Przed meczem Wisła Płock - Widzew

Choć Wisła Płock nie jest ligową potęgą, jej mecze z Widzewem zawsze wywołują wiele emocji.

Przede wszystkim pada w nich dużo goli. Tylko w sześciu ostatnich spotkaniach między tymi zespołami padły 23 bramki, co daje wysoką średnią 3,83 na mecz. Pojedynki Widzewa i Wisły (wcześniej Petrochemii, Petro i Orlenu) mają też niesamowite okoliczności. Dość przypomnieć wydarzenia z 2000 roku, kiedy płocczanie - jak zwykle zresztą - bronili się przed spadkiem. Widzewiacy utrzymanie mieli już w kieszeni, a niektórzy piłkarze łódzkiego klubu próbowali być miłosierni dla kolegów z Płocka. Na szczęście nie wszyscy znali język polski - w Widzewie grało wówczas czterech Litwinów - i zamiast strzelać obok, trafiali do bramki. Kibice z al. Piłsudskiego do dziś wspominają Rafała Pawlaka, który po zwycięskim golu Artura Stesko padł na murawę trzymając się za głowę. - To był wymysł dziennikarzy - wspomina po latach pomocnik Widzewa. Wystarczy obejrzeć kasetę z tego meczu. Nie łapałem się za głowę, tylko uklęknąłem i pocałowałem ziemię. To był gest radości. W gazecie napisał to ktoś o niezdrowych zmysłach. Teraz na ten temat krążą legendy. W następnym meczu zdobyłem dwa gole i już celowo łapałem się za głowę.

Wiele wątpliwości wywołał mecz w kolejnym sezonie. Łodzianie, podobnie jak Orlen, walczyli o utrzymanie. Tyle że drużyna z Płocka była w znacznie gorszej sytuacji. Pojedynek zakończył się porażką Widzewa 1:4, czerwoną kartka ukarany został bramkarz łodzian Adam Piekutowski, którego zmienił między słupkami Maciej Stolarczyk.

Tym razem nie powinno być takich cudów, mimo że obu zespołom bliżej do dna niż do szczytu tabeli. W lepszej sytuacji jest Wisła, która jest bogatsza o cztery punkty. Mimo to więcej oba zespoły łączy niż dzieli:

n w kadrze Widzewa jest czterech byłych piłkarzy Wisły - Przemysław Boldt, Grzegorz Bonk, Piotr Mosór i Sławomir Nazaruk

n w kadrze Wisły jest czterech byłych widzewiaków - Emmanuel Ekwueme, Dariusz Gęsior, Andrzej Kobylański i Maciej Terlecki

n oba zespoły mają po trzech piłkarzy z młodzieżowej reprezentacji Polski; Widzew - Michała Golińskiego, Patryka Rachwała i Michała Stasiaka, Wisła - Wahana Geworgiana, Ireneusza Jelenia i Radosława Matusiaka

n najlepsi strzelcy obu drużyn zdobyli w tym sezonie po pięć goli - w Wiśle Jeleń, w Widzewie Piotr Włodarczyk.

Ten ostatni ma jednak więcej atutów, bo bardzo dobrze zna bramkarza płockiej drużyny Jakuba Wierzchowskiego. Obaj grali bowiem w Ruchu Chorzów oraz olimpijskiej reprezentacji Polski. Poza tym Jeleń może w ogóle nie wystąpić, ponieważ ma kłopoty ze zdrowiem. Na pewno na boisko nie wyjdzie Ekwueme, który leczy kontuzję. Za czerwoną kartkę musi pauzować Nikołaj Branfiłow.

Widzewska kadra w porównaniu z meczem z Amicą Wronki nie powinna się zmienić. Ale skład już tak. W myśl filozofii trenera Jerzego Kasalika, która dopuszcza tylko trzy błędy piłkarza, na ławce rezerwowych usiądzie zapewne Stasiak. Reprezentacyjny obrońca zawinił bowiem przy wyrównującym golu dla wronczan, nie popisał się również w innych sytuacjach. Na ławce rezerwowych usiądzie chyba Goliński, któremu szkoleniowiec zarzuca nadwagę. Poza tym według Kasalika Goliński nie może grać obok Brazylijczyka Juliano.

PRZYPUSZCZALNY SKŁAD WIDZEWA: Robakiewicz - Mosór, Zając, Bruno, Walburg - Pawlak, Becalik, Rachwał, Juliano, Nazaruk - Włodarczyk.

Mecz rozpocznie się w środę o godz. 19.

Jaki będzie wynik?