, bo tam mogą liczyć na transmisje na żywo w kodowanym Polsacie Sport (wszystkie mecze z Wrocławia i po pięć z innych miast).

Wczoraj kierownictwo redakcji sportowej TVP zadecydowało ostatecznbie o zakończeniu rozmów z klubami żużlowymi. - Pokazywanie meczów pięciu czy sześciu klubów mija się z celem. Mogłoby dojść do sytuacji, że nie transmitowalibyśmy finału ligi, gdyby startowały w nim na przykład Włókniarz i Atlas - tłumaczy szef sportu TVP3 Janusz Uznański. Prawdopodobnie zamiast relacji ogólnopolskich, wzorem poprzednich lat, mecze w naszym regionie będzie pokazywać bydgoski oddział TVP w swoim paśmie lokalnym.