Wisła II Płock - Wisła Sandomierz 24:28 (9:14)

Szczypiorniści rezerw płockiej Wisły przegrali w sobotę ze swoją imienniczką z Sandomierza. Była to druga porażka nafciarzy w tym sezonie przed własną publicznością.

Sobotnie spotkanie było meczem na szczycie grupy C II ligi. Wicelider tabeli, czyli płocczanie, podejmowali trzecią drużynę rozgrywek. Już na rozgrzewce widać było, że podopiecznym Olgierda Sęka będzie bardzo trudno wygrać ten mecz. A to głównie dlatego, że Sęk miał właściwie do dyspozycji swoich podopiecznych z zespołu młodzieżowego. W składzie znaleźli się jeszcze Marek Błażejwski i Łukasz Białaszek. Nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Bartosza Świerada i Adama Twardo oraz Marka Witkowskiego, który ostatnio występował w rezerwach. Ze składu wypadł mu też Sebastian Rumiak i Zbigniew Kwiatkowski, którzy pojechali z pierwszym zespołem na Śląsk, podobnie jak i Krzysztof Kisiel.

Jakby tego wszystkiego było mało, płocczanie w tym meczu zagrali źle. I nie można tego wytłumaczyć tylko mniejszymi umiejętnościami nafciarzy. Zaczęło się fatalnie, w 6. min goście prowadzili 4:0. Płocczanie w tym czasie nie wykorzystali kontry, słabo grali w obronie. Z upływem minut ta sytuacja nie uległa zmianie. Na dodatek nafciarze nie mieli zbytnio pomysłu, jak rozegrać atak pozycyjny. W tym elemencie gry było fatalnie. A goście bezlitośnie punktowali. W 18. min prowadzili 9:3. Dopiero wtedy gospodarze trochę się ocknęli. Zdobyli trzy bramki pod rząd i w 23. min było 6:9. Wydawało się, że podopieczni Sęka złapali w miarę właściwy rytm i będą toczyć bardziej wyrównaną walkę. Nic z tego. Od stanu 7:10 dla sandomierzan stracili trzy punkty i na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy przegrywali 7:13. Ostatecznie po półgodzinie nafciarze tracili do rywali pięć punktów.

Wszystko wskazywało na to, że w drugiej połowie niewiele może się zmienić. A jednak. Co prawda pierwsi bramkę zdobyli goście i wygrywali 15:9. Ale później inicjatywę na parkiecie przejęli nafciarze. Płocczanie znacznie poprawili grę w defensywie. Wreszcie byli w niej aktywni i agresywni. Gościom już nie przychodziło z taką łatwością dochodzenie do dobrych pozycji strzeleckich. Nafciarze znaleźli też pomysł na atak pozycyjny. Grali pod występującego na lewym skrzydle Białaszka. A ten za każdym razem próbował zdobyć bramkę. Jego akcje albo kończyły się golem, albo rzutem karnym, który sam wykorzystywał. Dzięki temu w 37. min gospodarze przegrywali 13:15. Jednak w tej samej minucie "Biały" dostał czerwoną kartkę za trzecią karę. W pierwszej połowie dostał dwie dwójki i to w momencie, gdy Wisła grała w ataku. Po jego zejściu cały plan legł w gruzach. Co prawda jeszcze w 38. min Łukasz Kolczyński wykorzystał karnego (14:15), lecz później było już coraz gorzej. W 45. min sandomierzanie prowadzili 19:15. Na osiem minut przed końcem spotkania wygrywali 25:19. Wtedy płocczanie znowu zerwali się do walki, ale było za późno. Gdyby tak walczyli przez cały mecz, jak w końcówce, to nawet w takim składzie mieli szansę na zwycięstwo.

Wisła II Płock - Wisła Sandomierz 24:28 (9:14)

Wisła Płock: Konczewski, Rodzik - Błażejewski 3, Białaszek 5, Kulik 3, Kapuściński 3, Maliszewski 4, Kiczka 2, Kolczyński 3, Sokołowski 1.

Wisła Sandomierz: Stolarski, Włoch - Węgrzynowski 1, Marzec 5, Dusak 6, Ogrodnik 6, Gach 1, Kutek 2, Mazur, Surowiec 4, Krupa 3.