Henryk Kasperczak ma kłopoty z obroną przed meczem z Wisłą Płock

Mariusz Jop czuje niedosyt treningów po zgrupowaniu kadry, a do kontuzjowanych Jacka Paszulewicza i Arkadiusza Głowackiego dołączył w czwartek Łukasz Nawotczyński, który przerwał trening. Kto zagra z Płockiem w obronie?

- Jestem po pięciu dniach "nic nie robienia". Moja forma to wielka niewiadoma - obawia się Mariusz Jop, który właśnie wrócił ze zgrupowania reprezentacji razem z Maciejem Żurawskim, Mirosławem Szymkowiakiem i Marcinem Baszczyńskim.

Forma Jopa to dopiero początek kłopotów z obsadą obrony na mecz z Wisłą Płock. Z wczorajszych zajęć wcześniej zszedł Łukasz Nawotczyński, któremu już w ostatnim meczu młodzieżówki dokuczał ból mięśni grzbietowych. Trener Henryk Kasperczak nie może jeszcze liczyć na Jacka Paszulewicza. "Pasza" trenuje indywidualnie, na razie trener-fizjolog Ryszard Szul zaleca mu tylko 40-minutowe przebieżki. - Wieczorem moja kostka puchnie. Obawiam się, że nie wrócę do gry wcześniej niż Arek Głowacki [czyli za mniej więcej trzy tygodnie - przyp. red.] - kręci głową Jacek Paszulewicz.

Tymczasem "Głowa" ćwiczy mocno skippingi. - Mam już za sobą prawie miesiąc przygotowań, z moją kondycją i wytrzymałością nie jest najgorzej - mówił nam wczoraj. - Teraz chodzi o to, żeby kolano się zabliźniło i żebym mógł bez przeszkód kopać piłkę.

Gdyby rehabilitacja Głowackiego postępowała już bez żadnych komplikacji, byłby cień szansy, że wspomoże kolegów w arcytrudnym meczu z Groclinem (najprawdopodobniej 28 września).

Wczoraj z powodu bólu mięśni brzucha nie trenował też Tomasz Frankowski.

Po południu do Niemiec wyjechała ekipa po przechodzącego rehabilitację Maura Cantoro. Niestety, wieści dochodzące z Gelsenkirchen nie są pomyślne. Stan kolana Argentyńczyka znowu uległ pogorszeniu. Ponoć jego więzadło jednak było zerwane i tylko lekko się zabliźniło - dlatego Cantoro tak długo nie może się wyleczyć. W każdym razie trudno liczyć na to, aby nazajutrz po meczu Wisły Kraków z Wisłą Płock Mauro zaczął trenować z drużyną na sto procent.

Wczoraj przed Wydziałem Dyscypliny PZPN miał stanąć Kalu Uche i przedstawiciel Wisły, jednak sprawę przeniesiono na przyszły tydzień na prośbę krakowskiego klubu. - Po prostu nasz prawnik zajmujący się sprawą Kalu nie mógł dzisiaj pojechać do Warszawy - wyjaśnił wiceprezes Wisły SSA Zdzisław Kapka.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.