Trzy grzyby w barszcz

Felieton Wiesława Pawłata

Z wielkimi nadziejami przystępowali koszykarze lubelskiego Startu do meczu z Notecią Inowrocław. Optymizmem tryskali także kibice, którzy liczyli na wygraną czerwono-czarnych. Ostatnio zespół został wzmocniony, co sprawia, że trenerzy mają zdecydowanie większe pole manewru. Okazało się jednak, że samo sprowadzenie nowych graczy wszystkiego nie załatwia, choć u rywali Startu także debiutowało dwóch zawodników. Inna sprawa, że nie wybiegli oni w pierwszej piątce.

Nie twierdzę wcale, że w Lublinie zatrudniono koszykarzy złych. To byłaby zdecydowanie przedwczesna opinia, jednak chyba nie było najszczęśliwszym posunięciem wstawienie trójki nowych graczy do podstawowej piątki. Wyraźnie widać, że trzy grzyby w barszczu to za dużo. Gra się nie kleiła, czemu trudno się dziwić, bo w takim składzie Start wystąpił po raz pierwszy.

Kompletnie zawiódł olbrzymi Denis Vrsaljko, słaby był Davor Kurilie. Jedynie Chris Jackson walczył z olbrzymim zaangażowaniem i na dodatek skutecznie.

Nie znaczy to wcale, że winą za porażkę należy obarczyć dwóch obcokrajowców. Cały zespół zagrał słabo.

Niestety nie ma w Starcie gracza pokroju Aleksa Austina czy Yanna Mollinariego, którzy w trudnych momentach potrafią wziąć ciężar gry na siebie.

Wyraźnie widać, że trzeba trochę czasu na zgranie. Ponoć na treningach wszystko funkcjonuje bez zarzutu, ale przecież punkty zdobywa się w meczach. Tak się szczęśliwie składa, że Start będzie miał teraz 10 dni przerwy, którą można wykorzystać na poprawienie niedostatków w grze zespołu.

Robi się coraz ciężej - wszyscy się wzmacniają i nikt nie zamierza bez walki spadać z ligi. Najlepszym tego przykładem jest wyjazdowe zwycięstwo outsidera Spójni Stargard Szczeciński nad Astorią Bydgoszcz.

Szkoda, że w Lublinie stale powtarza się ten sam scenariusz i w ostatnich dniach okienka transferowego sprowadza się nowych zawodników. Powodem takiego działania jest chroniczny brak pieniędzy w klubie. Dyrektor Startu Krzysztof Kołodziej twierdzi, że i tak mieliśmy szczęście, że Anwil i Porokom wypożyczyły nam dwóch zawodników.