Alba Berlin - Idea Śląsk Wrocław 81:77

KOSZYKÓWKA W pierwszym meczu turnieju Berlin Basketball Trophy 2003 koszykarze Idei Śląska Wrocław przegrali z Albą Berlin 81:77

Bezpośrednio na turniej do Berlina przyleciał amerykański center Ryan Randle, który ma być testowany we wrocławskim zespole. Randle nie wyszedł w pierwszej piątce, ale na początku II kwarty asystent trenera Jerzy Chudeusz zaczął mu tłumaczyć zagrywki Śląska i po chwili Amerykanin wszedł na parkiet. Pierwsze zagrania miał fatalne - raz przerzucił kosz, a później bardzo źle zachował się w obronie, gdzie dwa razy został łatwo ograny przez Jovo Stanojevicia. Jednak z każdą minutą grał coraz lepiej, problem w tym, że najbardziej aktywny był poza strefą podkoszową. Do przerwy Randle zdobył 6 punktów, wszystkie rzutami z półdystansu. W drugiej połowie Randle słabo spisywał się w obronie. W efekcie w walce pod koszem najczęściej z rywalami musiał przepychać się Wójcik. Teoretycznie Amerykanin ma być centrem (przynajmniej na tej pozycji występował w NCAA), ale w pierwszej połowie pojedynku z Albą tego nie pokazał.

Śląsk świetnie zaczął mecz i po niecałych dwóch minutach prowadził 9:1, a później aż 23:13. Wrocławianie świetnie grali szybkim atakiem, dobrze rozgrywał były zawodnik Alby Phelps (przywitany owacją przez berlińskich kibiców), a pod koszem nie do zatrzymania był Adam Wójcik. Skrzydłowy Śląska z łatwością ogrywał jednego z czołowych środkowych europejskich Stanojevicia oraz Szymona Szewczyka. W pierwszej kwarcie Wójcik zdobył 11 punktów, ale później usiadł na ławce rezerwowych z workiem lodu przyłożonym do łokcia. Ucierpiał też Robert Skibniewski, który przypadkowo oberwał w nos od DeJuana Collinsa, aż polała się krew.

Kolejne dobre spotkanie rozgrywał Tanel Tein. Jeżeli Tein będzie dalej w tak dobrej dyspozycji, to wrocławscy kibice przestaną tęsknić za Andriusem Giedraitisem. Estończyk jest nie mniej inteligentny na boisku, a na dodatek efektowny w grze i o wiele lepszy w defensywie.

Alba szybko wyrównała przed końcem pierwszej kwarty, ale w drugiej połowie Śląsk cały czas utrzymywał kilkupunktową przewagę. W berlińskim zespole zgodnie z oczekiwaniami najważniejszymi postaciami byli Collins i Stanojević, natomiast Polak Szymon Szewczyk wszedł do gry z ławki rezerwowych. Raz trafił z dystansu, raz wykończył szybki atak, a wkrótce potem znów usiadł na ławce.

Po przerwie Śląsk rozgrywał niezły mecz. Dobrze grą zespołu kierował Phelps. Jednak wielkim problemem wrocławian jest brak zmiennika dla amerykańskiego rozgrywającego. W czwartej kwarcie momentami Phelps kulał na parkiecie, a mimo to grał dalej. Niestety, słabo spisywał się Skibniewski, a próbowany na rozegraniu Tein zupełnie sobie z tym nie radził.

Dramatyczna była końcówka meczu. Na 1,5 min przed koncem pojedynku Śląsk jeszcze prowadził, ale Wójcik nie trafił z rzutu osobistego, a Phelps z dystansu i Alba zdołała zapewnić sobie wygraną.

Alba Berlin - Idea Śląsk Wrocław 81:77

Kwarty: 25:25, 15:19, 18:19, 23:14

Idea Śląsk: Phelps 17 (2), Tein 9 (1), Zieliński 7, Wójcik 18, Wiekiera 6 (2) oraz Ignerski 2, Randle 9, Hyży 5, Skibniewski 3. Najwięcej dla Alby: Collins 22 (2), Stanojević i Best po 16.

W pierwszym czwartkowym spotkaniu turnieju Berlin Basketball Trophy 2003 Maccabi Tel Awiw wygrało z Partizanem Belgrad 102:91. W piątek Idea Śląsk zmierzy się z Partizanem.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.