W sobotę Legia zagra z Cracovią

W sobotę piłkarze Legii wracają ze zgrupowania w Szczyrku. Po drodze o godz. 11 w Krakowie rozegrają towarzyskie spotkanie z Cracovią. W piątek przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie gościł natomiast wiceminister spraw zagranicznych Iranu. Być może na przełomie kwietnia i maja Legia zagra towarzysko z drużyną z tego kraju

Jak podała strona internetowa legia.com.pl, obiekty Legii odwiedził wiceminister zagraniczny Iranu. - To prawda - powiedział prezes KP Legia Edward Trylnik. - Minister spotkał się ze mną i prezesem CWKS Legia Witoldem Szymańskim [CWKS ma 20 proc. udziałów w KP - red.]. Interesował go klub wojskowy, ponieważ u siebie w kraju zasiada w zarządzie wojskowego klubu. Poza tym jest członkiem władz irańskiej federacji piłkarskiej. Przy okazji spotkania rozmawialiśmy wstępnie o możliwości rozegrania towarzyskiego meczu z drużyną z Iranu. W siedzibie Legii był też obecny rzecznik PZPN Michał Kocięba. Na przełomie kwietnia i maja jest okienko w rozgrywkach ligowych, więc może wtedy udałoby się ten mecz rozegrać. Czy byłoby to w Warszawie, czy drużyna poleciałaby do Iranu - to jeszcze jest do ustalenia.

Na razie jednak legionistów - to na pewno - dzisiaj czeka spotkanie z Cracovią. Trzeci zespół ekstraklasy zagra z trzecią ekipą drugiej ligi zapewne bez udziału swoich kibiców. Ze względów bezpieczeństwa organizatorzy meczu chcieliby, aby na trybunach zasiedli wyłącznie sympatycy Cracovii. Bilety po 15 zł (normalne) i 10 (ulgowe). Początkowo planowano, że mecz zostanie rozegrany w samo południe, ale legioniści chcieliby jak najszybciej być w domu. Dlatego - na ich prośbę - termin został przesunięty o godzinę.

Zanim jednak dojdzie do meczu, piłkarze Legii nadal sumiennie pracowali w Szczyrku. Rano jak zwykle biegali. - Trener Kubicki z nami, ale forma już nie ta co kiedyś... Próbuje nadążyć, ale nie jest wyczynowym sportowcem - komentowali dowcipnie zawodnicy.

Na kłopoty ze ścięgnem Achillesa narzeka już nie tylko Tomasz Jarzębowski, ale i Jacek Zieliński. - Mnie też boli. Od ćwiczeń na twardym - mówił 60-krotny reprezentant Polski. - Nie to, że nie mogę chodzić, ale chcę zrobić sobie USG. Na wszelki wypadek. Już raz mnie bolało, a potem miałem poważne kłopoty. Teraz jestem ostrożny. Boli mnie to drugie. To operowane ścięgno jest teraz pancerne, nie do zdarcia.

Po południu też zestaw obowiązkowy - ćwiczenia w hali, a wieczorem na siłowni. 22 stycznia, czyli w czwartek, był Dzień Dziadka. Kierownik Ireneusz Zawadzki oraz Lucjan Brychczy (dziadek i pradziadek) zaprosili kadrę szkoleniowo-lekarską na kawę. I tak w atmosferze "wzajemnego zrozumienia" dobiegło końca pierwsze zgrupowanie Legii w tym roku.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.