Siatkarze Pamapolu w Warszawie

Wyjazdowy mecz z AZS Politechniką Warszawa powinien być dla siatkarzy Pamapolu AZS spacerkiem. Pod warunkiem że nie zlekceważą rywala

Politechnika w dotychczasowych 11 kolejkach wygrała jedynie raz z NKS Nysa. W tabeli zajmuje ostatnie miejsce z pięcioma punktami na koncie. W barwach Politechniki Warszawskiej gra m.in. Maciej Oczko, brat rozgrywającego Pamapolu - Jakuba. O warszawiakach głośno było przed sezonem. Mówiło się o silnym sponsorze, dużym budżecie, a przy okazji wymieniano dobrej klasy graczy, którzy mieli zasilić zespół ze stolicy. Teraz można powiedzieć: "z dużej chmury mały deszcz", bo okazało się, że to, o czym informowały media, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Drużyna pozostała na garnuszku Politechniki. Zamiast gwiazd pozyskano siedmiu mało znanych zawodników, w tym utalentowanych 22-latków Krzysztofa Grzesiowskiego i Michała Peciakowskiego z przeżywającego kłopoty finansowe Morza Szczecin. Szybko okazało się, że zbudowana od podstaw drużyna nie jest w stanie nic wskórać, walcząc z nawet ze średniakami Polskiej Ligi Siatkówki. Pierwszy raz Politechnika wygrała dopiero w ósmej kolejce - 3:0 we własnej hali z NKS Nysa. Dwa tygodnie później na wyjeździe urwała punkt Mostostalowi.

- Tendencja zwyżkowa wiąże się z przyjściem nowego trenera - tłumaczy środkowy Politechniki Bartosz Szcześniewski, wcześniej gracz AZS. - Pierwszy [Lech Zagumny - red.] wyrzucił przed sezonem z drużyny trzech podstawowych graczy. Brakowało jakiejś myśli taktycznej. Dlatego graliśmy zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ostatnie niezłe wyniki to efekt konsekwentnej pracy z trenerem Krzysztofem Felczakiem. Przełamaliśmy się w bardzo ważnym meczu z Nysą, która tak jak my będzie walczyła o utrzymanie. Teraz będziemy się starali sprawić kolejne niespodzianki.

Warszawianie ciężko trenowali podczas miesięcznej przerwy w rozgrywkach. Na jej zakończenie przyjechali do Częstochowy na dwa mecze sparingowe.

- Chłopaki trochę nas zmłócili - przyznaje Szcześniewski. - Wiemy, że są od nas zdecydowanie silniejsi, ale my nie mamy nic do stracenia. W niedzielę to oni będą się musieli martwić, aby nie zaliczyć w Warszawie wpadki. W czym upatruję naszej szansy? AZS grał ostatnio dwa mecze z Sisley i urwali Włochom dwa sety. Walcząc z nami, mogą mieć uczucie, jakby mieli przeciwko sobie juniorów. Może nas zlekceważą. Pamiętam taką sytuację z okresu, gdy grałem w Częstochowie. Straciliśmy wtedy punkty w meczu, który powinniśmy wygrać.

Częstochowianie jadą do Warszawy w sobotę rano, a wieczorem mają odbyć trening w sali Politechniki. Trener Edward Skorek zabrał jedenastu zawodników, w tym libero Marcina Krysia, który ostatnio narzekał na ból kolana. Spotkanie rozegrane zostanie w niedzielę o godz. 12. W poniedziałek rano drużyna leci do Grecji na środowy mecz Ligi Mistrzów z Olympiakosem Pireus.

W XII kolejce PLS najciekawiej zapowiada się spotkanie Mostostalu Kędzierzyn z liderem Ivett Jastrzębie Borynia. W niedzielę o godz. 15 pokaże je na żywo TV 4. W pozostałych meczach zagrają Gwardia Wrocław ze Skrą Bełchatów, NKS Nysa z Polską Energią Sosnowiec oraz BBTS Siatkarz Bielsko-Biała z PZU AZS Olsztyn.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.