Piotr Reiss już nie chce do Wisły?

Wbrew temu, co nam powiedział w środę, Piotr Reiss pojawił się na czwartkowej konferencji prasowej w Lechu Poznań i oświadczył, że zostaje w tym klubie. - A do mnie dzwonił, że zabiega o zwolnienie z Lecha - powiedział nam wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka, który godzinę po konferencji rozmawiał z zawodnikiem.

Podczas środowej wizyty w Krakowie Reiss udawał, że nic nie wie o konferencji i jest bliski przejścia do Wisły. Tymczasem dzień później oświadczył: - Temat jest zakończony. W piątek wylatuję z resztą "Kolejorza" do Turcji. I dodał: - Zostaję w Poznaniu, bo tu się wychowałem, temu klubowi wiele zawdzięczam i mam Lecha w sercu. Zresztą nie mógłbym bez zgody klubu odejść.

Blisko swojej żony

Pobyt w Krakowie Reiss nazwał "podziękowaniami Wiśle za ofertę". Przypomnijmy, że podziękowania w Krakowie trwały aż pięć godzin, a w tym czasie zawodnik przeszedł także... badania lekarskie. Po ich zakończeniu oświadczył zaś całej Polsce, że "jest blisko Wisły", bo "to klub, dla którego warto grać", a "stanowiska jego i wiceprezesa Zdzisława Kapki bardzo się zbliżyły", i wreszcie "ma nadzieję, iż znowu z Maćkiem Żurawskim będzie strzelać gole, tyle że teraz dla Wisły".

Na konferencji w Poznaniu Reiss próbował całą sytuację obrócić w żart. - Zrobiłem to, abyście wy, dziennikarze, mieli więcej pracy. Blisko to ja jestem, ale swojej żony w łóżku - powiedział. - Poza tym chciałem pokazać, że bezpodstawne są zarzuty, że to Reiss i jego rodzina rządzą w Lechu, co można czasem wyczytać tu i ówdzie. Pokazałem, że jestem normalnym zawodnikiem.

Po czym przyznał jednak: - Musiałem być przygotowany na różne sytuacje. Nie wiadomo było, kto zostanie w Lechu po 20 lutego. Nie mógłbym grać z juniorami. jestem uzależniony od graczy na innych pozycjach.

Coś się działo

Czy zatem wypowiedzi Reissa w Krakowie były żartem czy asekuracją? Na pewno wstrząsnęły kibicami "Kolejorza", którzy w internecie nazywali go już "zdrajcą".

"Reksio" wczoraj przyznawał, że odrzucił bardzo intratną propozycję. - Byłem zaskoczony tym, że Wisła chce spełnić wszystkie moje warunki - mówił. - Nie ma sensu żyć przeszłością. Ważne, że Lech zrobił wszystko, aby zatrzymać mnie w Poznaniu. Dobrze, że wybuchło całe to zamieszanie. Przynajmniej coś się działo.

Rozstrzygnięcie do piątku

W Krakowie nie przesądzają, że sprawa Reissa jest już zamknięta.

- Piotrek dzwonił do mnie około godziny 15. Stwierdził, że właśnie udaje się na negocjacje z zarządem i chce załatwić zwolnienie z kontraktu, by mógł przejść do nas - powiedział wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka, który po wyjeździe Bogdana Basałaja do Hiszpanii zarządza klubem. - Reiss powiedział mi, że wszystko rozstrzygnie się do piątku.

Na razie jeszcze nie wiadomo, czy dojdzie do skutku zaplanowany na 5 marca sparing między Lechem a Wisłą. Krakowski klub jest gotów przyjechać do Poznania, o ile zostanie ukończona nowa trybuna. Jeśli nie, sparing może odbyć się np. w Ostrowie Wlkp.

Pogróżki Gieksy

- Załatwiliśmy wszelkie formalności związane z pozyskaniem lewoskrzydłowego Brazylijczyka Edno. Dzisiaj piłkarz odleci do Tunezji. W Wiśle będzie grał przez pół roku, ale istnieje opcja przedłużenia kontraktu o pięć lat - powiedział nam wczoraj wiceprezes Zdzisław Kapka. Z Wisłą od dwóch dni trenuje 22-letni Senegalczyk Mouhamadou Traore i ponoć "sprawia o niebo lepsze wrażenie niż testowany ostatnio Nigeryjczyk Uche Ilozor".

Działacze klubu mistrza Polski nie przejmują się pogróżkami dochodzącymi z Katowic, jakoby GKS miał zaskarżyć Wisłę o to, że nie otrzymał jeszcze pieniędzy za Jacka Kowalczyka. Kartę zawodniczą tego piłkarza wykupiła od "Gieksy" firma menedżerska Advance Sport i - wedle katowickich działaczy - nie zapłaciła jeszcze za tę transakcję.

- Co mnie obchodzą ustalenia między GKS-em a grupą menedżerską? My mamy podpisaną umowę z katowiczanami, na mocy której Jacek Kowalczyk jest piłkarzem Wisły - powiedział nam Kapka.

Defensywny pomocnik Lantame Ouadja wyjedzie na testy do Ujpestu Budapeszt.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.