I liga piłki nożnej: Odra Wodzisław - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:2

Niedoceniani

Świt Nowy Dwór Mazowiecki to chyba najbardziej niedoceniany zespół polskiej ekstraklasy. Gdzie nie pojadą, rywale zawsze liczą, że łatwym kosztem zdobędą trzy punkty. Nie inaczej było i Wodzisławiu

- Szkoda straconych punktów. No z kim mamy wygrywać u siebie, jak nie ze Świtem? - rozkładał po meczu ręce Marcin Radzewicz, pomocnik wodzisławskiej Odry.

Goście z każdym meczem nabierają jednak doświadczenia, pewności siebie i wcale nie godzą się z rolą dostarczyciela punktów. - Czas budowy drużyny się kończy. Chociaż nadal przytrafiają nam się błędy, rozumiemy się coraz lepiej - przekonywał Sergiusz Wiechowski, pomocnik drużyny gości.

Na razie jednak piłkarze z Nowego Dworu nadal pozostają bez zwycięstwa w lidze. - Myślę, że już niedługo. Może już za tydzień, w spotkaniu z Amicą Wronki - zastanawiał się Maxwel Kalu, napastnik Świtu.

Zawodnik z Nigerii był najlepszym piłkarzem sobotniej potyczki. Szybki, zdecydowany, dobrze wyszkolony technicznie, był dla obrońców Odry poważnym kłopotem. Kalu dwa razy skorzystał z dokładnych prostopadłych podań Piotra Orlińskiego i mocnymi, mierzonymi strzałami z pola karnego nie dał Marcinowi Bębnowi szans na skuteczną interwencję.

Jego ocenę obniża sytuacja z 73. min, gdy brutalnie sfaulował na środku boiska Jana Ciosa i za karę zobaczył czerwoną kartkę. - Faul był na pewno, ale co najwyżej na żółtą kartkę! Piłkarze Odry zaczęli jednak krzyczeć: czerwona, czerwona! I sędzia wyrzucił mnie z boiska. W tej sytuacji bramki, które zdobyłem, w ogóle mnie nie cieszą. Nie czuję się bohaterem - kręcił głową czarnoskóry piłkarz.

Kalu grał główną rolę jeszcze w jednym wydarzeniu, które mogło poważnie zaważyć na losach meczu. W 61. min, balansując ciałem, zmylił w polu karnym Błażeja Jankowskiego, a ten, starając się zażegnać niebezpieczeństwo, przewrócił go na ziemię.

Rzut karny starał się zamienić na gola Wiechowski. Zawodnik Świtu uderzył piłkę jak trzeba, mocno, tuż przy słupku, co jednak z tego, skoro Bęben już tam był. - To moja pierwsza przestrzelona jedenastka w karierze. Zawsze uderzam w prawy róg, widać Marcin o tym wiedział. Już się wyleczyłem ze strzelania karnych - uśmiechał się piłkarz.

- Przed meczem czułem, że będzie karny i że go obronię. Od początku byłem zdecydowany na to, że rzucę się w prawą stronę. Która to już obroniona jedenastka? Nie liczę. To już zadanie dla statystyków. Chcę tylko dorównać ojcu. Tę obronę dedykuję żonie Gabrysi - podkreślał bramkarz Odry.

Wodzisławianie długo nie mogli sobie poradzić z mądrze grającym przeciwnikiem. Koronkowe akcje nie były żadnym zagrożeniem dla defensywy gości. Gdy wydawało się, że goście zejdą na przerwę z jednobramkową zaliczką, Marcin Radzewicz wykorzystał dobre podanie Rafała Jarosza i strzałem z kilku metrów pokonał Arkadiusza Malarza. - Na początku chciałem strzelać, zrobiłem zamach i się rozmyśliłem - pomyślałem, że jednak podam. Ale, że nikt nie był wolny, to wziąłem obrońcę na plecy i uderzyłem po długim rogu - opowiadał Radzewicz. - Stracony gol podciął nam skrzydła. Bramka do szatni dodała nam wiary we własne siły - opisywał Bęben.

