Widzew nie chce koszykarek ŁKS

Trener Widzewa nie chce koszykarek proponowanych przez ŁKS. - Nie ma mowy o naszym partnerstwie - twierdzi kategorycznie widzewski szkoleniowiec

We wtorek działacze z al. Unii zrezygnowali z Anny Małeckiej i Małgorzaty Wilczyńskiej. Obie miały przenieść się do pierwszoligowego Widzewa. - To początek naszej współpracy - mówił Marcin Witowski, prezes ŁKS.

Ryszard Andrzejczak, trener widzewianek, jest zaskoczony propozycją ŁKS. - O wszystkim dowiedziałem się z "Gazety" - twierdzi. - W grę wchodziłaby tylko Małecka, ale i tak nie stać nas na nią. Koszt licencji dla niej to 1,7 tys. zł.

Zdaniem szkoleniowca Widzewa koszykarka jest po ciężkiej kontuzji i nie jest mu przydatna. Andrzejczak nie widzi też możliwości współpracy z ŁKS. - Nie ma mowy o naszym partnerstwie - mówi kategorycznie. - Przed sezonem chcieliśmy wypożyczyć Monikę Estkowską, a ŁKS zażądał za nią aż 7 tys. zł.

Druga koszykarka, z której zrezygnowano w ŁKS - Małgorzata Wilczyńska - wróciła do PZU Polfy Pabianice. - Rozmawiałem z trenerem Mirosławem Trześniewskim, który nie miał nic przeciwko, bym trenowałem z jego drużyną - powiedziała "Gazecie" zawodniczka.

ŁKS z "HartzLack"

Producent lakierów do podłóg, firma "HartzLack", została wczoraj kolejnym sponsorem koszykarek ŁKS Lotto. - Właśnie podpisaliśmy odpowiednie dokumenty - mówi Marcin Witowski, szef sekcji w ŁKS. - Obowiązuje nas roczna umowa z możliwością przedłużenia na kolejne lata. Oczywiście wysokość kwoty, jaką przekaże nam firma, jest tajemnicą.