Kotwica Kołobrzeg czeka na decyzję z PZKosz-a

KOSZYKÓWKA. Polski Związek Koszykówki czeka na sprawozdanie komisarza zawodów i pismo klubu ze Starogardu Gdańskiego. Na razie nie wiadomo, czy pierwszoligowy klub Kotwica Kołobrzeg zostanie ukarany po sobotnich zajściach

Po sobotnim pierwszoligowym spotkaniu Kotwicy Kołobrzeg z Polpharmą Starogard Gdański koszykarzy gości wsiadających do autokaru przed halą Milenium zaatakowali pseudokibice z Kołobrzegu. Trener Polpharmy Jacek Miecznikowski poinformował o tym trójmiejskich dziennikarzy we wtorek.

- Pseudokibice napadli na Andrzeja Olszewskiego, a pozostali wybiegli z autokaru, aby pomóc koledze - opowiada Miecznikowski. - Zaczęła się regularna bitwa. Olszewski był kopany przez kibiców Kotwicy, został przytrzaśnięty drzwiami autobusu. Efekt jest taki, że miał ściąganą krew z kolana.

Trener kołobrzeżan Artur Gliszczyński jest zdziwiony opisem trenera Miecznikowskiego: Wychodziłem z hali 20 minut po zakończeniu spotkania i nie widziałem żadnej bójki ani chuliganów z drewnianymi pałkami. Jest taśma wideo, na której widać, że Olszewski w 37. minucie doznał kontuzji kolana. Opowieści trenera Miecznikowskiego to chyba wynik porażki i tego, że w Polpharmie źle mu się wiedzie - mówi.

Klub ze Starogardu wysłał w tej sprawie pismo do PZKosz-a.

- Wiem, że zostało wysłane, ale jeszcze nie wpłynęło - mówi Mirosława Zawada, asystentka przewodniczącego wydziału gier i dyscypliny Polskiego Związku Koszykówki. - Na razie czekamy także na sprawozdanie komisarza zawodów i dopiero wtedy zajmiemy się sprawą.

Czy kołobrzeski klub zostanie ukarany, okaże się w poniedziałek po południu po posiedzeniu WGiD, na którym sprawa będzie omawiana.

Policja z Kołobrzegu nie odnotowała żadnego zajścia związanego z sobotnim meczem. - Jeśli pojawiają się jakieś przypuszczenia, że spotkanie można zaliczyć do meczów podwyższonego ryzyka, kluby proszą nas o pomoc i wtedy zwiększamy liczbę policjantów - tłumaczy Ireneusz Kołodziejczyk, komendant powiatowy policji w Kołobrzegu. - Funkcjonariusze, którzy byli obecni w rejonie rozgrywanego meczu, nic nie odnotowali w raportach.

Do "Gazety" zadzwoniła kibicka obecna na sobotnim meczu: - Smutne jest to, że jak coś złego dzieje się w Kołobrzegu, to zawsze jest to wina miejscowych kibiców. Już podczas meczu koszykarze Polpharmy prowokowali kibiców. Po meczu, wychodząc z hali, używali niecenzuralnych słów w kierunku grupki, która stała przed halą - stwierdziła.

To nie pierwszy wybryk krewkich pseudokibiców Kotwicy. Najbardziej zapisali się w pamięci na początku sezonu 2002/2003. Najpierw obrzucili jajkami schodzących do szatni koszykarzy Turowa Zgorzelec i wybili szybę w ich autokarze. Chuligani pojawili się także kilka tygodni później podczas derbowego pojedynku w Kołobrzegu z AZS-em Koszalin. Po zakończeniu meczu wtargnęli na parkiet, a w stronę zawodników z Koszalina posypały się puszki i butelki. PZKosz. ukarał kołobrzeski klub karą w wysokości 5 tys. zł.