Rozwój Katowice - Śląsk Wrocław 2:1

PIŁKA NOŻNA. Te kartki to jak z kabaretu - komentował po meczu trener Grzegorz Kowalski. Śląsk w spotkaniu z Rozwojem stracił trzy punkty i dwóch czołowych graczy. Krzysztof Szewczyk znakomicie prowadził grę Śląska - mówili sami rywale, ale w 55. minucie dostał czerwoną kartkę. To samo spotkało w końcówce meczu Andrzeja Ignasiaka - strzelca gola dla Śląska. Za tydzień mecz z Zagłębiem Sosnowiec

Faworytem sobotniego spotkania był Śląsk. Wrocławianie do pojedynku z Rozwojem nie przegrali jeszcze spotkania. Dość nieoczekiwanie z odsieczą katowiczanom przyszedł Rafał Witkowski. Ten doświadczony zawodnik (ma za sobą ponad sto gier w ekstraklasie, m.in. w GKS Katowice, Groclinie i Zagłębiu Sosnowiec) podpisał kontrakt dzień przed meczem.

Gospodarze zaczęli odważnie, przez pierwszy kwadrans przeważali. Już w 17. sekundzie mogli objąć prowadzenie, ale Sławomir Mogilan, zamiast strzelać próbował, podawać i piłka wylądowała za boiskiem. W pierwszym kwadransie miejscowi mieli jeszcze kilka niezłych okazji pod wrocławską bramką, ale żadnej nie wykorzystali. - Po piętnastu minutach mogło być i 3:0 dla Rozwoju - przyznał po meczu trener gości Grzegorz Kowalski.

Ale zamiast bramki dla gospodarzy, kibice zobaczyli gola dla Śląska. Po rzucie rożnym głową do siatki trafił Andrzej Ignasiak. Od tego momentu wrocławianie przejęli inicjatywę - atakowali, stwarzali groźne sytuacje pod bramką Marka Kolonki, a miejscowi popełniali błąd za błędem. Gdyby Krzysztof Szewczyk wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i zdobył gola, mecz wygraliby zapewne piłkarze Śląska. Tymczasem w II połowie role zupełnie się odmieniły. W dużej mierze to efekt czerwonej kartki (druga żółta), którą krakowski sędzia Grzegorz Dubiel pokazał w 55. minucie właśnie Szewczykowi.

- Szewczyk bardzo dobrze prowadził grę rywali, a bez niego to już nie był ten sam Śląsk - przyznał po meczu Michał Bosowski z Rozwoju. I miał rację, bo popularny "Szewcu", zagrał w sobotę najlepsze spotkanie w barwach Śląska w tym sezonie. Zdominował środek boiska, dobrze podawał i przede wszystkim walczył. I po jednym z ostrych starć w środku boiska dostał przed przerwą żółtą kartkę. Drugą zobaczył po starciu, w którym trudno było dopatrzyć się złośliwości czy brutalności. Szewczyk w półwyskoku wystawił do przodu kolano. Tak samo, również z wystawionym kolanem, do piłki wystartował jeden z zawodników Rozwoju. Wrocławianin był jednak nieco spóźniony, wyskoczył niżej i dotknął swoim kolanem łydki rywala. Ten padł na murawę, a sędzia wyrzucił Szewczyka z boiska.

Od tego momentu Rozwój znów przeważał. Grający w dziesiątkę wrocławianie próbowali się bronić, ale pięć minut po zejściu Szewczyka, był już remis. Adam Bosowski doprowadził do wyrównania, wpychając piłkę do siatki po dośrodkowaniu Grzegorza Rajmana.

Dziewięć minut przed końcem meczu trener Rozwoju Mirosław Mosór wprowadził na boisko drugiego z braci Bosowskich - Michała. Ten chwilę po wejściu egzekwował rzut wolny. Strzelił bardzo mocno, a Janukiewicz popełnił błąd. Zamiast odbić piłkę w bok, próbował ją złapać, ale niestety, nie udało mu się i piłka po odbiciu od jego rąk wróciła w pole karne. Damian Kwiatkowski dobił ją do siatki.

Śląsk po tym ciosie już się nie podniósł. Miejscowi prowadzenia już nie oddali. W końcówce Śląsk otrzymał kolejny cios, który może zaważyć na postawie wrocławian w zaplanowanym za tydzień meczu z największym faworytem do awansu - Zagłębiem Sosnowiec. W doliczonym już czasie gry sędzia Dubiel pokazał czerwoną kartkę także Andrzejowi Ignasiakowi. - To był obustronny wślizg Ignasiaka i Michała Bosowskiego - interpretowali sytuację po meczu wrocławianie. Ich zdaniem obaj zawodnicy w ferworze walki zderzyli się, ale mocniej oberwał katowiczanin.

- Te kartki to jak z kabaretu - podsumował trener Śląska Grzegorz Kowalski - Nie dość, że sędzia osłabiał nas w meczu z Rozwojem, to jeszcze zostaliśmy wykartkowani przed arcyważnym pojedynkiem z Zagłębiem Sosnowiec w następnej kolejce - złościł się po meczu.

W spotkaniu z Zagłębiem na pewno nie zagrają ani Szewczyk (czwarta żółta kartka), ani Ignasiak. Co prawda w środę Śląsk gra jeszcze mecz w Pucharze Polski z Sokołem Marcinkowice, ale w myśl nowych przepisów PZPN brak tych zawodników w tym spotkaniu nie będzie oznaczać odbycia kary za kartki. Od tego sezonu w III lidze żółte kartki w meczach pucharowych i ligowych liczy się osobno.

Bramki: 0:1- Ignasiak (16), 1:1- A. Bosowski (60), 2:1- Kwiatkowski (83)

Rozwój: Kolonko - Will, Polarz Ż, Lis (81. M. Bosowski) - Laszczyk (77. Afeltowicz), Mogilan (71. T. Wróbel), Witkowski, A. Bosowski, Rajman - Jędrowski (46. Kwiatkowski), Buffi.

Śląsk: Janukiewicz Ż - Iwan, Tęsiorowski, Ignasiak CZ, Samiec - Binda (66. Struzik), Sztylka, Szewczyk Ż CZ, Sasin Ż (72. Małecki) - Wielgus Ż (78. M. Wróbel), Kosztowniak (57. Kowalczyk).

Sedziował: Grzegorz Dubiel (Kraków). Widzów: ok. 400