Wisła po porażce z Odrą

Prezesi Wisły zażądali od PZPN-u, by Mirosław Ryszka, sędzia ostatniego meczu w Wodzisławiu, nie prowadził więcej spotkań z udziałem Wisły. - Żeby było jasne: nie tłumaczymy naszej porażki słabością sędziego. Odra strzeliła prawidłowe gole - zaznaczył wiceprezes Zdzisław Kapka.

Mirosław Szymkowiak jest obrażony na wszystkich dziennikarzy. - Nie podaję ręki, nie rozmawiam - mówi napotkanym żurnalistom, gdy próbują go o coś zapytać. "Szymkowi" chodzi o publikację w jednej z gazet sportowych, w której autor domagał się dla niego czerwonej kartki za niesportowe zachowanie.

- Porozmawialiśmy z Mirkiem. Nie może się tak zachowywać na boisku. Ale zażądamy też od PZPN-u, żeby pan Ryszka nie sędziował więcej naszych meczów - mówił wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka.

Czy piłkarska centrala może takie żądanie spełnić? - Każdy klub ma prawo złożyć wniosek przeciwko wyznaczaniu na jego mecze danego sędziego i kolegium sędziowskie PZPN-u przeważnie przychyla się do takiego wniosku. Niewykluczone, że stanie się tak i tym razem. Zresztą problem rozwiąże się sam, bo nie jest wskazane, aby dany sędzia prowadził mecze jednej drużyny zbyt często - powiedział nam Michał Listkiewicz, prezes PZPN.

Pomeczowe żale

- Za coś takiego Radzewicz nie dostał nawet kartki. Zaatakował mnie, gdy byłem już za linią boczną - Damian Gorawski pokazywał wczoraj swoją łydkę. Dwie długie szramy pokryte strupami. Ślady piłkarskich korków.

- Nie tylko Radzewicz, ale i Kwiek kwalifikował się przy tej akcji do "czerwieni" - stwierdził Kapka. - Ten piłkarz nie był zainteresowany piłką, atakował nogi Gorawskiego.

Adam Piekutowski nie mógł się pogodzić z porażką, stwierdził, że na stadionie w Wodzisławiu panuje fatalna atmosfera. - Gra jakaś dziwna orkiestra i chociaż mają światła, czułem się, jakbym wychodził na pogrzeb, a nie na mecz - opowiadał wiślacki bramkarz.

- Trzeba jednak powiedzieć, że tak słabo jak w pierwszej połowie meczu z Odrą nie zagraliśmy już dawno - ocenił Marcin Baszczyński. Wiceprezes Kapka pierwszą połowę nazwał nawet "makabryczną".

Zarząd Wisły SSA spodziewa się, że Szymkowiak zostanie wezwany przez Wydział Dyscypliny PZPN. - Jeżeli ubliżył sędziemu, to powinien dostać czerwoną kartkę. Od tego jest sędzia - zwraca uwagę Kapka. - Ale jeżeli sędzia nie wie, kto mu ubliżał po meczu, to kogo tu obwiniać?

Prezes Listkiewicz uważa, że w całej sprawie niepotrzebnie górę biorą emocje. - Mirka Szymkowiaka znam od dawna, jest czarującym człowiekiem poza boiskiem, bo na boisku wchodzi w inną skórę - mówi Listkiewicz.

Mauro wraca?

Dzisiaj już nikt przy Reymonta nie będzie myślał o Odrze. Wszyscy skoncentrują się na czwartkowym meczu z Górnikiem Łęczna. Wiślacy będą musieli poradzić sobie bez Szymkowiaka (czwarta żółta kartka). Zanosi się na debiut w tym sezonie Maura Cantoro. W sobotnim meczu rezerw z Górnikiem Wieliczka zagrał dobrze, w dużej mierze dzięki jego asystom Wisła II rozgromiła rywala 5:0. Natomiast nie ćwiczył wczoraj Szymkowiak, a poobijany Daniel Dubicki miał tylko rozbieganie. Na koniec zajęć trener-fizjolog Ryszard Szul zorganizował drużynie ćwiczenia siłowe - serię przeskoków nad płotkami.

Dla "Gazety"

Zdzisław Kapka

wiceprezes Wisły SSA

- Musieliśmy przeprowadzić rozmowę z Szymkowiakiem. W piątek nie wytrzymał presji meczu. W jakimś sensie można Mirka wytłumaczyć, bo to, co wyprawiał sędzia Ryszka, nie można nazwać "normalnym". Dawno nie widziałem tak słabo dysponowanego arbitra. Trzeba jednak dodać: pierwsza połowa była w naszym wykonaniu makabryczna. Później jednak sędzia nie pozwolił nam odrobić strat. Rywale kopali naszych piłkarzy z tyłu, bez piłki, uderzali, a on nie reagował. Niedawno za przypadkowy atak z tyłu Maciek Stolarczyk wyleciał z boiska. W Wodzisławiu takich sytuacji było więcej, jednak pan Ryszka czerwonych kartek nie wyjmował ani nie kwapił się do dyktowania rzutów karnych po ewidentnych faulach na Maćku Żurawskim. Odkąd szefowie jednego z klubów powiedzieli, że Wisła ma za dużo karnych, sytuacja odwróciła się. Teraz ich prawie nie dostajemy.

not. MB

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.