Legia - Raków 2:1

Piłkarze Rakowa przegrali w sparingowym spotkaniu z Legią Warszawa. Do meczu doszło w Szczyrku, gdzie warszawianie przebywają na zgrupowaniu.

Zespoły zagrały na sztucznym boisku, jednak warunki panujące były dalekie od ideału. W środkowej części boiska trzeba było walczyć ze śniegiem.

Trener Rakowa Andrzej Samodurow do walki wystawił wszystkich swoich zawodników. Zabrakło jedynie Tomasza Czoka, który brał ślub.

Rywale poważnie potraktowali spotkanie. W pierwszej połowie Legia wystąpiła w optymalnym składzie. Od początku obie drużyny przeszły do ataków. Przewagę posiadała Legia, ale w bramce Rakowa bardzo dobrze prezentował się Cezary Siwy. Czyste konto zachował jednak do 28. minuty, kiedy to skapitulował po strzale Stanko Svitlicy.

Piłkarze Rakowa bardzo dobrze prezentowali się na tle legionistów. Nie przestraszyli się jednego z najlepszych zespołów w Polsce i grali jak równy z równym. Do remisu doprowadzili trzy minuty przed przerwą. Gola strzelił Tomasz Lesik.

Po zmianie stron w zespołach zaszły spore zmiany. Trenerzy dali pograć wszystkim zawodnikom, których mieli do dyspozycji. Warszawianie drugiego i jak się później okazało ostatniego gola zdobyli w 53. minucie. Bramkę dającą minimalne zwycięstwo Legii uzyskał głową Dariusz Dudek.

- W grze obu zespołów brakowało jeszcze płynności i dokładności, ale na tym etapie przygotowań nie jest to jeszcze najważniejsze - skomentował trener Samodurow. - Nie ustępowaliśmy rywalom ambicją i wolą walki, a graliśmy przecież z niedawnymi mistrzami Polski. Nam zależało głównie, aby piłkarze ,,wybiegali" to spotkanie i przyzwyczajali się już do występów na normalnym boisku.

- Raków zaprezentował się bardzo korzystnie - ocenił mecz Jacek Magiera, wychowanek Rakowa, obecnie w Legii. - Grał bardzo ambitnie, zawodnicy dużo biegali... Widać, że wszyscy starali się pokazać. Jeśli Raków tak będzie grał w lidze, to powinno być dobrze. Oczywiście, my mieliśmy więcej sytuacji, ale Czarek Siwy bronił bardzo dobrze. W pierwszej połowie obronił w kilku wręcz nieprawdopodobnych sytuacjach. Graliśmy na sztucznym boisku, ale nie było do końca ośnieżone, poza tym jest nieco mniejsze niż normalne, ale na pewno był to pożyteczny sprawdzian. Chociaż w tej chwili mecze to nie jest to, na czym się skupiamy, na zgrupowaniu ciężko pracujemy. Przed spotkaniem z Rakowem mieliśmy godzinny bieg.