Do załatwienia transferu Jacka Kowalczyka do Wisły Kraków już bardzo blisko

Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu dojdzie do transferu Jacka Kowalczyka z Dospelu Katowice do Wisły Kraków. Piotr Dziurowicz, prezes Dospelu, przystał w środę na żądania finansowe piłkarza

Przypomnijmy, że transfer Kowalczyka został już prawie uzgodniony z Wisłą, indywidualny czteroletni kontrakt z Wisłą podpisał też sam piłkarz. Do impasu w rozmowach doszło, kiedy Kowalczyk zażyczył sobie natychmiastowej spłaty połowy z ok. 180 tys. zł, jakie jest mu winien klub. Po kilkudniowych rozmowach Dziurowicz przystał na żądania zawodnika.

- Jacek mocno się upierał przy swoim stanowisku, a ja nie ukrywałem, że od tego transferu zależy w naszym klubie wiele spraw. Biorąc pod uwagę bilans zysków i strat tej umowy, to i tak wygląda ona dla nas bardzo korzystnie - twierdzi Dziurowicz.

Sprawa transferu ma zostać zakończona jeszcze w tym tygodniu. - Najważniejszą wiadomością jest ta, że działacze Wisły potwierdzili, iż nadal są zainteresowani przejściem Kowalczyka do ich klubu. Teraz czekamy jedynie na krok menedżera piłkarza, który pilotuje całą sprawę - dodaje prezes.

Dziurowicz przyznał też, że pojawiła się informacja o zainteresowaniu Widzewa napastnikiem Dospelu Krzysztofem Gajtkowskim. - Wydaje mi się jednak, że to tylko takie niezobowiązujące zapytanie współwłaściciela Widzewa Andrzeja Grajewskiego. Jeśli ktoś jednak chciałby kupić "Gajtka", to jesteśmy gotowi usiąść do rozmów z Lechem Poznań, z którego wypożyczyliśmy piłkarza. Nie zgodzimy się jednak, aby zawodnik wzmocnił naszego bezpośredniego rywala w lidze. Zresztą sam Gajtkowski najlepiej określił całą sprawę, mówiąc, że nie ma zamiaru trafić z deszczu pod rynnę - opowiada Dziurowicz.

Nowym piłkarzem trenującym w Dospelu jest 22-letni obrońca Bartłomiej Dylus, który występował ostatnio w V lidze niemieckiej. Zrezygnowano natomiast z usług napastnika Marcina Zająca z Rakowa Częstochowa. Informacje o odejściu z Katowic zdementował bramkarz Jarosław Tkocz. - Przyznaję, że jest w Austrii menedżer, który rozgląda się za klubem dla mnie. Przynajmniej na razie nie mam jednak zamiaru opuszczać Bukowej - mówi Tkocz.