Skandal na stadionie Rakowa

Podczas meczu IV-ligowego Rakowa z Górnikiem II Zabrze jeden z częstochowskich kibiców wbiegł na boisko i uderzył bramkarza. Ochroniarze i policja nie zareagowali.

Gdy w doliczonym czasie Raków zdobył wyrównującą bramkę, młody mężczyzna przy biernej postawie ochrony przeszedł przez płot okalający boisko, wbiegł na murawę i uderzył bramkarza Górnika II Zabrze. Później - nie ścigany przez służby porządkowe - spokojnie wrócił na trybuny.

- W grupie tak wielu kibiców zawsze znajdzie się jeden, który może popsuć reputację grupy. Do tej pory nie mogliśmy powiedzieć złego słowa na naszych fanów. Mam nadzieję, że jest to jednostkowy przypadek i więcej się nie powtórzy - mówił trener Andrzej Samodurow. - Kibice przed sezonem bardzo nam pomagali, a na dotychczasowych spotkaniach wspierali głośnym dopingiem. Po meczu przeprosiliśmy poszkodowanego i kierownictwo Górnika. Z tego, co nam powiedzieli, nie będą mieli pretensji.

Mecz zakończył się remisem. Spotkanie ułożyło się nie po myśli podopiecznych trenera Samodurowa. Już dwie minuty po pierwszym gwizdku gola dla Górnika zdobył Paweł Buśkiewicz. Od tego momentu rozpoczął się szaleńczy pościg częstochowian za wyrównaniem. Po przerwie Raków wypracował sobie kilka dogodnych sytuacji. Najlepszą zmarnował Mariusz Przybylski, który mając tylko przed sobą bramkarza Górnika strzelił prosto w niego. W doliczonym czasie gry gola na wagę remisu zdobył wprowadzony w 77. minucie Tomasz Lesik.

- Szybko stracona bramka wprowadziła nerwowość. Później musieliśmy gonić rywali. Na szczęście pościg się udał. Martwią mnie niewykorzystane sytuacje przez naszych zawodników - ocenił trener Samodurow.

KS Raków - Górnik II Zabrze 1:1 (0:1)

Bramki: Buśkiewicz (2.), Lesik (90.);

KS Raków: Siwy - Mastalerz, Sroka (46. Gałkowski), Jankowski, Ojczyk, Żebrowski, Lisowski, Przybylski, Psonka (77. Lesik), Rogalski, Malinowski.

- Przegraliśmy chociaż mieliśmy zdecydowaną przewagę, ale ich bramkarz bronił w niesamowitych sytuacjach - martwił się trener Jury Grzegorz Szulc. - Atakowaliśmy cały mecz, goście najpierw zdobyli gola po rykoszecie. Potem wyrównaliśmy i chcąc wygrać, ruszyliśmy do ataku. Rywale wyprowadzili jedną kontrę i zdobyli zwycięską bramkę.

Jura Niegowa - MKS Sławków 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Robak (4.), 1:1 Maciąg (75.), 1:2 Chodor (85.);

Jura: Gaborski - Nowiński, Kopecki (60. Maciąg), Bryła, Trepka, Dorobisz, Stachera (80. P. Nocuń), Migoń (48. Janocha), Flak, Nocuń, Albert (60. Lamch)

Piłkarze z Kościelca wygrali jedynie 2:1, a przeważali przez cały mecz. W pierwszej połowie wykonywali 14 rzutów rożnych, Kowalik strzelił w poprzeczkę, a Banaś i Puchała w doskonałych sytuacjach wprost w bramkarza.

Lotnik Goliard Kościelec - Concordia Knurów 2:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Banaś (51.), 2:0 Prusko (55.), 2:1 Zieliński (86.);

Lotnik: Cyruliński, Konieczko, Kowalczyk, Kubanek, Puchała, Banaś, Kwasek (73. Kazimierski), Awdieje (67. Pasieka), Palacz (67. Płaza), Chobot, Kowalik (46. Prusko).

KS Włodar Domex wygrał z Kromołowie z beniaminkiem IV ligi Źródłem 2:1. Częstochowianie po przyjściu nowego sponsora - firmy Domex - prezentują się bardzo dobrze i pod nowym szyldem nie zaznali jeszcze porażki. - Prowadzenie uzyskaliśmy już w szóstej minucie meczu - relacjonuje trener Tomasz Tronina. - Strzałem z ostrego kąta piłkę do bramki skierował Michał Kobus. Siedem minut przed końcem pierwszej połowy gospodarze, po problematycznym rzucie karnym, doprowadzili do remisu. Na szczęście po przerwie dominowaliśmy już na boisku. W 65. minucie Dariusz Krężel minął dwóch zawodników Źródła, będąc sam na sam z bramkarzem miejscowych nie dał mu szans i ustalił wynik spotkania.

Źródło Kromołów - KS Włodar Domex 1:2 (1:1)

Bramki: Kobus (6.), Szczygieł (38.), Krężel (65.);

Włodar Domex: Mrożek - Brzeziński, Remian, Andruszkiewicz, Załucki, Susek, Krężel, Janusz, Kamiński (45. Olesiński), Kobus, Maciejewski (70. Załęcki).

Piłkarze MKS Myszków pokonali Czarnych Sosnowiec 1:0. Gospodarze od pierwszych minut ruszyli do śmiałych ataków. Stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale ich strzały były mało precyzyjne albo na posterunku stał bramkarz gości. Tego ostatniego szczęście opuściło w 60. minucie. Piłkę otrzymał Grzegorz Góra i uderzeniem w lewy róg bramki zdobył, jak się później okazało, zwycięskiego gola dla myszkowian. - Wygraliśmy i to się tylko liczy - podsumował trener MKS Krzysztof Całus. - W ciągu 90. minut byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Goście poważnie zagrozili nam tylko dwukrotnie, choć trzeba przyznać, że były to poważne ataki w końcówce. My mieliśmy około pięciu-siedmiu okazji, po których mogły paść bramki.

MKS Myszków - Czarni Sosnowiec 1:0 (0:0)

Bramka: G. Góra (60.);

MKS: Gajecki - M. Góra, Świder, Majchrzak, Stefański, Fajer, Kulawiak, Kurzaczek, G. Góra (89. Grim), Szyja (90. Lamch).

Pozostałe wynik: Urania Ruda Śląska - Śląska Świętochłowice 1:2, Unia Alba Dąbrowa Górnicza - Szombierki Bytom 2:3, Slavia Ruda Śląska - GKS Tychy 1:2.