Siatkarze Pamapolu AZS grają we Włoszech

Przed drużyną Pamapolu kolejny etap siatkarskiego maratonu. We wtorek o godz. 20.30 akademicy zagrają w Lidze Mistrzów wyjazdowy mecz z Sisley Treviso

AZS nie miał czasu na regenerację sił po wyczerpującym, pięciosetowym ligowym meczu z Mostostalem Kędzierzyn. W niedzielę o godz. 5.30 rano siatkarze udali się w podróż do Włoch. Na miejsce dotarli po 17 godzinach jazdy autokarem. Zamieszkali w hotelu Apollo w turystycznym kurorcie Lido di Jesolo, gdzie również rozegrany zostanie mecz. W poniedziałek formą rozruchu była wycieczka do Wenecji, na którą zabrał drużynę prezes Roman Lisowski. - Mamy piękną, słoneczną pogodę i z niej korzystamy - mówi prezes. - Odbyliśmy krótki, czterdziestominutowy rejs tramwajem wodnym, trochę pospacerujemy, popstrykamy zdjęcia i wrócimy do hotelu. Myślę, że dla chłopaków będzie to świetny relaks po długiej podróży.

O formę fizyczną siatkarzy spokojny jest trener Edward Skorek.

- Trenujemy, aby być przygotowanymi do pięciosetowych meczów - podkreśla, nawiązując do meczu z Mostostalem. - Owszem, nie mieliśmy czasu na odpoczynek, bo trzeba było jechać do Włoch, ale takie jest życie ludzi, którzy pracują w tym zawodzie. Tutaj nie ma miejsce na tłumaczenie, że ktoś jest zmęczony. Cykl treningowy z konieczności został zmieniony. Na zajęciach spotkamy się dopiero po południu. W dniu meczu będzie jeszcze godzinny rozruch i na tym koniec.

Akademicy przed tygodniem przegrali w hali Polonia z gwiazdami Sisley 1:3. Dzisiaj może być im ciężko uzyskać choćby honorowy wynik. Włosi, bogatsi o doświadczenia z pierwszego meczu, grając przed swoimi kibicami, będą chcieli odnieść efektowne zwycięstwo. W ostatniej kolejce ligowej Sisley pokonał lidera rozgrywek Itas Diatec Trentino 3:0 (30, 27, 23), co również nie wróży najlepiej naszym siatkarzom.

- Rywale zagrają na pewno bardziej uważnie niż u nas - dodaje Skorek. - My postaramy się powalczyć. Wyciągnęliśmy kilka wniosków i spróbujemy to wykorzystać. Najwięcej, oczywiście, będzie zależało od zagrywki.

Trener Skorek zabrał na mecz z Sisley Wojciecha Jurkiewicza, który małymi kroczkami wraca do formy po kontuzji. W domu został Paweł Woicki po operacji wyrostka robaczkowego oraz Jacek Pić. W składzie nie będzie zmian, bo szkoleniowiec AZS nie ma alternatywy. Jedynym znakiem zapytania jest obsada pozycji atakującego. Trudno powiedzieć, czy tak jak w meczu z Mostostalem w podstawowej szóstce wyjdzie Andrzej Szewiński, czy słabiej prezentujący się ostatnio Grzegorz Szymański.

Mecz Pamapolu AZS z Sisley rozpocznie się o godz. 20.30. Godzinną relację pokaże po godz. 23 TVP 3.

Dla Gazety

Roman Lisowski, prezes AZS: - Po ostatnich niezłych występach humory wszystkim dopisują. Jesteśmy realistami i wiemy, z jakim rywalem przyjdzie nam się zmierzyć. Sisley już w Częstochowie pokazał klasę i teraz jest zdecydowanym faworytem. Jak zawsze będziemy walczyć o zwycięstwo, ale każdy wynik przyjmiemy z godnością. Najważniejsze, abyśmy nie dali plamy.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.