Ivett, KP Polska Energia i BBTS przed startem ekstraklasy mężczyzn

Podczas letniej przerwy nastąpiły bardzo duże zmiany w składach naszych drużyn. Proporcjonalnie wysokie są też aspiracje śląskich ligowców, dwa z nich poważnie myślą o mistrzowskim tytule

W Bielsku jest aż dziewięciu nowych zawodników, w Sosnowcu i w Jastrzębiu niewielu mniej. Nie są to jednak nowicjusze. Działacze i trenerzy w większości postawili na uznanych i doświadczonych graczy.

Sezon zapowiada się bardzo ciekawie, a śląscy kibice wymarzyli sobie finał, w którym po dwóch stronach siatki staną zespoły Ivettu i KP Polskiej Energii. Czy tak będzie, przekonamy się wiosną przyszłego roku.

Ivett Jastrzębie Borynia

W trzecim zespole ubiegłego sezonu doszło latem do wielu zmian. Przede wszystkim po czterech latach pracy z drużyną rozstał się trener Jan Such. Jego miejsce zajął 46-letni Słowak Igor Prielożny, przed laty doskonały siatkarz, reprezentant Czechosłowacji, mający spore doświadczenie i sukcesy w pracy trenerskiej w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. W zespole pojawiła się grupa nowych zawodników. W miejsce najlepszego atakującego w ubiegłorocznym sezonie Petera Divisa sprowadzono Radosława Rybaka z Morza Szczecin. Działacze Ivettu zakontraktowali też m.in. mistrza świata juniorów Michała Kaczmarka. Na przedsezonowej prezentacji zespołu prezes jastrzębskiego klubu Roman Chwastyk obiecywał kibicom medal. Wydaje się, że ze słowackim szkoleniowcem, bardzo chwalonym przez zawodników za świetny warsztat, i grupą nowych zawodników Ivett będzie na to stać. - Nikt w klubie nie stawiał nam celów, o jakie mamy grać. Sami chcemy walczyć o jak najwyższe lokaty, grać dla siebie, bo wiemy, że stać nas na wiele. Faworyci? Groźna na pewno będzie ekipa z Sosnowca. Jest jednak grupa pięciu, sześciu zespołów o zbliżonym poziomie. To lepiej dla siatkówki i kibiców, na pewno będzie ciekawie. Pierwsza runda rozgrywek pokaże, na co kogo stać - uważa Rybak, który do klubu z Jastrzębia wrócił po kilku latach przerwy. - Chcemy wypaść jak najlepiej. Wszystko i tak będzie się rozstrzygało w play offach - dodaje Przemysław Michalczyk, kapitan Ivettu.

Kadra: 1. Sławomir Szczygieł (ur. w 1978 r., 203 cm wzrostu), 2. Marcin Wika (83, 193), 3. Przemysław Michalczyk (73, 191), 4. Grzegorz Pilarz (80, 189), 5. Radosław Rybak (73, 196), 6. Arkadiusz Terlecki (80, 201), 7. Krzysztof Wójcik (60, 180), 8. Michał Kaczmarek (84, 200), 9. Wojciech Serafin (78, 194), 10. Piotr Gabrych (72, 197), 11. Grzegorz Nowak (75, 200), 12. Pavel Chudik (74, 190).

Trener: Igor Prielożny.

Przyszli: Rybak (Morze Szczecin), Serafin (Mostostal Kędzierzyn-Koźle), Terlecki, Wika (obaj Górnik Radlin), Pilarz (BBTS Bielsko-Biała), Kaczmarek (SMS Spała).

Odeszli: Peter Divis (KP Polska Energia Sosnowiec), Piotr Łuka (NKS Nysa), Adam Gniecki (MCKS Górnik Jaworzno), Siergiej Trocki (powrót do Rosji), Wojciech Pawłowski (AKS Rzeszów), Robert Kopciński (szuka klubu).

