Co słychać u Hołowczyca?

Krzysztof Hołowczyc po motocyklowym wypadku wraca do zdrowia i myśli już o treningach przed następnym sezonem

Jak informowaliśmy, Krzysztof Hołowczyc uległ przed dziesięcioma dniami groźnemu wypadkowi motocyklowemu. Olsztyński kierowca rajdowy doznał złamania łopatki i pęknięcia kości ramiennej. - Gdybym nie miał na sobie kombinezonu i całej "crossowej zbroi", wypadek mógłby się skończyć o wiele gorzej. Na szczęście nie jest źle, czuję coraz lepiej. Po kolejnych badaniach lekarze uznali, że kość ramienna zrasta się prawidłowo. Staram się już ruszać ręką, napinać mięśnie. Zimą muszę być całkowicie sprawny, bo chcę trenować. Treningi na zaśnieżonych drogach uważam za najlepsze dla utrzymania dobrej formy - mówi Hołek, na którym wypadek wyraźnie nie zrobił większego wrażenia.

Olsztyński kierowca miał przez kilka tygodni nosić opatrunek gipsowy. Nie wytrzymał w nim nawet tygodnia. Nosi wprawdzie na kontuzjowanym ramieniu elastyczne opaski, ale nie przeszkadza mu to w prowadzeniu auta. Hołek musiał jednak zrezygnować z udział w Rajdzie Barbórki, który 6 grudnia zakończy rajdowy sezon w Polsce.

Nie zrezygnował natomiast z jazdy motocyklem. Gdy wyzdrowieje, ponownie siądzie na swoim suzuki. - Motocykl jest już wyremontowany. Nie mogę się doczekać, kiedy ponownie nim pojeżdżę i pokażę mu, że to ja rządzę, a nie on - żartuje były mistrz Europy w rajdach samochodowych.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.