Koniec zapaśniczej sekcji Budowlanych

Mającej ponad pół wieku tradycji sekcji zapasów klasycznych Budowlanych Olsztyn grozi rozwiązanie. - Jej koniec przewiduję z końcem roku - wyrokuje Bolesław Jurewicz, były zawodnik i trener sekcji.

Bolesław Jurewicz jest już nie tylko byłym zawodnikiem, ale i byłym trenerem sekcji zapasów klasycznych Budowlanych, bowiem złożył rezygnację z pracy w klubie i poprosił jednocześnie o zwolnienie go z funkcji wiceprezesa do spraw sportowych KS Budowlani. - Ta decyzja dojrzewała we mnie od dłuższego już czasu, ale zawsze ktoś mnie przekonał, by jeszcze jakiś czas poczekać - mówi Bolesław Jurewicz. - W końcu jednak nie wytrzymałem fatalnej sytuacji finansowej i organizacyjnej w klubie, napisałem podanie, do czego zdopingował mnie również i lekarz, sugerując, bym znacznie zwolnił tempo życia. Przede wszystkim miałem dość ciągłego biegania za sprawami sekcji - od sprzątania sali poczynając, a na pozyskiwaniu dla niej pieniędzy kończąc. I mniejsza o to, że ta ciągła żebranina była upokarzająca. Najgorzej, że od jakiegoś czasu nie dawała ona efektów. Firmy nie mają po prostu pieniędzy i ochoty, by wspierać jakieś tam zapasy.

Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych Budownictwa i Falco z Olsztyna to jedyne firmy, które nie szczędzą grosza dla olsztyńskiej sekcji. Inne padły albo się wycofały z łożenia na klasyków w Budowlanych.

- Nie mam już odwagi iść do Zdzisława Binerowskiego, szefa formy PRIB, i prosić go o pieniądze, bo to byłaby już przesada - mówi Jurewicz. - Nie mam nawet odwagi zakomunikować panu Binerowskiemu, bo jest on od lat oddany zapasom, że sekcja rychło przestanie istnieć. Wstydzę się po prostu spojrzeć mu w oczy.

W sekcji zapasów Budowlanych trenuje ok. 80 zawodników. Opiekują się nimi już tylko dwaj trenerzy: Zdzisław Kalisz i Ryszard Mielczarek, którzy również sygnalizują, że niebawem zechcą rozstać się z klubem. I choć kochają zapasy, podobnie jak Jurewicz są do tego zmuszeni.

- Otrzymałem zapewnienie, że Kalisz z Mielczarkiem poprowadzą jeszcze zajęcia do końca grudnia - mówi Mirosław Umbras, dyrektor KS Budowlani. - I to wszystko, co jeszcze mogą zrobić dla sekcji. Obaj mają pracę zawodową i ona jest dla nich priorytetem. Dalsze godzenie obowiązków służbowych z większymi zadaniami w klubie po odejściu Jurewicza przerasta możliwości czasowe obu. I ja to rozumiem.

W grudniu odbędzie się Walne Zebranie KS Budowlani i wówczas mają zapaść decyzje, co do dalszych losów sekcji zapasów, a także i całego klubu, którego sytuacja finansowa stała się niepokojąco zła.

- W kasie mamy pustki, a jeszcze musimy uregulować płatności w związku z dwoma przegranymi procesami w sądzie - mówi Mirosław Umbras. - Nie dało się bowiem dowieść, że rugbyści, wydając 4 tys. zł na jubileuszowy bankiet, bawili się na koszt własny, a nie klubu. Trzeba też wypłacić zaległe pensje byłemu dyrektorowi klubu. Nie wiem skąd wziąć na to wszystko. Zwołałem więc Walne. Niech członkowie klubu decydują, co dalej robić.

- Przewiduję, że po tym zebraniu sekcja zapasów przestanie po prostu istnieć - mówi Jurewicz. - Oczywiście żałuję tego, zwłaszcza że mamy osiągnięcia i specjalistyczną salę sportową do zapasów. Jest tam na stałe rozłożona mata, siłownia i sauna. Słowem luksus. Tylko jednego nam brakuje - pieniędzy i wsparcia miejskich oraz wojewódzkich władz dla zapasów.

W Budowlanych podjęto już decyzję, że nie będzie w Olsztynie największego w kraju turnieju młodzików "O Puchar Warmii i Mazur".

- Nie ma mi kto pomóc w jego przygotowaniu - oświadcza Bolesław Jurewicz. - Dlatego też zerwałem z OSiR-em umowę o wynajęciu na te zawody hali Urania. Turniej, który w tym roku będzie już 32. z kolei, jednak chyba uratujemy. Trudu jego zorganizowania podjęli się bowiem sprzymierzeńcy zapasów w Lidzbarku Warmińskim.

Bolesław Jurewicz, mimo że zrezygnował z pracy w Budowlanych, zostaje nadal przy zapasach. Nadal będzie prezesem Warmińsko-Mazurskiego Związku Zapasów w Olsztynie i członkiem Zarządu Polskiego Związku Zapasów. Jurewicz wciąż też będzie prowadził zajęcia w podsekcji zapasów Polonii Lidzbark Warmiński w Rogóżu.

Copyright © Agora SA