Czy kolarze Weltouru Sosnowiec przeniosą się do Łaz?

Weltour Sosnowiec, grupa, która jest kolarską wizytówką naszego regionu, nie ma na razie ani kolarzy, ani dyrektora sportowego, a wkrótce może stracić także siedzibę. - Weltour dalej jednak będzie istniał-- deklaruje jego szef Jan Gil. Być może jako sekcja Łazowianki Łazy.

Jedyna zawodowa grupa kolarska z naszego regionu, która w sezonie 2003 działała pod nazwą Ambra Weltour, przeżywa ciężkie chwile. Firma obuwnicza Ambra nie będzie już sponsorem grupy. Z kolei Jan Gil, szef Weltouru, zlikwidował sklep kolarski w centrum Sosnowca. Jakby tego było mało, władze miasta wystawiły Weltourowi rachunek za użytkowanie obiektu Leśna w Sosnowcu Kazimierzu, który Gil dzierżawi od blisko trzech lat. Musi on zapłacić do kasy miasta ok. 155 tys. zł. - Tragedii nie ma - twierdzi Gil.

Na wzór włoski

- Jeśli chodzi o naszą współpracę z Weltourem w tym sezonie, to nie wszystko było tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Co dalej? Nie powiedzieliśmy jeszcze ani "tak", ani "nie" - twierdzi Dariusz Amroziak, współwłaściciel podwarszawskiej firmy Ambra. - Ambra wcale nie była głównym filarem, na którym opierało się istnienie grupy. Poza tym za bardzo ciągnęli w swoją stronę. Już prowadzę rozmowy z firmami, które są gotowe nam pomóc - wyjaśnia Gil.

Weltour nie zamierza też zapłacić za dzierżawę ośrodka w Kazimierzu. - Gdy przejmowaliśmy ten obiekt, to była ruina. Dziura zabita dechami. Zatrudniliśmy biegłego, który wycenił, ile do tej pochłonął remont Leśnej. To ok. 200 tys. zł, chociaż wydaje mi się, że kwota jest zaniżona. Chcemy, żeby władze miasta zbilansowały obie sumy - mówi szef Weltouru, który nie chce już dłużej dzierżawić Leśnej [wczoraj Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca, zadecydował, że umowa o dzierżawie wygaśnie 15 listopada - przyp. red.], tylko przejąć obiekt na własność. By tak się stało, Weltour musiałby przystąpić do przetargu.

- Wtedy mógłby tam powstać ośrodek kolarski z prawdziwego zdarzenia. W Kazimierzu znalazłoby się też miejsce na nasz sklep. Moim zdaniem ludzie już dawno przestali przyjeżdżać do sklepu rowerowego tramwajem, a tak było właśnie w centrum Sosnowca. Chcemy to zrobić na wzór włoski. Przytulny ośrodek w lesie, gdzie nie tylko można kupić rower, ale i porozmawiać z kolarzem, napić się piwa - tłumaczy Gil.

Jeżeli jednak władze Sosnowca nie podzielą pomysłów szefa Weltouru, Gil ma już rozwiązanie zastępcze. - Przeniesiemy grupę do innego miasta. Obiecuję, że zostanie w regionie. Nieoficjalnie wiadomo, że nową siedzibą Weltouru byłyby wtedy Łazy, gdzie burmistrzem jest Tadeusz Czop, miłośnik kolarstwa (w tym miasteczku w 2001 roku odbyły się szosowe mistrzostwa Polski) i dobry znajomy Gila. - Prowadziliśmy już na ten temat luźne rozmowy. Mogę obiecać, że nie zostawimy kolarzy na ulicy. Mamy plany, żeby połączyć Łazowiankę, w której jest tylko sekcja piłkarska, z Weltourem. Kolarze mieliby wtedy nową siedzibę w pomieszczeniach na stadionie - wyjaśnia Czop.

Będzie olimpijczyk

W chwili obecnej Weltour nie ma żadnych kolarzy. - Wszyscy zawodnicy dostali po sezonie wolną rękę w poszukiwaniu nowych pracodawców. Zespół jednak nadal będzie istniał. Skład grupy chcę oprzeć na młodych zawodnikach, w przedziale wieku 24-26 lat. W Polsce jest więcej dobrych kolarzy niż grup, w których mogą znaleźć zatrudnienie. Tak więc chętni do ścigania się w barwach Weltouru na pewno się znajdą. Dzwonił do mnie na przykład Paweł Zugaj. To bardzo utalentowany zawodnik [aktualny wicemistrz Polski w jeździe na czas - przyp. red.], być może w przyszłym roku wystartuje na olimpiadzie. Kontrakty będziemy jednak podpisywać dopiero w styczniu. Wtedy bowiem upływa termin składania listy do Międzynarodowej Unii Kolarskiej, na której znajdą się nazwiska zakontraktowanych zawodników - mówi Gil.

Chyba nie skorzysta

Nie wiadomo też, kto będzie nowym dyrektorem sportowym grupy. - Czy dalej będę pracował w Weltourze? Przyznam, że chciałbym, bo czuję do tej grupy sentyment, ale na razie wstrzymuję się z decyzją, bo nie wszystkie rzeczy z tego sezonu zostały wyjaśnione. Jeżeli ma to jednak dalej wyglądać tak, jak wyglądało, to, niestety, powiem "nie" - mówi Grzegorz Gronkiewicz, dotychczasowy jeżdżący dyrektor sportowy Weltouru. - Na rower raczej już nie wsiądę. Rozkręcam właśnie własny biznes, bo z czegoś trzeba żyć. Mam także ciekawą propozycję z Kolejarza Częstochowa. Może w moim rodzinnym mieście powstanie grupa zawodowa? - zastanawia się "Gronek". Propozycję zastąpienia Gronkiewicza otrzymał Robert Baścik. Dyrektor sportowy Weltouru w sezonach 2001-2002 najprawdopodobniej także nie wróci do tej grupy. - Chyba nie skorzystam z oferty pana Gila, bo teraz pracuję w łódzkim Mikomaksie, gdzie w nowym sezonie mam zostać dyrektorem sportowym i menedżerem odpowiedzialnym za kontakty ze sponsorami - tłumaczy Baścik.