Derby dla gospodarzy

Raków wygrał z Lotnikiem, a MKS Myszków z Jurą Niegowa. Trzy punkty zdobył też KS Włodar.

W meczu kolejki KS Raków w derbach regionu pokonał Lotnika Goliard Kościelec 1:0. Zwycięskiego gola zdobył najskuteczniejszy strzelec regionu Tomasz Czok. Było to już dziesiąte trafienie napastnika Rakowa w tym sezonie.

Pierwsze 45 minut przebiegało pod dyktando częstochowian. Podopieczni trenera Andrzeja Samodurowa już po pięciu minutach gry mogli prowadzić, ale Daniel Lisowski, będąc pięć metrów od bramki Lotnika, przestrzelił nad poprzeczką. Później Raków atakował, ale obrońcy Lotnika i bramkarz Grzegorz Cyruliński umiejętnie bronili dostępu do siatki.

Goście najlepszą akcję wypracowali w 44. minucie. W pole karne gospodarzy wbiegł Kamil Puchała. Miał przed sobą tylko bramkarza Cezarego Siwego, ale strzelił lekko i niecelnie.

Po zmianie stron gra się wyrównała. Zarówno Raków, jak i Lotnik często gościli pod bramką rywali. Częstochowianie zdobyli gola w 78. minucie. Z lewej strony w pole karne do nieobstawionego Czoka dośrodkował Piotr Ojczyk. Napastnik Rakowa niezbyt mocnym strzałem głową zagwarantował trzy punkty gospodarzom. Bliski podwyższenia wyniku był jeszcze Maksymilian Rogalski, ale piłka po uderzeniu z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę.

- Mecz był wyrównany - skomentował trener Lotnika Jan Teodorczyk. - Bramkę straciliśmy w trochę niefrasobliwych okolicznościach. Gdyby Puchała wykorzystał sytuację przed przerwą, mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. My również mogliśmy wygrać, bo obie drużyny stworzyły wiele sytuacji. Ale cóż, taki jest sport... Gratuluję gospodarzom. To zwycięstwo przybliża ich do awansu.

- Mecz nie stał może na wysokim poziomie, ale najważniejszy jest wynik - powiedział trener Samodurow. - Mieliśmy lekką przewagę, ale Lotnik groźnie kontratakował. Udało nam się w końcówce uzyskać gola i myślę, że wygraliśmy zasłużenie.

21 października częstochowian czeka kolejny ciężki pojedynek. O godz. 14 na stadionie przy ul. Limanowskiego zmierzą się z Jagiellonią Białystok w rewanżowym spotkaniu 1/4 Pucharu Polski.

MKS Myszków - Jura Niegowa 2:1 (1:0)

Pojedynek w Myszkowie był drugim spotkaniem derbowym rozegranym w weekend w naszym regionie.

- Mogliśmy strzelić gościom jeszcze kilka bramek, ale zawodziła nas skuteczność - ocenił przebieg meczu trener MKS Krzysztof Całus. - Byliśmy zespołem lepszym, dojrzalszym i zasłużenie wygraliśmy.

Początek spotkania był wyrównany. Obydwa zespoły grały asekuracyjnie i czekały na błąd przeciwników. Gospodarze prowadzenie objęli w 37. minucie, gdy na polu karnym gości podcięty został Dawid Kurzaczek, a jedenastkę pewnie strzelił Świder.

Po przerwie Jura ruszyła do odrabiania strat, jednak po kontrze gospodarzy w 58. minucie straciła drugiego gola. Dośrodkowanie z lewej strony przejął Łukasz Stefański i strzałem z ostrego kąta umieścił piłkę w bramce Jury. Ten sam zawodnik mógł jeszcze dwa razy wpisać się na listę strzelców.

Goście - nie mając nic do stracenia - postawili wszystko na jedną kartę. Kontaktową bramkę zdobył Krzysztof Maciąg.

- Gra była wyrównana, ale myszkowianie wygrali, bo mieli lepszych młodzieżowców - powiedział trener Jury Grzegorz Szulc. - W dodatku w ostatnich dziesięciu minutach meczu umiejętnie grali na czas.

Unia Alba Dąbrowa Górnicza - KS Włodar Domex 1:2 (0:0)

Mecz na swoją korzyść rozstrzygnęli również piłkarze KS Włodar Domex. Częstochowianie w Dąbrowie Górniczej pokonali Unię 2:1. - Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, a przeciwnik postawił nam duży opór. Niepotrzebną nerwowość wprowadził sędzia. Dwa razy nasi zawodnicy, gdy wychodzili na czyste pozycje, zostali faulowani, a ze strony sędziego nie było żadnej reakcji. Szczęście się do nas uśmiechnęło w końcówce, gdy gola na wagę trzech punktów zdobył Dariusz Krężel.