Pilski desant, czyli czy Atlas Wrocław wzmocnią żużlowcy Polonii Piła

Niewykluczone, że Atlas Wrocław wzmocni nie tylko Robert Miśkowiak z Polonii Piła, ale także jego koledzy z pilskiego klubu. Mówi się, że są wśród nich Krystian Klecha, Tomasz Gapiński i Paweł Kowalewski

Do końca stycznia 2004 roku kluby mają czas na podpisywanie kontraktów z nowymi zawodnikami. Szefowie WTS-u Atlas zachowują na razie dziwną bierność na rynku transferowym. Nie można jeszcze wykluczyć wariantu, że to oni przeprowadzą - może nie najbardziej spektakularne transfery - ale za to najbardziej opłacalne i przyszłościowe.

Wszystko dlatego, że dzień przed Wigilią walne zgromadzenie członków zdegradowanego do I ligi TS Polonia Piła podjęło decyzję o likwidacji klubu. W tej sytuacji jest wielce prawdopodobne, że mający powstać na gruzach dawnej Polonii Pilski Klub Żużlowy zacznie rozgrywki od II ligi. Nam udało się ustalić, że działacze z Piły mają się w tej sprawie spotkać z szefami polskiego żużla już na początku stycznia.

W takim przypadku (jeśli nowy klub chce rozpocząć rywalizację od II ligi) dotychczasowi żużlowcy Polonii najprawdopodobniej będą mogli odejść za darmo. Częściowo wyjaśnia to art. 245 przepisów o przynależności klubowej zawodników w sporcie żużlowym, w części VII o połączeniu i rozwiązaniu klubu (patrz ramka). A zatem za Roberta Miśkowiaka nie trzeba byłoby płacić aż 400 tys. zł, za Krystiana Klechę 240 tys. zł, a za Tomasza Gapińskiego 200 tys. zł. To ważne, bo całą trójką interesuje się Atlas. Najbliżej przejścia do Wrocławia jest Miśkowiak, który jest jeszcze juniorem i z powodzeniem mógłby wystartować w przyszłym roku we wrocławskim finale indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Równie cennym nabytkiem byłby także młodziutki Krystian Klecha - on przez dwa lata mógłby jeszcze jeździć na pozycji juniora. Nie można też wykluczyć, że najbardziej przyszłościowym transferem okazałoby się pozyskanie 17-letniego Pawła Kowalewskiego, mającego już za sobą debiut w ekstralidze. We Wrocławiu pod uwagę bierze się także transfer Gapińskiego.

Fifty fifty Golloba

Tymczasem wczoraj po raz kolejny działacze BTŻ Bydgoszcz rozmawiali o przedłużeniu kontraktu z Tomaszem Gollobem. I choć szanse na jego pozostanie w Bydgoszczy wciąż rosną (w całą sprawę zaangażował się już Zbigniew Boniek, oferujący pokrycie części pieniędzy kontraktowych), to Gollob odłożył ogłoszenie decyzji o wyborze klubu do 2 stycznia. - Szanse na kontrakt z BTŻ oceniam procentowo 50 na 50 - mówi Tomasz Gollob.

- Półtorej godziny przekonywaliśmy się dziś. Ustaliliśmy, że dłużej już tak być nie może i na ostateczną rozmowę umówiliśmy się na najbliższy wolny termin, po sylwestrze i Nowym Roku, czyli 2 stycznia - zdradza prezes BTŻ Bogdan Sawarski. - Doszły nowe okoliczności, które Tomek musi przeanalizować. Chodzi o pomoc od prezydenta miasta i wsparcie Zbigniewa Bońka. My natomiast jeszcze raz przejrzymy nasz planowany budżet - dodaje szef BTŻ.

Przypomnijmy, że przed świętami Bożego Narodzenia prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz zadeklarował, że w trakcie sezonu będzie mógł przekazać 100 tys. zł BTŻ na wsparcie Golloba i że postara się uruchomić grupę sponsorów. "Zibi" natomiast obiecał, że wyłoży kilkaset tysięcy złotych, jeśli Gollob zdecyduje się pozostać w BTŻ. - Obiecałem, że dołożę różnicę między kwotą, jakiej żąda Tomek, i 400 tysiącami oferowanymi przez Polonię - mówi Boniek. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, tych 400 tys. zł T. Gollob miałby zarobić na torze w trakcie ligowego sezonu (a za samo związanie się z BTŻ 100-150 tys. zł). Unia Tarnów natomiast (a dokładnie jej strategiczny sponsor Rafineria Trzebinia) gotowa jest wyłożyć nawet milion złotych.

- Ciągle pierwszeństwo w negocjacjach ma mój dotychczasowy klub, dlatego ani w Tarnowie, ani nigdzie indziej niczego nie podpisywałem. A myślę, że poza BTŻ i Tarnowem znalazłyby się jeszcze dwa kluby, które mogłyby podpisać ze mną kontrakt - przyznał młodszy z braci Gollobów po wczorajszym spotkaniu. - Szanse na zostanie w Bydgoszczy oceniam dziś 50 na 50. Poczekajmy do 2 stycznia - kończy najlepszy polski żużlowiec, który ma teoretycznie czas do końca stycznia na podpisanie nowego kontraktu z wybranym polskim klubem. Tyle że w niedzielę 4 stycznia T. Gollob leci z rodziną na wakacje.

Ciągle też aktualne jest ustalenie Sawarskiego z Władysławem Gollobem, że dopóki BTŻ nie zakończy negocjacji z jego młodszym synem, nie będzie rozmów z Jackiem Gollobem. "Przegląd Sportowy" podał natomiast wczoraj, że ewentualny strategiczny sponsor bydgoskich żużlowców uzależnia wyłożenie pieniędzy od nieobecności "Papy" Golloba w parkingu BTŻ. - To bzdura. Ogólnopolska firma, z którą rozmawiamy, nie stawia warunków, by "Papy" czy kogo innego z klanu Gollobów nie było w naszym klubie - ucina prezes BTŻ.

Bajer jeszcze nie wie

Także Tomasz Bajerski nie wie jeszcze, gdzie wystartuje w sezonie 2004. - Święta nie są najlepszym okresem do uzgadniania warunków kontraktu. W sobotę rozmawialiśmy z prezesem Markiem Karwanem, ale żadne konkretne ustalenia nie zapadły. W najbliższych dniach mamy się spotkać i kontynuować rozmowy - przyznaje Bajerski.Na jego krok wciąż czekają działacze tarnowskiego beniaminka ekstraligi, dla których - po coraz mniej prawdopodobnym transferze braci Gollobów - to ostatnia szansa na poważne wzmocnienie składu. Sam "Bajer" nie ukrywa jednak, że pierwszeństwo w rozmowach ma wciąż Apator. - W Tarnowie uzgodniłem już wszystkie ważniejsze warunki umowy, do uzgodnienia pozostały jedynie techniczne szczegóły. Wiem, że Unia jest gotowa zapłacić za mnie 250 tysięcy złotych, ale ja nadal najbardziej chciałbym jeździć w Toruniu i na razie nie podjąłem decyzji o odejściu - nie kryje Bajerski.

Art. 245

W przypadku rozwiązania klubu (sekcji) lub skreślenia go z listy członków PZM zawodnicy tego klubu (sekcji) otrzymują automatyczne zwolnienia podlegające zatwierdzeniu przez ZG PZM.