Sytuacja w grupach Euroligi niekorzystna dla Śląska

Nawet zwycięstwo nad Benettonem Treviso może nie zapewnić awansu Śląskowi do TOP 16 Euroligi. Trzeba bowiem jeszcze liczyć na porażkę Olympiakosu, Żalgirisu bądź Panathinaikosu

Trzy kolejne porażki w Eurolidze z Pamesą, Tau oraz Efesem sprawiły, że już nie wszystko zależy od Idei Śląska. Tak było jeszcze do czwartku, a co więcej - można było nawet się łudzić, że i same porażki nie przekreślą szans na awans. Ten scenariusz jest już jednak nieaktualny. Po tym, jak swoje mecze, zresztą zgodnie z przewidywaniami, z najsłabszymi zespołami w Eurolidze wygrały Olympiakos Pireus oraz Żalgiris Kowno, wrocławianie na kolejkę przed końcem znaleźli się poza TOP 16. Teraz już bezwzględnie muszą pokonać Benetton Treviso, a także liczyć albo na porażkę Olympiakosu, albo Żalgirisu. Pozostałe możliwości to już raczej czysta abstrakcja.

Wariant I - awans z 5. miejsca

Po porażce w Stambule i zwycięstwie Olympiakosu nad ASVEL-em Śląsk po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się niżej niż na szóstym miejscu w grupie C. Grecki zespół ma bowiem teraz taką samą liczbę punktów, ale lepszy bilans bezpośrednich spotkań (82:80 dla Śląska i 92:98 dla Olympiakosu). To oczywiście może się zmienić jeszcze w ostatniej kolejce, po warunkiem że Olympiakos przegra w Berlinie z Albą. Czy jest to możliwe? Alba przed tygodniem pokonała we własnej hali Efes dość wysoko, wcześniej pozbawiła punktów Tau, więc czemu nie? Poza tym polski środkowy Alby Szymon Szewczyk podkreślał, że skoro jego zespół odpadł, to bardzo zależy mu, aby w kolejnej rundzie znalazł się Śląsk. Trzymamy za słowo.

Wszystkie mecze w grupie C w środę o godz. 20.40.

Jeżeli jednak Alba zawiedzie, to jest też

Wariant II - awans z 6. miejsca

Wówczas jednak trzeba będzie nerwowo czekać do następnego dnia na rozstrzygnięcia w pozostałych grupach. Wszystkie mecze w grupie A i B rozpoczną się w czwartek o godz. 20.40, a dla nas najważniejszy będzie wynik Żalgirisu Kowno.

Zakładając, że Śląsk pokona Benetton (innej możliwości nie bierzemy w ogóle pod uwagę), będzie miał siedem zwycięstw i ważne, aby drużyny z szóstego miejsca w innych grupach miały co najwyżej sześć. Wszystko przez bardzo słaby bilans małych punktów wrocławskiego zespołu, który sprawia, że przy tej samej liczbie wygranych Śląsk zawsze będzie wypadał gorzej od konkurentów.

Na szczęście w grupie A siedem zwycięstw nie grozi już żadnemu kandydatowi do szóstej pozycji. Gorzej sytuacja wygląda w grupie B, gdzie już teraz po sześć wygranych mają Panathinaikos Ateny i Żalgiris Kowno. Nie ma co liczyć, że swój mecz przegrają Grecy, bo podejmować będą na własnym parkiecie Krkę Nowe Mesto, najsłabszą drużynę Euroligi. Cała nadzieja pozostanie zatem w Żalgirisie, a raczej CSKA Moskwa, z którym Litwini zagrają.

Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby Żalgiris przegrał z Krką w ostatniej kolejce (była na to szansa, bo 12 minut przed końcem Słoweńcy prowadzili 15 punktami, a w przedostatniej minucie dwoma) lub swojego spotkania nie wygrało Montepaschi Siena (pokonując Skipper, zapewnili sobie awans, a w ostatniej kolejce grają w Tel Awiwie).

Jeżeli Śląsk pokona Benetton, wówczas CSKA będzie walczyć w Kownie wyłącznie prestiżowo o pierwsze miejsce w grupie B, ale i tak będzie miało zapewniony najlepszy bilans z drugiego miejsca (co ma znaczenie przy rozstawieniu przed losowaniem grup TOP 16). Trzeba zatem liczyć, że rosyjskiej drużynie będzie zależeć, aby pierwszą część rozgrywek zakończyć przed Maccabi.

Oczywiście istnieją jeszcze teoretycznie możliwości dotyczące zwycięstw lub porażek odpowiednią liczbą małych punktów, ale w przypadku Śląska te różnice dochodziłyby do kilkudziesięciu punktów. W praktyce zatem nie ma co brać tego pod uwagę.

Wszystkie te spekulacje zatem przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie, jeżeli Śląsk z Benettonem nie wygra.

Sytuacja Benettonu

O co grają jeszcze Włosi? Pierwsi w grupie być już nie mogą (gorszy bilans bezpośrednich spotkań z Efesem), teoretycznie mają szanse na najlepszy bilans z drugiego miejsca albo mogą spaść nawet na czwarte miejsce w grupie. W pierwszym przypadku oprócz zwycięstwa we Wrocławiu musieliby dzień później liczyć na porażkę albo Maccabi, albo CSKA (tu dodatkowo wyprzedzić Rosjan w różnicy punktowej). W drugim stanie się tak, jeżeli oba hiszpańskie zespoły wygrają swoje mecze, a Benetton przegra. Zakładając, że wariant optymistyczny jest dla Włochów mało realny, wszystko zależy od tego, czy sprawi im różnicę rozstawienie w kolejnej rundzie z drugiego czy trzeciego koszyka. Jak nie, wówczas nie muszą się już we Wrocławiu specjalnie starać.

Oby jednak po raz kolejny nie sprawdziło się powiedzenie "umiesz liczyć, licz na siebie". Bo to, że doszło do sytuacji, w której nie wszystko już zależy od Śląska, po części zasługa wyjątkowo niekorzystnie układających się wyników w tym sezonie, a po części samych wrocławian.

Grupa A:

AEK - Olimpia 91:87, Barcelona - Partizan 95:91, Pau - Ulker 77:83, Cibona - Virtus 82:55.

14. kolejka: Olimpia - Cibona, Virtus - Pau, Ulker - Barcelona, Partizan - AEK.

Grupa B:

Krka - Żalgiris 65:72, Unicaja - Panathinaikos 83:78, Montepashi - Skipper 76:69, CSKA - Maccabi 80:83.

14. kolejka: Żalgiris - CSKA, Maccabi - Montepashi, Skipper - Unicaja, Panathinaikos - Krka.

Grupa C:

Efes - Idea 95:92, Olympiakos - ASVEL 82:61, Benetton - Alba 91:65, TAU - Pamesa 73:67.

14. kolejka: Idea - Benetton, ASVEL - TAU, Pamesa - Efes, Alba - Olympiakos.

* zespoły, które zapewniły sobie awans

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.