Prokuratura w pływackim klubie

Prokuratura i policja zajęły się nieprawidłowościami w Kormoranie, bo rodzice zawodników płacili na szkolenie, zgrupowania i zawody, a tymczasem w klubie nie ma na to formalnych potwierdzeń. Są też znaczne rozbieżności w raportach kasowych. Bałagan w dokumentach czy przestępstwo? Gdzie trafiały pieniądze ze składek?

Od kilku już miesięcy mniej dobrego, a więcej złego słyszy się i czyta o Miejskim Towarzystwie Pływackim Kormoran. Zawodniczki i zawodnicy rzetelnie trenują i przywożą medale mistrzostw Polski, ale wrze wśród dorosłych. Zmieniają się władze w klubie, a między trenerami dochodzi do jawnej wręcz wojny o zawodników i tory na basenie. Aż dwa razy zbierało się walne członków MTP, by wyłonić nowy zarząd. Jedno i drugie zebranie zdominowały sprawy finansowe klubu, a ściśle nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji księgowej Kormorana. I z tych względów pierwsze walne zdecydowało powołać biegłych (jak ustaliła "Gazeta" dwóch, za gaże niemal sześciu tysięcy złotych) do zbadania działalności finansowej w klubie. Drugie walne nie udzieliło absolutorium ustępującemu zarządowi oraz komisji rewizyjnej. Nowy zarząd już działa, ale bez komisji rewizyjnej, do której nikt się nie palił, oraz z kłopotami - głównie finansowymi, po poprzednikach.

Na prokuratorskie dociekania zdecydowała się stara (i jedyna wciąż) komisja rewizyjna MTP Kormoran. - Długo rozważaliśmy za i przeciw, zanim sporządziliśmy stosowne pismo i zanieśliśmy je do biura podawczego prokuratury - powiedział "Gazecie" Henryk Choroszucha, przewodniczący komisji. - Nie byliśmy pewni, czy mamy rację, bo nie jesteśmy z zawodu biegłymi. Niemniej kiedy nasze przypuszczenia zbiegły się i to w pełni z wnioskami dwóch rewidentów, uznaliśmy, że powinniśmy jednak zwrócić się do prokuratury, by ta potwierdziła albo rozwiała nasze wątpliwości.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Olsztyn Południe, co zaświadcza Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. - Złożone 28 stycznia tego roku i podpisane przez trzech członków komisji rewizyjnej Kormorana pismo, ma charakter raportu z ich ustaleń z lat 2002 i 2003. Dziś właśnie [4 lutego - dopis. sima] prokurator zajmujący się sprawą, zdecydował się na pierwszy krok. Przesłał posiadane materiały do wydziału przestępstw gospodarczych Komedy Miejskiej Policji w Olsztynie. Dochodzenie ma iść w kierunku ustalenia czy były ukrywane dokumenty finansowe Kormorana i czy dokonano przestępstwa przeciwko mieniu.

A z ustaleń komisji rewizyjnej Kormorana przekazanych prokuraturze wynika, że brakuje dokumentów z działalności Towarzystwa. Nie ma potwierdzeń wpłat rodziców zawodników za obozy, zawody oraz sprzęt i ubezpieczenia. Pomyłki w raportach kasowych na niekorzyść Towarzystwa sięgają kilku tysięcy złotych. Kwoty comiesięcznych wpłat rodziców z tytułu składek nie pokrywają się z raportami kasowymi. Są natomiast opłacone rachunki obciążające Towarzystwo, ale wydatki te nie mają uzasadnienia w związku z jego statutową działalnością. Tylko w roku 2002 zarządzający Towarzystwem narazili go na straty przekraczające ponad 30 tys. zł.

- O sprawie wiem, podobnie jak i ok. stu innych osób które brały udział w obu walnych zebraniach Kormorana - mówi Tomasz Sankowski, prezes MTP Kormoran. - Oczywiście, że się przeraziłem tym, co się działo w klubie, zwłaszcza w roku 2002. Nie zamierzamy jednak nad tym rozpaczać, choć zdajemy sobie sprawę, iż nieprawidłowości, które muszą się wyjaśnić, popsuły pozytywny wizerunek Kormorana. Zaczęliśmy działać, mamy księgową i porządkujemy wszelkie sprawy w klubie. Nie wyobrażam sobie, by podobna sytuacja, jak za czasów naszych poprzedników, ponownie miała miejsce.

Nareszcie! Zbyt długo w Kormoranie kręcono się wokół kłopotów, nie robiąc nic, co by w końcu całe to zamieszanie wokół pieniędzy wyjaśnić. Teraz zrobi to prokuratura i policja. I oby jak najszybciej, bo wszyscy związani z klubem są już nieźle całą sytuacją zmęczeni. Nerwowo reagują. I o tym sam się przekonałem, słysząc, że w klubie jest dobrze i lepiej o tym, co złe, nie pisać. Ale jakoś nie mogę, bo i zresztą krzywdy nikomu jako dziennikarz owym informowaniem nie zrobię. Tak było w przypadku finansowego przekrętu w piłkarskim Stomilu. Zginęły pieniądze i co? Winnych w gmachu ostoi sprawiedliwości rozgrzeszono. Tak samo zresztą, jak w przypadku kortów Budowlanych. Mimo to piszę po raz kolejny i z całym przekonaniem, że ten cały finansowy bałagan w Kormoranie, to nie efekt przeciągu na basenie, który dokumenty porozwalał.

Marek Siwicki