KP Polska Energia Sosnowiec

Nikt tego głośno nie mówi, ale w Sosnowcu chcą odzyskać mistrzowski tytuł i wystąpić w następnych rozgrywkach elitarnej Ligi Mistrzów. Trener Andrzej Urbański już raz doprowadził "Kaziki" do złotych medali. To było siedem lat temu. Z tamtego składu w drużynie pozostał już tylko Rafał Legień. - Chcemy w tym sezonie zdobyć medal, ale trzeba pamiętać, że w lidze będzie co najmniej pięć równorzędnych zespołów - zapowiada szkoleniowiec.

W ubiegłym sezonie beniaminek spisał się nadzwyczaj dobrze, zdobywając czwarte miejsce w lidze oraz Puchar Polski.

"Kaziki" wymieniły sporą część składu. Do zespołu przyszli dwaj Słowacy - Peter Divis i Robert Hupka. Ten pierwszy w ubiegłym sezonie grał w barwach Ivettu Jastrzębie i został uznany za najlepszego atakującego ligi. Hupka natomiast grał ostatnio we włoskiej Serie B, jest też podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji.

Ciekawymi wydarzeniami lata było również sprowadzenie ze Skry Bełchatów czołowego polskiego rozgrywającego Łukasza Żygadły oraz powrót do Sosnowca po ośmiu latach reprezentanta Damiana Dacewicza. Ten drugi wspólnie z Marcinem Nowakiem będzie stanowił jedną z najsilniejszych par środkowych w Polsce. - Zostałem w "Kazikach", bo chcę tu powalczyć o medal - mówi Nowak.

Podczas przygotowań do sezonu trener Urbański nie miał do dyspozycji podstawowych zawodników, którzy ze swoimi reprezentacjami występowali na mistrzostwach Europy w Niemczech.

Szyki szkoleniowcowi niewątpliwie pokrzyżowała też kontuzja reprezentanta Czech Premysla Obdrzalka, który miał być pierwszym libero zespołu. W tej sytuacji rozwiązano kontrakt z Czechem, a rolę libero wziął na siebie najbardziej doświadczony gracz - Legień. W okresie przygotowawczym sosnowiczanie spisywali się nadzwyczaj dobrze. Grając w okrojonym składzie, wygrali silnie obsadzone turnieje w Bełchatowie i Bielsku.

Kadra: 1. Grzegorz Wagner (65, 182), 2. Łukasz Żygadło (79, 200), 3. Krzysztof Niedziela (78, 194), 4. Damian Dacewicz (74, 207), 5. Sławomir Kudłaczewski (72, 194), 8. Peter Divis (78, 198), 9. Jakub Łomacz (82, 187), 10. Marcin Nowak (75, 215), 11. Robert Hupka (81, 195), 12. Daniel Pliński (78, 205), 15. Rafał Legień (69, 190).

Trener: Andrzej Urbański.

Przyszli: Żygadło (Skra Bełchatów), Dacewicz (AZS Częstochowa), Divis (Ivett Jastrzębie), Hupka (Asti, Włochy), Kudłaczewski (Skra Bełchatów);

Odeszli: Siergiej Żywołożny (Gwardia Wrocław lub powrót do Moskwy), Daniel Matoska (Vavex P ~bram, Czechy), Robert Milbrant (Ivett Jastrzębie, powrót z wypożyczenia), Radosław Maciejewicz (GTPS Gorzów), Filip Szewczyk (SPS Automark Zduńska Wola).

BBTS Siatkarz Original Bielsko-Biała

W Bielsku w tym sezonie ekstraklasy miało nie być, tymczasem trener Wiesław Popik i jego siatkarze sprawili kibicom miłą niespodziankę. Po wycofaniu z PLS szczecińskiego Morza, bielszczanie wzięli udział w turnieju barażowym o zwolnione miejsce i okazali się najlepsi. W Radomiu stracili tylko dwa sety. - Planowaliśmy zdobyć awans w przyszłym sezonie, udało się to znacznie szybciej i bardzo się z tego cieszymy - mówi trener Popik, były siatkarz bielskiego klubu.