I rzeczywiście od pierwszych minut drugiej połowy lepszą drużyna byli gospodarze. W 57. minucie było już 2:1. Po dobrze wykonanym przez Marcina Nowackiego rzucie rożnym, najwyżej wyskoczył Wojciech Myszor i strzałem głową skierował piłkę do siatki. - Wtedy uwierzyłem, że wygramy ten mecz. Potem okazało się, że jednak za szybko - mówił Radzewicz.

Do ostatnich sekund gospodarze walczyli o zwycięskiego gola. Już w doliczonym czasie gry bardzo groźnie uderzali z dystansu Kwiek i Radzewicz piłka jednak nie znalazła drogi do siatki.

Odra Wodzisław (1) 2

Świt Nowy Dwór Mazowiecki (1) 2

Strzelcy bramek

Odra: Radzewicz (44. z podania Jarosza), Myszor (57. z podania Nowackiego)

Świt: Kalu (11. z podania Orlińskiego, 69. z podania Orlińskiego)

Odra: Bęben - Grzyb (78. Nosal), Cios, Janowski, Myszor - Jarosz (46. Sokołowski), W. Górski, Kwiek, Nowacki, Radzewicz - Masłowski (66. Pałkus).Świt: Malarz - Szeremet, Unierzyski, Bystroń, Kaliciak - Wiechowski, Zganiacz Ż (83. Gołębiewski), Orliński (80. Karwan Ż), Anih Ż - Kalu CZ, Mierzejewski Ż (90. Adamczyk).

Sędziował: Grzegorz Kasperkowicz (Poznań), widzów: 2500

Rozmowy pod szatnią

Grzegorz Kaliciak (Świt)

Pierwsza połowa dla nas, druga dla Odry. Remis chyba sprawiedliwy. Szkoda, że kończyliśmy w dziesiątkę. Kalu zagrał ostro, ale to nie był złośliwy faul. Wszystko było w ferworze walki.

Wojciech Górski (Odra)

No i jubileusz popsuty [Górski rozegrał w sobotę 200. mecz w lidze - przyp.red.]. Jestem wściekły, ten mecz powinniśmy wygrać. Przed spotkaniem interesowały nas tylko trzy punkty. Tym bardziej żal, że zwycięstwo było realne.

Sergiusz Wiechowski (Świt)

Gdyby nie nasza niedokładność i proste błędy w obronie, ten mecz powinniśmy wygrać.

W pierwszej połowie mieliśmy kilka okazji, które powinny zakończyć się bramkami. Nie udało się i po przerwie to się zemściło.

Marcin Radzewicz (Odra)

Zaczęliśmy fatalnie, potem było już lepiej, ale i tak czujemy niedosyt. Były okazje na następne bramki, ale znowu zawiodła skuteczność.

Marcin Bęben (Odra)

Mamy młody, niedoświadczony zespół. Wielu piłkarzy jeszcze nie tak dawno mogło tylko pomarzyć o grze w ekstraklasie. To czasami wychodzi, trzęsą nam się nogi. Kwestia czasu i nasza gra powinna być coraz lepsza.

not. tod, macz.

Zdaniem trenerów

Mirosław Copjak (Świt)

Ciekawe widowisko. Kibice powinni być zadowoleni. Myślę, że obie drużyny zasłużyły na słowa pochwały. Przyjechaliśmy do Wodzisławia wygrać.

Ryszard Wieczorek (Odra)

Szkoda. Wyciągnęliśmy z 0:1 na 2:1, wydawało się, że wszystko mamy pod kontrolą. Za dużo pewności siebie, luzu i cały wysiłek poszedł na marne. Za chęci, ambicję, serce do gry brawa dla obu drużyn.

not. tod

Bohater, antybohater meczu

Maxwel Kalu - strzelił dwie bramki, wypracował rzut karny. Tylko ta czerwona kartka...

ODRA - ŚWIT

17 strzały 7

8 celne 5

8 faule 9

0 żółte kartki 4

0 czerwone kartki 1

4 spalone 1

0 słupki i poprzeczki 1