W trakcie przerwy w rozgrywkach BBTS kompletnie przemeblował skład. Pozostało ledwie dwóch zawodników, a dziewięciu to nowi ludzie. Liderem drużyny ma być pozyskany z Wrocławia libero Rafał Kwasowski. 32-letni siatkarz może być jednym z najlepszych na swojej pozycji. Duże wzmocnienia to niewątpliwie dwaj Słowacy - Andrej Barbierik i Vladimir Prochazka mają za sobą występy w drużynie narodowej. Ten drugi to również reprezentant Słowacji w siatkówce plażowej. - Leworęczny Prochazka powinien okazać się jednym z najlepszych na swojej pozycji w kraju, a Barbierik to typowy "killer", który będzie zdobywał sporo punktów - zachwala Bogdan Lindnert, dyrektor sportowy BBTS.

Nowy skład gra ze sobą zaledwie od miesiąca i jego największym mankamentem jest brak zrozumienia. - Musimy popracować nad lepszym zgraniem między środkowymi i rozgrywającym. Powinno być coraz lepiej, czas będzie działał na naszą korzyść - dodaje dyrektor BBTS.

Głównym celem beniaminka będzie utrzymanie w lidze. - Chcemy być w czołowej ósemce, zamierzamy też sprawić trochę niespodzianek w meczach z faworytami - zapowiada trener Popik. Okazja do sprawienia sensacji nadarzy się już na początku sezonu, bo pierwsze dwa mecze bielszczanie rozegrają z faworyzowanymi drużynami z Jastrzębia i Sosnowca.

Kadra: 1. Rafał Kwasowski (71, 196), Maciej Fijałek (82, 186), Zbigniew Żurek (83, 187), 5. Artur Żyliński (84, 197), 7. Jakub Bednaruk (76, 191), 8. Vladimir Prochazka (73, 193), 9. Bartosz Węgrzyn (84, 205), 10. Wojciech Gradowski (80, 191), 11. Rafał Marczuk (73, 204), 12. Albert Semeniuk (67, 198), 13. Andrej Barbierik (77, 197).

Trener: Wiesław Popik.

Przyszli: Bednaruk (Skra Bełchatów), Kwasowski (Gwardia Wrocław), Semeniuk i Fijałek (obaj Beskid Andrychów), Żurek (AZS Opole), Prohazka (Danzaz Ostrawa), Węgrzyn (SMS Spała, Barbierik (VK Puchov).

Odeszli: Grzegorz Pilarz (Ivett Jastrzębie), Grzegorz Kosadka (Górnik Jaworzno), Paweł Kupisz (Resovia), Zdzisław Jabłoński (koniec kariery), Radosław Janora (Beskid Andrychów), Milan Gespierik (powrót do Presova), Jakub Marzewski (Beskid Andrychów), Marcin Kudłacik (NKS Nysa).

Igor Prielożny

trener Ivettu Jastrzębie Borynia

Naszym pierwszym celem jest dostanie się do play off z pierwszej czwórki. A potem wszystko jest możliwe. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest grupa pięciu, sześciu zespołów, które mają takie same cele. Oprócz nas to: Mostostal, Bełchatów, Sosnowiec, Olsztyn i Częstochowa. Na pewno mocni będą też ligowi debiutanci. Mój zespół ma duże możliwości. Pokazał to ostatni turniej w Zdzieszowicach, gdzie graliśmy bez Nowaka i Gabrycha, a mimo to zwyciężyliśmy. Każdy zna swoją rolę w drużynie i pozycję. Liczę też na nasz dobry start w rozgrywkach o europejskie puchary [7-9 listopada w czeskim Pribramie rywalami Ivettu w Pucharze Konfederacji będą m.in. Vavex Pribram i Nikaia Pireus - przyp. red.].

not. zich